NarutoFAN Forum

Dramy - Wszystko o Dramach

Relena - 2009-06-22, 14:36
Temat postu: Wszystko o Dramach
Jakie dramy lubicie jakie są fajne , jakie wam się podobały i co polecić z japońskich , koreańskich i innych dram oraz Azjatyckich filmów opartych na dramach czy też na mandze

-----------------------
Dramki które mi się podobały

1) Great Teacher Onizuka GTO (na podstawie mangi)
2) Tatta Hitotsu no Koi
3) Hana Kimi
4) Hana Yori Dango
5) Princess Princess D
6)Zemi Geba
7) Nobuta wo Produce
8) My Boss My Hero
9 ) Dragon Sakura
9) Last Friends
8) Park Dnia wczorajszego

Dramki które były średnie jak dla mnie:
Liar Game , Litr Łez

Litr łez- przez może 13 epów drama opowiada o dziewczynce która z odcinka na odcinek jest coraz bardziej chora- nie polecam , albo jak macie mocne nerwy
Liar Game- niby fajne ale niektóre epy mi się nudziły ..takie..zagadkowe coś ala Cube
Densha Otoko-Train Man XD uratował babkę w tramwaju -drama dla chłopców pragnących przełamać lęk przed kobietami;-)
---------------
Inne dramy
Princess Princess -D- mozna zobaczyc np na Veoh a jest to drama raczej dla dziewczyn bo opowiada o facetach co musieli się przebrac za dziewczyna -śmieszna dramka-polecam
Last Friends- drama w której główna bohaterka jest zakochana w koleżance a ta ma już faceta

z filmów Kinowych ogladałam Nane 1 i GTO (great teacher Onizuka) DN , i inne n Devils Man-bardzo fajne


Ogladałam jeszcze jakąś drame o miłości kazirodczej nie pamiętam nazwy Dramy -ale była beznadziejna.
Oraz jakąś Drame o vampirach

Podobno Gokusen , Mars i Cafe coś tam też jest fajny ale jeszcze nie widziałam . Więc na razie nic nie mogę powiedzieć na ten temat

Dramy mozna zobaczyć na:
Drama PL -większość fajnych dram
http://hanakuor.webd.pl/f...86f0e60bf7b04ff

Sa też tam inne dramy , zobaczcie sobie sami. Większość z tamtąd dram jest fajnych.
Dramy są do pobrania PL . Trzeba się zarejestrować . napisac posta w danym temacie z którego chcesz pobrać dramę i sciagac dramy z 1 strony tematu a potem polacyc pliki programem do łączenia który znajdziecie na necie

Inne strony
Tu mozna pobrać drame PL jak i ANG

http://download-anime.inf...id=drama_a.html

Tutaj 2 stronki na której jest dużo dramek i filmów azjatyckich online:
http://www.mysoju.com/
http://www.dramacrazy.net/

I inne też są ale nie chce mi się szukać

swietej-pamieci - 2009-06-23, 11:20

Hyhy, jestem początkująca w tym temacie xD Ale mimo to, dorzucę coś od siebie :PP Temat pomysłowy xD Aczkolwiek, chyba mało jest osób na forum, które oglądają dramy, ale w końcy nie wszystko jest dla wszystkich ;)
RelenaXX napisał/a:
3) Hana Kimi

Moja pierwsza drama !! xD <cute2> Dorwałam ją przypadkowo na kreskowkach.fani, zanim autorka była zmuszona (słysznie) ją wykasować. Kolejne odcinki razem z Mikuś kombinowałyśmy jak ściagnąć i mi udostępnić! Zabawy było przy tym wiele, ale opłacalo się! :D Pierwszy odcinek jak obejrzalam z ciekawości, tak kolejne już całkowicie mnie pochłonęły! Nie mogłam się doczekać, kiedy wstawi kolejny i kolejny! Teraz już wiem skąd można ściągać :PP Historia opowiedziana, strasznie mi się podobała, zarówno wątki główne jak i poboczne, chociaż tak na prawdę bogaterów głównych było wielu i dramka było o wszystkich po troche, ale bardziej się skupiala na Mizuki - dziewczynie przebranej za chłopaka, Sano- chłopaka dla którego przyjechała do męskiej szkoły, oraz Nakatsu- przyjaciela Sano, który zakochał w Mizuki. Baaaardzo zabawna, rozbrajająca, pełna uczuć, emocji i szaleństw dramka ^^ Odobiście polecam każdemu, a nóż widelec, chłopcom też się spodoba? XDDD Jako że była to moja pierwsza dramka a zarazem tak świetna, zapewne dlugo będę miała do niej sentyment i będzie dla mnie najlepsza, w samej czołówce ^^ (coś jak z DB XDD )

Nie wiem, czy film "Lovley complex" również można zaliczyć. Obejrzałam anime, które bądź co bądź spodobało mi się i przyjemnie je oglądałam, dlatego postanowiłam zobaczyć co wykombinowali w dramce. Film prawie 1h40min, ale chyba zawarli w nim najtrafniejsze momenty. Chociaż szczerze mówiąc, wolałabym jakby to rozbili na kilka odcinków, żeby więcej i dokładniej przedstawili rozwijające się uczucia. Ale ogólnie nie było źle. Mogłam spokojnie odróżnić, połaczyć, dopasować sytuacje wcześniejjuż obejrzane ^^ Niektóre wątki pominięto, ale to nic :D Można obejrzeć :P

Dziwna - 2009-06-23, 11:26

Może tak dramy, które widziałam bo dużo nie widziałam:

Hana Yori Dango - drama bardzo fajna i nawet nieźle nakręcona, nie razi tak strasznie. Minusami jest to, że kolejność wydarzeń jest poplątana, na moje oko nie trzyma się to kupy, niektóre sytuacje są inaczej przedstawione niż w mandze i nie lepiej tylko gorzej, za często pokazują matkę Tsukasy, ogólnie po przeczytaniu mangi dziwnie się to oglądało. Plusem jest zakończenie no i to, że jest całkiem dobrze nakręcona.

Nodame Cantabile - no cóż by tu rzecz, drama nawet bym powiedziała, że dobrze nakręcona, kolejność wydarzeń jest zgodna z anime i mangą, niektóre może są pominięte, ale w gruncie rzeczy większość się zgadza. Nawet ładnie aktorzy i ogólnie fajna dramka. Minusem jest tylko trochę dziwna gra aktorki, która grała Nodame (kurcze w mandze to aż tak dziwnie nie wyglądało) no i to, że jakieś kopnięcia czy inne cusie odrzucają postać na kilka metrów, to wygląda strasznie nienaturalnie, a tak to drama w porządku i można moim zdaniem bez obaw obejrzeć.

Princess Princess - po obejrzeniu anime postanowiłam zobaczyć dramę i to było coś strasznego. No nie wiem jak to opisać, jak w anime wyglądało to wszystko fajnie i w ogóle tak w dramie nie dało się przeżyć strojów jakie nosili chłopcy. Poziom aktorstwa marny, bardzo marny, a stroje przygotowane mieli paskudne, jednym słowem dałam rade przeżyć dwa odcinki i podziękowałam. Nie wytrzymałabym więcej.

Yukan Club(oglądam obecnie) - z tych dram co oglądałam czyli jak widać niewielu najlepsza. Ciekawa fabuła, a do tego nagrana po prostu porządnie. Aktorzy są po prostu cud, miód i orzeszki, a aktorki też niczego sobie. Poziom aktorstwa na pewno wyższy niż w innych dramach. No to tyle by było xD
Nie porównam do anime bo chyba takiego nie ma, a mangi też nie umiałam znaleźć, znaczy znalazłam pierwszy chapter i ogólnie kreska straszna więc wzięłam się za drame i nie żałuje.

[ Dodano: 2009-06-23, 11:28 ]
SP haha też słyszałam, ze drama Hana Kimi jest fajna i u mnie figuruje jako następna w kolejności :D Ale ja mangę czytałam więc wiem o czym to hehe :)

Relena - 2009-06-23, 23:29

Dziwna napisał/a:
Princess Princess - po obejrzeniu anime postanowiłam zobaczyć dramę i to było coś strasznego.


bo widziałaś anime i dlatego porównujesz;-) ja nie widziałam anime , no może z 2 epy i dlatego drama mi się bardzo podobała (czarne i różowe księżniczkiXD) chociaż w dramie chyba było mniej yaoi/shomen-ai . Bo anime nie wiem czy nie jest podciągniete pod shomen-ai .
Poza tym chłopcy fajniXD

[ Dodano: 2009-06-23, 23:32 ]
-podobno albo jest albo będzie Drama Negimy (manga) widziałam coś na necie ale pewna nie jestem

z Dram -Sailor Moon jest fatalna -plastikowa lunaXD

swietej-pamieci - 2009-07-08, 11:05

Muszę się pochwalić, że po przeczytaniu listy polcanych prez Relenę Dramek, skusiłam się i obejrzałam dramkę "Nobuta wo Produce". Nie była to wesoła komedia, przypominająca Hana Kimi. Jej klimat był poważniejszy. Gówni bohaterowie mieli swoje charaktery, których trzymali się do końca. Myslałam na początku, że bedzie to także romans, w którym połączy się ktoś z kimś, ale wyszła o wiele lepsza opowieść o przyjaźni, która połączyła trójkę ludzi. Chociaż szkoda mi było, kiedy jeden z nich zrezygnował z Nobuty :( polubiłam go :PP ale kij z tym. Dramka bardzo fajna. Nie oglądałam jej jednym ciągiem, tylko na kilka rzutów (praca jeszcze była), ale wytrwale byłam ciekawa jak to się zakończy. Fajnie przedstawili rozwijanie się Nobuty i dążenie do jej popularności. Myślałam, że ta końcówka to jakiś żart, że ma jakieś zwidy :D Miałam nadzieję, że zostaną wszyscy troje razem, a tu zonk... i się rozłaczyli ;] Dobrze, że chociaż oni we dwóch znowu razem w szkole zostali ;) Ajjj... naspoilerowałam xD ale może dzięki temu ktoś to obejrzy ;) Tylko ostrzegam, film może nie zachęcać ze względu na spokojną fabułę i trochę dołujący klimat ;]
swietej-pamieci - 2009-09-15, 16:59

Wiem, wiem, strace liczonego posta, ale podzielę się tym, co niedawno obejrzałam xD
Otóż gorąco polecam dla romantyczek (i romantyków ^^ ) dramę "Love Contract" Urzeka zarówno muzyka jak i cała fabuła, chociaż końcówka mnie nie zadowoliła. Raczej trochę byłam rozczarowana, ale ostatecznie skonczyło się happy endem ;] Od przedostateniego odcinka ryczałam jak głupia az do konca ostatniego :D
Recenzje możecie przeczytać na internecie, ale równie dobrze ja mogę Wam trochę zdradzić ;]
Drama opowiada o dziewczynie, która jest przewodniczacą klubu Kendo, a tymczasem pojawia sie chłopak, który chce załozyc klub pływacki. Bohaterka ma swoich przyjaciol, ktorzy naleza do klubu, ale niektorzy z nich chca dolaczyc do pływackiego. Ktoregos dnia kiedy wyznaje im ze chcialaby sie zakochac, sporzadzaja miłosny kontrakt dla Ken'a (chłopaka od klubu pływackiego), który mówi, ze jeśli on się umówi z nią, wtedy oni pomogą mu zwerbować członków do jego pływackiego klubu. Oczywiście w takich dramach oboje zakochują się w sobie nawet bez kontraktu ;] , na kondu psuje sie wszystko a po napisach "the end" jest happy ending :D Ale drama nie opowiada tylko o przezyciach tych dwóch gł. bohaterów, również problemy ich rodzin, przyjaciół, itp. Bardzo życiowa i spotykamy w niej wiele wątków, które dotyczą dnia codziennego: śmierć, wyjazdy, pożegnania, picie alkoholu, sekrety, rozbicie rodziny, osamotnienie, itp ;] Polecam! xD

swietej-pamieci - 2009-09-16, 12:00

Ech... chyba będę na razie jedyną osobą wypowiadającą się w tym temacie... ^^" Przepraszam za to :D

Wczoraj obejrzałam kolejną dramę, a właściwie film na podstawie mangi i anime "NANA live action". Bardzo, bardzo dobrze zriobiony film. Niczym nie odbiega od fabuły anime,nie wiem jak z mangą, bo nie czytałam, ale podobno anime jest równiez wiernie oddane mandze, więc na jedno wychodzi ;]. Aktorzy są bardzo dobrze dobrani, wszystkie postaci pasują idealnie do postaci wykreowanych w oryginale. Uderzyła mnie chudość postaci. Zawsze wiedziałam, że japonki są chude, ale nie myslałam, że mozna być aż tak chudym! :D Nie powiem, czesciowo mnie to przeraziło, ale tez zachwyciło ;] Fabuła filmu konczy się na tym, jak Ren przyprowadza Takumiego do domu Nany, a Hachi wraca do domu ;] Wszyscy są obecny i jest hapopy end. I moim zdaniem tak powinna się skonczyc historia, bez dalszych pokręceń ;] Bardzo się cieszę, że na tym zakończyli. Zostały przedstawione przezycia oby bohaterek. Jedna rozstala sie z chlopakiem, a druga wróciła do chłopaka ;] wszystko fajne ;] polecam tym, którzy ogladali anime i czytali mange! Nie zawiedziecie się ;]

A ja niedlugo zacznę kolejną dramkę :D

swietej-pamieci - 2009-09-22, 17:45

Bardzo przepraszam, że znowu to robię :D tzn piszę posta pod swoim postem :PP Chyba tylko ja interesuję się teraz tym działem... ^^"
No cóż, chciałabym ponownie podzielić się z Wami obejrzaną dramą pt "Bull fighting" Jest to oczywiscie romans, bo lubię tego typu sprawy, ale oczywiście połaczone sa tez inne elementy ;] Mamy tu spory wkład biznesu, świata ludzi bogatych, którym zależy tylko na kasie i pozycji, a także dodatek w postaci sportu - koszykówki ;] Nawet niezłe tricki nam prezentują ;] Opozycją do świata zimnego i sztywnego biznesu, wyzszych sfer, jest ciepły klimat i panujaca rodzinna atmosfera w dzielnicy 13-ej Ulicy, która nalezy do ojca bohaterki ;] natomiast biznesmanem jest ojciec głównego bohatera, a ten mu pomaga. Jest również ochroniarz młodej dziewczyny, który wiernie jej słuzy pomocą, jest skrycie zakochany, ale pozniej oczywiscie wszystko konczy sie happy endem ;] Na początku drama trochę mnie odstraszyła, nie podobała mi się, wyglądała "sztucznie". Przesłodzone i przekolorowane postaci, chodzi mi również o grafikę. Wszystkie postacie są gładkie jak laleczki i cukierkowo wszystko wygląda. Ale po jakimś czasie idzie się przyzwyczaić i kolejne odcinki juz tylko ciekawią ;) Skonczyłam i mogę polecić, ale ostrzegam, że nie każdemu się może spodobać ;]

swietej-pamieci - 2009-10-02, 17:00

„He Was Cool” – drama pełnometrażowa ;] W sumie nie ma w niej nic wyjątkowego, a jednak to „coś” ma w sobie, że zechciało mi się ogladać ją do samego końca. Nie wiem czy zrozumiałam wszystko, o czym była tam mowa, bo nie jestem dobra z anglika, a nie zawsze chce mi się sięgać po pomoce. Z mojego punktu widzenia sprawa przedstawia się tak. Jest sobie panna i jest facet i prawdopodobnie było im z góry pisane, że mają być razem. Facet oczywiście niezadowolony, ale wydzwania i chce iść tą drogą, nic specjalnie do niej nie czując. Natomiast ona na to się nie chce początkowo zgodzić, aby pozniej zmienic zdanie :P Bohater udaje cool gościa, taki mały ważniaczek, cwaniaczek, że co to nie on :P nie pozwala jej się dotykać ( normalnie a nie zboczenie, chociaz zboczenie tez :P ) Oczywiście drama nie byłaby dramą gdyby nie istniały wątki poboczne wchodzące w drogę wątkom pobocznym. Jakies wydarzenie z jego przeszlosvci, które zepsulo jego relacje z przyjacielem, a natomiast ten przyjaciel zakochal się w glownej bohaterce ;] Główny bohater pod koniec wyjezdza, wiec jest wielkie rozstanie, jakie można zobaczyc w wielu dramach, aby na koniec wzruszyc się happy endingiem ;] Rzecz swoja drogą ciekawa, ale niektórych może na prawde znudzic ;] W dodatku przyjemnosc ogladania może nieco zepsuć nie najnowsza dla oka jakość filmu :P
swietej-pamieci - 2009-10-07, 10:39

Taaaak, wiem. To znowu ja i macie juz tego dość ^^ Ale jeśli mam możliwość i jest taki temat to korzystam :P Nie moja wina, że tak mi się spodobało oglądanie dram i raczej syatematycznie je oglądam jak wpadnie mi coś ciekawego :PP

Tym razem pod ostrzał moich oczek poszła drama H2, prawdopodobnie zrealizowana na podstawie Mangi, byc moze anime również jest, ale nie widziałam na polskich stronach ;] Wcześniej już widziałam, że zaqpowiada się nieźle. Ogólnie lubię pozycje w których mam do czynienia ze sportem a z baseballem tym bardziej. Nie wiem dlaczego ale podoba mi się ta gra, szczególnie w wykonaniu japonczyków, a chyba mało jest takich pozycji (najbardziej znana chyba seria "Major"). Otóż seria 11 odcinkowa opowiada o relacjach miedzy ludzkich połaczonych ze sportem. Tym razem nie mamy do czynienia z tkliwymi uniesieniami, czymś bardzo skomplikowanym, desperacją czy innymi wielkimi emocjami. Odniosłam wrażenie, że gówny bohater równomiernie balansował na linii miedzy przyjaciółką z dziecinstwa a dziewczyną (menagerem druzyny), która na każdym kroku go wspierała. I bardzo byłam zła, ze jej nie doceniał i tak długo zwlekał z jej wyborem, bo uganiał się za przyjaciółką, która miała już chłopaka (jego przyjaciela i rywala w sporcie ;]) Aj Aj.. :P Szkoda mi było tej dziewczyny, która go tak wspierała i do końca trwała w uczuciu do niego. Ale jego przyjaciela też było mi szkoda, bo panna sobie pogrywała, może nieświadomie, ale jednak grała na uczuciach jednego i drugiego. Takie odniosłam wrażenie. Jednak zakończenie łagodne i w sumie takie, jakiego mniej wiecej oczekiwałam. Żadnych niedopowiedzień, wszystko raczej się rozwiązuje i nutka optymistyczności na przyszłość ;] Swietna seria, łagodna, przyjemna, lekka wiec polecam jak najbardziej osobom, które lubią romansiła z domieszką humoru i toche więcej sportu, a takze wielu relacji miedzy-ludzkich kierowanych w róznych kierunkach ;]

swietej-pamieci - 2009-10-13, 19:40

Właśnie skończyłam ogladać dramę Oh! My Girl!, przy której się popłakałam <ociera ostatnią łezkę> :D Fajna historia. Oczywiście romans, chociaż akurat tego gatunku nie ma tu za dużo, bo nie ma wzniosłych wyznań uczuć, nawet nie ma widocznych zakochań ^^ bardziej jest to o relacjach rodzinnych, o robieniu kariery przez mała dziewczynę i świecie showbiznesu w którym się obraca. Widać różnicę jakie mają dylematy osoby sławne, że również mają uczucia inne, niż widać to na ekranach w wywiadach, itp. Czasami nie robią tego, na co mają ochotę i również zachowują się jak zwykli ludzie, a przynajmniej chcą tak żyć i być tak postrzeganym. Bohater jest dziennikarzem i jednocześnie pisarzem, a niespodziewanie mając pod opieką właśnie taką słynną gwiazdkę, ma ciężki orzech do zgryzienia. Tym bardziej, że okazuje się ona córką jego przyrodniej siostry z którą był skłócony, a ona wyjechała bez słowa i zostawiła mu swoją córkę. Dodatkowo nikt nie może się dowiedzieć, że są rodziną... No cóz, jak wiadomo nie ma nigdy kolorowo. Ale w opiece nad małą aktorką pomaga mu jej młoda menagerka ^^ Fajnie się dogadują, lub nie czasami :PP W końcu zobaczyłam coś innego. Nie miłostki nastolatków i wielkie uniesienia, ale film o dorosłych ludziach, którzy pracują, mają już swoje życie poukładane, a także ich relacje z dziećmi i znajomymi. Wybory trudne związane z życiem i uczuciami innych osób. Końcówka wzruszająca, bo mamy rozstanie, ale również optymistyczna, bo daje prawdopodobnie początek związkowi miedzy dwojgiem młodych, dorosłych ludzi ^^ Fajniutkie i sympatyczne xD
swietej-pamieci - 2009-10-22, 21:03

Taaaaak! Wiem! Obiecałam sobie, że nie wezme się tak szybko za kolejną dramę, a tymczasem pochłonęłam kolejną w 2 dni ^^ 10 epków dramy „Inocent love” poruszyła mnie ogromnie i wciagnęła bez reszty! :D Naprawdę niezły wyciskacz łez jeśli tego właśnie się szuka ^^ W sumie, każdy może sobie przeczytać recenzje na jakis stronkach (m.in. na download.anime skad sciagałam drame), ale co nieco mogę napomknąć.
Otóż akcja rozpoczyna się, gdy bohaterka ma 13 lat i płonie jej dom. Razem z bratem wydostali się z domu, pod czas gdy rodzice zginęli. Akcja przenosi się 6 lat później, młoda, ładna dziewczyna pracuje, a jej brat siedzi w więzieniu za podpalenie domu i.. prawdopodobne morderstwo rodziców. Ona ma zanik pamięci od momentu, kiedy miala 12 lat, łacznie z wypadkiem podpalenia domu. Na końcu oczywiście pamięć jej wraca, z niemałym przedstawieniem sceny jej brata ^^. Ale póki co, dziewczyna ma pecha, bo wszedzie, gdzie zacznie prace, dowiaduja się o jej osobowosci i zwalniają. Dochodzi do tego dziennikarz, który chce odkryć prawdę z jej przeszłości. Z drugiej strony mamy chłopaka, który gra na pianinie, prowadzi koscielny chórek i opiekuje się swoją narzeczoną, która 3 lata zapadla w śpiaczkę i utrzymywana jest przez respirator. No cóż.. drogi tej dwójki się krzyżują.. Ona pomaga jemu, a on jej... Tak, tak, pięknie by było, ale po drastycznych wydarzeniach, narzeczona się budzi i... okazuje się ze kocha innego :D Boziu... jak Moda na sukces ^^ Nie! Zartowałam! Nie można obrazac tej wspaniałej dramy! J Tylko... Co zauważyłam? To już druga drama w której spotykam się z zabiegiem dramatyzmu w zakończeniu, choroby jednej ze stron, wszystko zmierza do zakonczenia, jakiego bym sobie nie zyczyła... W tym wypadku miałam nawet małe obawy, że może się skonczyc nie tak, jakbym chciała! Ale... w ostatniej minucie nastepuje happy end :D No normalnie zawał serca! :P Gorąco polecam ^^ Jedna z lepszych dram jakie do tej pory obejrzałam :PP

swietej-pamieci - 2009-11-05, 23:39

"Voice" to kolejna drama, której poswięciłam swoją uwagę. 11 odcinków z rodzaju medycyny i tajemnicy. Tak, w końcu coś innego niż rozczulajacy romans :PP Nie myslalam, ze spodoba mi sie ten rodzaj dramy, ale postanowiłam pomęczyć się ze słownictwem angielskim w temacie medycyny. A dokładniej medycyny sądowej. 5-cio osobowa grupa studentów spotyka się na seminarium z zajęć Medycyny sąsowej. Autopsje, rozcinanie nieboszzyków, odkrywanie tajemnicy śmierci. Ich prywatnym zadaniem jest wydobywanie ostatnich słów zmarłych, które chciały przekazać przed swoją śmiercią. Dodatkowo każdy członek ekipy ma swoje prywatne sprawy, które są również przedstawiane w odcinkach. Każdy odcinek to zupełnie nowa zagadka do rozwiazania. Szukają przyczyny śmierci ale również tego, co osoba chciała przekazać swoim bliskim, więc prowadzą nieoficjalne śledztwa, których wyniki mówią tylko rodzinom. Bardzo przyjemna i ciekawa drama. Mozna się wiele nauczyć. Poza tym właśnie w tej dramie gra jeden z moich ulubionych aktorów, którego poznałam w pierwszej mojej dramie "Hana Kimi" i zaczelam szukac innych dram z jego wykonaniem ^^ Gorąco polecam, szczególnie dla osób zainteresowanych tematem, a nawet jeśli nie, to równiez mozna obejrzec z ciekawości, tak jak ja ^^
swietej-pamieci - 2009-11-07, 17:13

Wiem, jestem szybko w ogladaniu dram :P i szczerze, ostatnio bardziej mnie pochłaniaja niż anime, dlatego już dzisiaj rano skończyłam ogladać kolejną dramę Mei-chan no Shitsuji (szczegół, że zaczełam zaraz po niej kolejna dramę, o tym w nastepnym poscie ^^ ) Drama liczy sobie 11 epków. Jest w miarę wesoła, w końcu jest z gatunku romansu i komedii, dodałabym jeszcze szkołe, ponieważ wiekszość akcji dzieje się w szkole dla dziewcząt. Główna bohaterka Mei (nie, tytuł znaczy co innego, ale jest związany z główną bohaterką), w sumie to chyba głównym bohaterem mogłabym nazwać jej ochroniarza/sługę. Trafia ona własnie do specjalnej szkoły dla dziewcząt, w której każda dziewczyna ma swojego ochroniarza/długę, który nie odstepuje swojej pani na krok, usługuje jej we wszystkim i ciągle wspiera. Jednak jest zasad w szkole, że miłość miedzy ochroniarzem a panną jest zabroniona (haha :P kto by pomyslał ^^ ) Ale jest druga strona monety. Mei trafia do szkoły po śmierci swoich rodziców i dowiaduje się jednocześnie że jest prawowitą wnuczką bogatego człowieka, który utrzymuje szkołę. Jednak w szkole przebywa również druga dziewczyna, adoptowana wnuczka staruszka. Przez wiekszość serii ktoś próbuje się pozbyć Mei, a ona tymczasem zyskuje sobie sympatię koleżanek, które początkowo również nie były dla niej miłe. Drama ciekawa jak na swój gatunek, chociaż nie tak bardzo jak Hana Kimi, ale główną rolę w dramie zagrał aktor, który był jedną z głównym postaci w Hana Kimi. (Chyba nie ukryję faktu, że w obecnej dramie, która oglądam, również wystepuje aktor z Hana Kimi ^^). Sporo było rzeczy do przewidzenia, kilka niedociągnięć, ale wątek w miare ciekawy skoro sprawił, że miło i szybko mi się ogladało. Tylko nadal nie mogę im wybaczyć, że wybrali główną bohaterkę, która mi sie od początku nie spodobała ech... ^^" Ale to już kwestia przyzwyczajenia. Pod koniec większości trochę zmienił się image, włoski im urosły to wygladało lepiej, ale nadal załuje ze przydzielili tą aktorkę do tego przystojniaka :PP Z dramy za wiele wyniesc nie mozna, ale na nudę jak najbardziej się przydaje ^^
swietej-pamieci - 2009-11-09, 11:37

Jak już wspomniałam przed chwilą w temacie o Japonii, obejrzałam kolejną dramę "Stand Up!!" Nie podobała mi się tak bardzo jak poprzednie, ponieważ głównym tematem, wokół kręciła się drama, był problem seksu. Dotyczył on 4 przyjaciół, którzy jako ostatni w szkole byli prawiczkami i przez to byli wyśmiewani. Każdy z nich rozpaczliwie chciał stracić jak najszybciej dziewictwo, ale ostatecznie założyli klub prawiczków i chcieli chronić swej niewinności. Oczywiście to były tylko w teorii bo praktycznie wciąż chcieli to zrobić ^^ Owszem, było sporo śmiechowych momentów i ciekawych relacji, nie żąłuję że obejrzałam, bo poszerzyło to moją wiedzę na temat tego, jak w Japonii mają się takie sprawy i jak reaguje na to społeczeństwo i rodzice młodych ludzi. Gra aktorów była całkiem niezła. Aktor, który grał główną rolę w Hana Kimi, w tej dramie wypadł w większości momentów gorzej. Może dlatego, że w Hana Kimi grał niedostępnego smutasa i zimnego drania, a tu wykreowali go na trochę głupka :PP więc zdecydowanie wolałam go w tamtym wcieleniu ;] Poza tym zrobili mu rude włosy XD (albo to były pasemka, ale i tak mu nie pasowały :PP ) Jeśli kogoś interesuje tematyka, i chce się trochę pośmiać, to jest dobre na odprężenie ^^
swietej-pamieci - 2009-11-09, 19:13

Popadam ze skrajności w skrajność. Poprzednia drama nie dała mi zbyt wiele emocji, ale obecna, dała jej aż nad to. 6 -odcinkowa drama "Koizora". Początkowo bardzo długo omijałam ten tytuł, mimo, iż miał niewielką ilość odcinków i mogłam szybko przez to przebrnąć, ale z niewiadomych powodów zwlekałam i oglądałam inne. Teraz już wiem dlaczego. Zazwyczaj jeśli jest napisane "dramat" i "romans" to można spodziewać się sporych dawek emocji wzruszeń. Ale miałam dobre przeczucie, że w tym wypadku będzie ich bardzo dużo i mogę nie wytrzymać. A jednak udało mi się. Pierwsza rada? Bez chusteczek nie załączać tej serii. Łez było bardzo dużo. W 6 odcinkach, zostało umieszczone tyle dramatu młodych ludzi, że niektórym czasem przez całe życie nie przytrafi sie połowa tego. W pewnym sensie przypominało mi to trochę "Love story". Jest chłopak rozrabiaka i dobrze ułożona panienka. Ich los się łączy, są ze sobą razem. On się zmienia pod jej wpływem. Razem przechodzą przez dramat zajścia w ciążę i straty nienarodzonego dziecka (uwaga, młodzi mają po 16 lat), aby następnie rozejść się bo... No właśnie i tu mamy inną wersję Love story, ponieważ to chłopak zrywa z dziewczyną z powodu choroby... Teraz nawet jak to piszę, mam łzy w oczach, bo jestem świeżo po obejrzeniu. Być może dla niektórych byłoby za dużo wzruszeń i dramatu w tak krótkiej serii, ale można ze spokojem powiedzieć, że drama spełniła w 100% swoją rolę "dramatu i romansu". Jeśli dawno nie płakałaś/eś, a masz nadmiar wody w organizmie i potrafisz się wzruszyć, zapraszam do obejrzenia. Dla mnie mocne i dobre, może nawet zbyt, ale jestem zadowolona z obejrzenia i na długo zapamiętam tę dramę jako "serberko" (bo złota nie lubię ^^) w swoim gatunku!
swietej-pamieci - 2009-11-14, 09:37

Jestem ponownie! :D Dziś mam do przedstawienia dramę 11-epkową pt. "Kurosagi" Pierwsz co mnie urzekło to piosenka z openingu. Bardzo energiczna, ma w sobie to coś, co mnie urzekło, trzeba sobie ściągnąć na kompa :P Tym bardziej, że śpiewa ją główny bohater serialu. Chyba stał się kolejnym aktorek, którego lubię, bo już go widziałam w kilku seriach :PP (Nobuta , Kurosagi, Stand Upp) hie hie :P i w kazdym grał świetną rolę. Taką, która mi się podobała i odpowiedała. A co zabawne, w tej serii robił fajny uśmieszek, niby sztuczny, niby szczery, ale ogólnie rzadko się uśmiechał. A słowa, które powtarzał po każdej udanej akcji, chyba sobie od niego pożyczę :PP "Thanks you very much, as always" <składa palce w pistolet i przymróża oko> "Bang!" XDDD Ogólnie seria opowiada o młodym mężczyźnie, który kilka lat wcześniej stracił rodzinę. Sam ojciec pozabijał ich członków i siebie, tylko przez to, że został oszukany w sferze biznesu. Obecnie Kurosagi (ksywka), bo tak naprawdę nazywa się KurosaKi, sam stał się kanciarzem, ale można powiedzieć że dobrym. Bawi się w Robin Hood'a. Nie bierze kasy od ludzi, którym pomaga odzyskać pieniądze od oszustów, zapłatą dla niego jest sam fakt, że likwiduje ich po kolei, mszcząc się za swoją rodzinę. Tymczasem spotyka młodą dziewczynę, która studiuje prawo i w przyszłości chce zostać prokuratorem, aby chronić ludzi przed przestępcami. Na jej nie szczescie zakochuje się w Kurosagi'm i ciągle chce go naprowadzać na dobrą drogę :D W każdym odcinku jest inny krętacz, Kurosagi ma inne przebranie, ach w wielu wcieleniach mozna go zobaczyc :D , ale tez w kazdym odcinku komisarz stara się go schwytać, co ostatecznie mu się udaje, ale drama konczy sie optymistycznie ^^ Na prawdę fajna drama, troche smiechu, przekręty i trochę uczuć. Ogólnie bardzo polecam, mimo, iż jestem faworytką romansów, to ta drama mnie urzekła ^^
swietej-pamieci - 2009-11-17, 19:52

Ciekawe co dostanę za wytrwałość? :PP Otóż obejrzałam w końcu polecaną przez Relkę dramę "Hana Yori Dango" 9 epków ^^ to chyba był dopiero sezon 1-wszy, ale na razie nie wygląda abym szybko obejrzała drugi, ponieważ na stronce z której ściągam, brakuje odcinków. Jak Relka mówiła, że drama fajna tak też się jej mówienie sprawdziło. Drama bardzo mi się spodobała chociaż unikałam wielkim łukiem, bo nie mam zwyczaju przychylnie patrzeć i być skłonną do oglądania popularnych dram czy anime. Zaryzykowałam, i słusznie ^^ Fabuła ciekawa wciągająca na tyle, że w 2 dni obejrzałam (na tyle pozwalały mi możliwości ^^ ), ciekawe charaktery postaci i oczywiście przystojniacy xD Oguri i Jun na pierwszym miejscu ofcorse :PP Znowu mamy typowe przedstawienie dwóch swiatów, bogata szkoła, bogaci ludzie i wsrod biedna ale majaca swoją godność i odwagę dziewczyna ^^ Przystojniacy należący do Słynnej czwórki... aj, ciacha xD jest na co popatrzeć :P fajna gra aktorska ^^ Biedna dziewczyna przeciwstawia się 4-rce przystojniaków i ... wychodzą niezłe komplikacje xD Uśmiałam się wiele razy, płakałam...? nie chyba nie xD na koncu tylko cos mnie wzruszyło, ale drama świetna i również tak jak Relka, gorąco polecam!! xD
swietej-pamieci - 2009-11-19, 13:20

Kimi wa petto jest kolejną dramą, podchodzącą pod rodzaj romansu, a raczej na pewno można to tak nazwać. Nie jest to wzruszająca seria, ale delikatna komedia połączona z romansem, a tego jest tam sporo, jednak wszystko w granicach... ;) Od razu ostrzegam, że seria nie spodoba się ludziom, którzy nie tolerują związków starszych kobiet od chłopców ^^ ponieważ temat subtelnie pod taki temat podchodzi. Chłopak ma 20 lat, kobieta 29, pozornie nie łączy ich uczucie miłości, jednak silna więź.... zwierzęcia z panem ;] Bohaterka znajduje rannego mężczyznę w kartonie przed swoim blokiem mieszkalnym i postanawia go przygarnąć pod jednym warunkiem. Zostanie on jej zwierzątkiem i tylko jako zwierzak, może u niej zostać. W roli "Momo" (chłopaka-pieska) wcielił się przystojny Jun :D Tak, zaczynam mieć co raz większego fioła na punkcie aktorów japonskich i pzyzwiązuję większą uwagę do dram i filmów w których oni grają ^^ Seria liczy sobie 11 epków i jeśli nie zrazicie się na początku, to oglądajcie do końca, ale jeśli was nie wciągnie po 2 epkach to odpuśćcie sobie. Osobiście sama po 3 epkach przerwałam, aby obejrzec hana yori dango, jednak powróciłam do serii i nie żałuję, że obejrzałam do końca. Nie ma zaskakującego zakończenia, bo było raczej przewidywalne ^^ ale mimo wszystko cieszę się, ze dali delikatne, pozytywne zakończenie ^^ Zapraszam do oglądania!
swietej-pamieci - 2009-11-20, 15:42

"Happy Boys" Kolejna przyjemna drama. Żadne romansidło czy dramat. Zwykła komedia. Tym razem jednak różniła się długością odcinków od zwykłej dramy. Przeważnie odcinek dramy trwa ok 46 min, natomiast ta drama jakby została odzwierciedlona z anime. Każdy odcinek trwał ok 24 min (łacznie z op i end) To była dla mnie nowość, ale szybko się przyzwyczaiłam. 13 odcinków minęło przyjemnie. Żadnych wzruszen wiekszych czy skrajnych emocji. Lekka komedia z panami na pierwszym planie, co oczywiście wyszło na plus ^^ Nie było ciągłej fabuły, pomijając fakt, że wszyscy pracowali w jednej herbaciarni i kiedyś musiało się to skończyć :) Każde dwa odcinki dotyczyły oddzielnego problemu, który ostatecznie rozwiązywali razem. Jeśli chodzi o fabułę, to drama opowiada o 5 służących, którzy zostali wezwani do tajemniczej dla nich, herbaciarni (jesli tak to mogę nazwać) i zostali tam, aby pracować/uczyć się na służących/kelnerów. Każdy z chłopców jest inny, są w różnym wieku, różnią się charakterami i umiejętnościami, a ich szef zachowuje się dosyć tajemniczo, jednak zawsze ich broni. Do tego wszystkiego dochodzi równie sympatyczny kucharz ^^ W roli głównej mialam znowu przyjemność zobaczyć Seto Koji, którego pierwszy raz zobaczyłam w dramie Koizora, a bardzo spodobała mi się jego gra aktorka. Opening nie jest wybitny, ale raczej pasujacy do klimatu dramy. Endingu nie ogladałam :PP Jeśli ktoś nie ma nic innego nie ogladania, moze obejrzec lekka dramę dla zabicia czasu. Szybkie i przyjemne xD
swietej-pamieci - 2009-11-25, 22:07

Przedwczoraj skończyłam ogladać 4-odcinkową dramę. Również czas był inny, gdyż odcinki były po 36 minut ^^ Tytuł to Isshun no Kaze ni Nare Nie jest to romans, a raczej pozycja sportowo-szkolna, jesli nie powiedzieć, że czysto sportowa ^^ Temat dotyczy biegania, głównie 4x100m. Niewiele postaci, ale za to fajnie pokazane emocje, determinacja. W 4 odcinkach zawarte są 2-3 lata z życia licealnego grupki uczniów. Głownym bohater ma brata, sławnego piłkarza, w jego rolę wcielił się Nishikido Ryo i mimo, że jest to popularny aktor, to dopiero pierwszy raz miałam okazję go ogladać. Jakoś wcześniej nie byłam przekonana o jego popularności, ale chyba w końcu rozumiem, dlaczego występuje w tylu dramach :P Natomiast głównego bohatera zagrał mniej sławny Uchi Hiroki i to na jego biegach jest skoncentrowana drama ^^. Jeśli kogoś temat zainteresuje, to zachęcam. Krótkie, ale może zawierać cenne treści :)
swietej-pamieci - 2009-12-10, 10:36

Atashinchi no Danshi - jedna z nowszych dram ciesząca się ogromnym powodzeniem w mediach i bardzo słusznie. Wczoraj sięgnęłam po tę pozycję, czego nie mam w zwyczaju robić, ale wystarczyło spojrzeć na obsadę w której znajdowali się Horokita Maki i Seto Koji, abym od razu wiedziała, że drama będzie świetna. Obejrzałam i jestem bardzo zadowolona. Humor poprawiła mi na max'a. Komedia świetnie zrobiona, nie wspominając już o genialnej grze aktorów i przyjemnym endingu. Główną puentą dramy jest walka, jakby się wydawało, o pieniądze. Bezdomna Chisote ucieka przed wierzycielami, ściągającymi ją z powodu długo miliona jenów, który zaciągnął ten dług i przepisał na córkę spłatę tego długu. W czasie ucieczki pojawia się mężczyzna w podeszłym wieku i proponuje, że spałci jej dług jesli zostanie ona jego żoną przez ostatni miesiąc jego życia. Nie wiedziała jednak, że umowa którą podpisała, ma o wiele wiecej warunków do spełnienia, między innymi zaopiekowanie się jego sześcioma adoptowanymi synami ;) czyli gra przystojniaków a wśród nich Maki xD Każdy z nich ma różne problemy, charakter i życie, mieszkają pod jednym dachem ale są dla siebie obcymi ludźmi. Dopiero pojawienie się w domu "macochy" powoduje szereg ciekawych, smiesznych, życiowych i wszelkiej innej maści zdarzeń i wypadków ^^ Polecam!!!!!!! xD
swietej-pamieci - 2009-12-13, 12:16

Hanayome to Papa to kolejna drama, którą niedawno obejrzałam. Również długo zabierałam się do tej dramy, ale coś mnie powstrzymywało. Niby komedia z romansem, ale bałam się, że nie spodoba mi się temat ojca i córki. Ostatecznie obejrzałam i całkiem przyjemnie mi czas zleciał :) Faktycznie komedia i romans to jest :P romans moze troche mniej bo przedstawiony bardziej w komediowy sposób :D Nadopiekunczy ojciec sam wychowujacy swoją córkę... i w dodatku nie pozwalający jej na samodzielność i spotykanie z chłopakami, a słowo "ślub" było nie do wymówienia :D W ich domu panowały surowe zasady: godzina policyjna:19;00 , żadnych związków damsko-męskich, żadnego nocowania poza domem, witanie gości :D zaznaczę tylko, że dziewczyna ma już 20 lat i własnie podjęła pracę w biurze, a wciąż musi przestrzegać tych zasad. W dodatku jej ojciec ciągle się nią martwi i łazi za nią załatwiając jej sprawy, a szczegółowiej, wtrącając się we wszystko :D Kiedy nadchodzi chwila, że znajduje się chłopak, który chciałby poślubić jego córkę, zaczynają się schody i całkiem śmieszne sytuacje :P Wesoła i luźna komedia romantyczna, z kilkoma wątkami pobocznymi, ale nie wtr ącającymi się za bardzo w wątek główny ;) Polecam na poprawę humoru! xD
swietej-pamieci - 2009-12-15, 21:37

Lubię serie, w których cos się dzieje, są jakieś treningi, zaangażowanie, ludzie chcą osiągnąć coś praktycznie niemożliwego i dążą do celu... Taką właśnie dramą jest "Dragon Zakura" Czytałam trochę oponii na jej temat i jestem tego samego zdania. Gdybym była w liceum, ta drama również zmotywowałaby mnie do nauki. Tak napawa duchem i optymistycznie daje do myslenia, że nie sposób jej nie lubić. W dodatku są pokazane rózne metody nauczania i szybszego, efektywniejszego uczenia się. Determinacja, dążenie do celu, zaciętość. Początkowa niechęć i nienawiść do nauki przemieniają się w życiowy cel ale również zabawę i chęć poznawania świata, nauki, pięcia się wyżej, aby wydostać się z marginesu społeczeństwa, który jest oszukiwany. Prawnik, który ma pomóc najgorszej szkole w mieście, podejmuje się zadania, wyszkolenia uczniów, z których piątka dostanie się na uniwersytet Toudai (chyba najlepszy w Tokio ^^" ? ) Nigdy akie cos nie było mozliwe, gdyz srednia szkoły wynosiła 36 pkt, nauczyciele zle uczyli, a ucniowie ich po prostu ignorowali. Ale za przymusem... i wpajaniem w świadomość niektórych faktów funkcjonowania społeczenstwa, namawia 6 uczniów, aby stworzyli klasę specjalną, wyrwali się z marginesu i osiagneli w zyciu coś o czym marzą. I tak utworzona klasa codziennie przez cały rok ostatniej klasy liceum, uczy sie specjalnym systemem, tylko po to, aby dostać się na najlepszy uniwerek. Swietnie sie oglada. Aktorzy bardzo dobrze zagrali swoje role. Ulubieni Koike Teppei i Yamashita *___*, a takze nauczyciela aktorek gra bardzo dobrze xD kurcze, nie pomyslalam, ze drama o nauce tak mnie wciagnie i tak sie spodoba ... Az zachciało mi sie wrocic do czasów liceum :D Polecam! xD Zobaczycie, czy sie dostali... ;)
swietej-pamieci - 2010-01-08, 16:49

Dzis obejrzałam dramę... a raczej film azjatycki pod tytułem "Do Re Mi a Sol La Si Do" 1,40min na prawdę fajnego scenariusza i dobrej gry aktorskiej. Pozycja dla romantyków, ale także tych, którzy lubia obejrzeć coś dobrego, trochę smiesznego i sensownego ^^ Jak czytałam komentarze do fimu, to myslalam, ze sobie niektóre osoby zartuja, ale zaciekawiona obejrzałam i... muszę sie z nimi zgodzić. Ten film to dobry materiał na dramę. Krótką, może być 6-odcinkowa, ale jednak mogliby zrobić z tego dramę. Akcja szybko przebiegała i czasami widzowi brakowało głębszego, dokładniejszego przeanalizowania scen, działa sie to wszystko za szybko. Ale mimo tego, film bardzo mi się podobał. Moglabym opisac tu całą historię, ale po co? Mogę tylko conieco zdradzić, aby zaciekawić, ma reszte w polskiej wersji można obejrzeć na love.drama ;] Otoz historia opowiada o trojce "przyjaciol" ktorch los ciekawie stresuje. Chlopak przeprowadza sie do sasiedztwa dziewczyny, zaczynaja sie niby sotykac, wtedy okazuje sie, ze jest on przjacielem dawnego jej przyjaciela, a którym się pokłóciła. Obaj są muzykami i przyjaciółmi. Ona dziewczyną i dawna przyjaciółką jednocześnie. Zazdrosć, szantaż, szczerość, zakochanie, poświęcenie... Dodatkowo całkiem przyjemna muzyka w wykonaniu bohaterów, którzy grają kioncert, nagrywają piosenki ^^ nie da sie azekac, wiec jedyne co moge zrobic, to polecić ten ciepły filmek ^^
swietej-pamieci - 2010-01-28, 14:40

I jestem ponownie! xD Dziś skończyłam oglądać kolejną 11-odcinkową dramę Akai Ito, co w przetłumaczeniu na polski brzmi "Czerwona nitka/sznurek". Tytuł bardzo pasuje do dramy i więzi jaką zostali połaczeni główni bohaterowie. Nazwali to "przeznaczeniem" ponieważ oboje urodzili się w tym samym dniu, roku przystępnym 29 lutego ^^ Spotkali się jako małe dzieci, aby po kilku latach dowiedzieć sie, ze są w tej samej klasie. Mimo chęci bycia razem, ich losy się rozchodzą z powodu problemów i tajemnic rodzinnych, które dla obojga są bolesne i muszą się z nimi ścierać. Dodatkowo bardzo fajnie, naturalnie są poprowadzone wątki i związki poboczne, których tak naprawdę wiele nie ma, bo wszystko dzieje sie w kręgu jednej grupy przyjaciół jaką stworzyli w szkole. Zakochania, miłości, zerwania, boleści, rozczarowania, śmiech, wspólne chwile, smutki, śmierć... te wszystkie uczucia tak naturalne w naszym życiu, wszystkie przypadki i postępowania jakie towarzyszą zwykłym nastolatkom, spotkamy w tej właśnie dramie. Dodatkowo dochodzi ciekawy wątek z narkotykami, który tak naprawdę jest głównym problemem bohaterów... Oglądając tę dramę, czułam się jak w naturalnym srodowisku, a nie wymyslonym scenariuszu. Wesoło spędzany czas w szkole z przyjaciółmi, wspólne rozmowy, spotkania, rozwiazywanie problemów, cieszyłam się jak ogladałam te ciepłe chwile, uśmiechnięte twarze, ciekawe, aczkolwiek nie aż tak dramatyczne wątki. Nie ma tu popadania ze skrajności w skrajność i z tego bardzo się cieszę. W jednym momencie poryczałam się jak głupia, bo pięknie ujęli to, co bohater zrobił i później to, co się stało... Na prawdę żałuję. Ale to nie znaczy, ze nie polecam dramy. Wręcz przeciwnie! Polecam całym sercem! ^^
swietej-pamieci - 2010-01-28, 19:50

Ale ze mnie gapa ^^" Przeglądałam ponownie dramy na stronie w poszukiwaniu nowej pozycji do oglądnięcia i natrafiłam na tytuł, którego ostatniego odcinka nie obejrzałam i nie opisałam tej dray tutja. Ale własnie nadrobiłam tę zaległość i mogę się podzielić wrażeniami, pomimo, że dramę ogladałam ponad miesiąc temu.
Drama nosi tytuł Jotei , co w tłumaczeniu oznacza "Cesarzowa". Nie jest to taka cesarzowa zwykła, królowa która włada Japonią czy coś. Taki tytuł noszą również kobiety, które wspięły się na sam szczyt kariery "hostessy" tzn współczesnej Gejszy :) Bardzo ciekawa pozycja dla osób, których interesuje to, jak w dzisiejszych czasach wygladają kluby, rywalizacja, usługi Gejsz. Można zobaczyć ten świat od wewnątrz i drogę jaką trzeba przebyć aby dążyć na sam szczyt i zostać najlepszą. W tym świecie nie ma miejsca na prywatne uczucia, sprawy. Nawet Gejsza szanuje się i musi dbać o swoją reputację. Główna bohaterka nie miała kolorowego życia. Mieszkała sama z mamą, która również kiedyś była hostessą, jednak zmarła, gdy Ayaka była jeszcze w liceum. Dziewczyna postanawia udowodnić wszytkim tym, którzy się z niej śmieją i pogardzają, że kiedyś stanie się lepszą od nich, Cesarzową i to oni bedą oddawali jej szacunek. I tak zaczyna się jej przygoda. W pierwszym mieście poznaje chłopaka, który należy do mafii. Zakochują się w sobie, jednak poświęcają swoje szczęście dla spełnienia jej marzenia, a także później jego - aby została Cesarzową. Wspiera ją do samego końca... A jakie jeszcze ciekawe wątki powstają w świecie pięknych pań? Dowiecie się oglądając dramę ;) Główną bohaterkę gra śliczna Kato Rosa, z którą pierwszy raz spotkałam się w "Oh! My girl" ^^ A rolę Date Naoto zagrał przystojny Matsuda Shota i jest to druga drama (pierwsza to HYD) w której miałam przyjemność go zobaczyć, chociaż należy do grona bardziej popularnych aktorów japońskich ^^ Polecam!

swietej-pamieci - 2010-01-29, 10:52

Na wczorajszą noc załączyłam sobie japoński film pt Niini no Koto wo Wasurenaide - pl "Nie zapomnijcie o Ninim". Jak sam tytuł wskazuje, jest to drama w której bohater umrze, a Ci, co zostaną o nim nie zapomną. Drama oparta jest na podstawie książki pod tym samym tytułem i szczerze, chciałabym ją przeczytać. Bo wiadomo, film filmem, a czytając książkę porusza się wyobraźnię i zapewne jest tam więcej rzeczy opisanych ^^ Scenariusz opowiada sam główny bohater tak, jakby żył i tylko opisywał swoje wspomnienia. Bardzo fajnie nałożona klamra (jak w wierszach) Film rozpoczyna się sceną ostateczną, która ponownie pojawia się na końcu filmu, świetnie to zrobili. Historia opowiada o chłopcu, który miał wiele marzeń, celów, dostał się do wymarzonego liceum, ale zaraz po tym zachorował na nowotwór głowy. W filmie możemy zobaczyć reakcje i zachowania rodziny, oraz samego bohatera. Jak ciężkie jest zmaganie się z nieuleczalną chorobą, jakie następują zmiany w samym bohaterze, oraz jak bardzo w takich sytuacjach potrzebne jest wsparcie rodziny. Przejmująca drama pełna wzruszeń, łez, również ciepła, rozczarowań, momentami zaskakująca. Podtytuł dramy to "Ośmioletnia walka z nowotworem mózgu". Główną rolę w filmie zagrał popularny Nikishido Ryo (grał również w 1Litre no Namida, również smutna drama, za którą muszę się w końcu zabrać :D ) i uważam, że świetnie dobrali obsadę, bo film robi wrażenie. Piosenka rozpoczynająca i końcowa to hit Beatelsów a ścieżka dźwiękowa również przyjemna, więc jeśli ktoś lubi wzruszające historię, to polecam! Tylko zabrać wszystkie opakowania chusteczek! xD
swietej-pamieci - 2010-02-01, 10:35

Wczoraj zakończyłam oglądnie serii, za którą już dawno chciałam się zabrać, ale bałam się, że mi się nie spodoba ^^ Zawsze mam tak w przypadkach, kiedy seria cieszy się ogromną popularnością, a ja lubię wyszukiwać wyjątkowe serie, mniej popularne i wydobywać z nich głębię. Jednak za namową kolegi, który również kończył oglądanie tej dramy, skusiłam się i ja i w 2 dni obejrzałam 11 odcinków "Chłopaka idealnego" - Zettai Kareshi. Drama cieszy się sporą oglądalnością i pozytywnymi opiniami fanów. Oczywiście jest to romans, ale z bardzo ciepłą odskocznią od dramatycznych wyznań, płaczu "och, on mnie nie kocha i co teraz?!". Nie wiecie co teraz? Zamówcie sobie w firmie "chłopaka idealnego", który zostanie zrobione tak, jak go sobie zaprogramujecie. Nadajcie mu cechy charakteru, wyglądu i uruchomcie pocałunkiem, tak, jak to zrobiła główna bohaterka dramy, a będzie on wam na zawsze oddany i będzie was kochał, nawet jeśli się zestarzejecie ponieważ... idealny chłopak jest ROBOTEM ^^ Bardzo dobrze dobrana obsada. Rolę szefa Riko (bohaterki) zagrał przystojny Hiro Mizushima, znany z Hana Kimi, Tokyo DOGS i ogladanego przeze mnie wcześniej Mei-chan no Shitsuji, który cichaczem również zaczął się w niej podkochiwać. Natomiast główną rolę Robota otrzymał Hayami Mokomichi, z którym pierwszy raz spotkalam się w "Och! My girl" u boku Kate Rose i uważam, że lepiej trafić nie mogli! Sami zobaczcie jak to jest mieć idealnego chłopaka i co z tego może wyniknąć! Zapraszam!


swietej-pamieci - 2010-02-02, 19:17

Szczerze mówiąc, jestem w trakcie ogladania kolejnej dramy odcinkowej, jednak nastąpiła przerwa w dodawaniu odcinków w j.pl dlatego postanowiłam w międzyczasie obejrzeć prawie 2 godzinny film pt KIDS, w którym główną rolę gra młodziutki ale jakże uroczy Koike Teppei (Love Complex, Dragon Zakura). Od razu zaznaczam, że film nie jest dynamiczną akcją przy której widz będzie trzymany w napięciu i oczekiwał co się będzie działo. To nie jest mocne kino akcji, a piękna, melancholijna opowieść o chłopcu, który posiada pewien dar, zdolności nadprzyrodzone. Przyjeżdża do małego miasteczka, aby spotkać się ze swoją matką, którą ostatni raz widział, gdy był małym dzieckiem. Po przyjeździe spotyka pewnego chłopaka, z pozoru rozbójnika, a także młodą, cichą kelnerkę baru, w którym jadają obiady. Cała trójka się zaprzyjaźnia i z dnia na dzień żyją obok Asato (Teppei) i jego "magicznymi" zdolnościami. Czy te zdolności są dobre, czy złe, do czego głównym bohater je wykorzystuje i jak cała ta spokojna opowieść się zakończy (a dla mnie końcówka była pod znakiem zapytania, bo myslałam że... :P ), dowiecie się oglądając film! Tylko zasiądźcie w ciszy i spokoju, aby głębić się w piękno dramy ^^ Zapraszam!

swietej-pamieci - 2010-02-05, 08:49

Dziś mam dla Was opis kolejnej pełnej humoru i zagadek, oraz ciekawych rozwiązań dramkę pt Yukan Club Drama liczy sobie 10 epków, w tym ostatni trwający ok 1h a pozostałe po ok 45min ;] Początkowo nie byłam przychylnie nastawiona na tę dramę. Oglądając kadry myślałam, że to coś starego i nudnego, nie dla mnie... Ale kiedy ukazało się z napisami pl postanowiłam spróbować. A nóż-widelec mi się spodoba. Wszystkie moje wcześniejsze obawy rozstały rozwiane już od 1 odcinka ^^ Yukan Club - tak nazywana jest grupa 6 najbogatszych uczniów szkoły licealnej majacych za swoją "siedzibę" pokój wypoczynkowy w góryn pietrze szkoły, który jest ich drugim domem. 3 chłopców i 3 dziewczyny, od zawsze trzymających się razem, mających zbyt dużo wolnego czasu i wtrącających się w nie swoje sprawy, w każdym odcinku rozwiązują różnego rodzaju zagadki. Niebezpieczne, zabawne, zadziwiające... Mimo, że zagadki nie są zbyt trudne do rozwiązania, to metody jakich używają i przypadki jakie w tym czasie się im przydarzają, na prawdę bawią do łez. Przyznam, że wielokrotnie śmiałam się w niebogłosy, aż mnie rodzinka uciszała (a mój pokój znajduje się na samym końcu - rogu domu ^^ ). Hasłem klubu jest: "Zmienianie rzeczy niemożliwych w możliwe, to robota dla Yukan Club!" Ciekawostką jest, że szkoła do której uczęszczają, jest tym samym pałacem, który był domem bohaterów w Atanishi no Danshi.
Podobała mi się również gra aktorów. Główną rolę (a raczej główniejszą z głównych) zagrał Akanishi Jin, pierwszy raz spotykam się z tym aktorem w dramie a nie zagrał w wielu z tego co wyczytałam w internecie, co mnie dziwi, ponieważ aktor bardzo dobrze gra i przeglądając różne strony internetowe z ciekawości, zauważyłam, że cieszy się dość wysoką popularnością. Każdy z bohaterów miał swój indywidualny charakter, zainteresowania i zachowania. Czasem były przesadzone, ale przynajmniej niezmienne i wyjątkowe ^^ (chociaż, co może być wyjątkowego w tym, że najmniejsza członkini klubu uwielbia ciągle jeść i walczyć ponieważ... jest to jej hobby ^^? )
Drama lekka, przyjemna, zabawna. Nie wymaga od nas za wiele myślenia, ani angażowania się uczuciowo w wątki, ponieważ każda sprawa trwa jeden odcinek, a bohaterów łączy czysta przyjaźń! Dodatkowo akcję urozmaicają rodzice licealistów, którzy mają w tym spory udział. A dla fanów Mike He wiadomość, gdyż pojawia się on w 7 epku, jako... KSIĄŻĘ! xD Bedziecie mieli przyjemność popatrzeć na niego przez cały odcinek ;) Jego japoński jest całkiem niezły;] Ale, co będę spoilerowała... Zapraszam do oglądania i życzę miłej zabawy! xD

Chi - 2010-02-06, 20:40

swietej-pamieci napisał/a:
Yukan Club

Znam to!! :D Ogólnie mam koleżankę w klasie, która obejrzała już wszystkie anime, to nie ma co oglądać, dlatego zabrała się za dramy i mi opowiada wszystkie ^^ I tą zaczęła w tym tygodniu, baaaardzo mi się podobało, co mi opowiedziała, aż się zdziwiłam, że nie mogłaś się do tego przekonać, mi si opis ogólny w jej przedstawieniu podobał :P Ale dobra, po prostu się nie znam na dramach, dlatego nie wiem, czy opis jest zachęcający czy nie, ale jeżeli chodzi o ogólną fabułę- to supcio, dziwne, że ma tylko 10 odcinków, choć w sumie... tylko, że z jednej strony nie byłam pewna, czy to co opisujesz, to właśnie to, bo się mało pokrywa z tym, co mi koleżanka opowiadała ^^" Mówiła mi o konkursie tańca, o tym, że zostało dokonane przekupstwo i potem te dzieciaki zostały ukarane. I właśnie to mi uzmysłowiło, że to to samo:
swietej-pamieci napisał/a:
najmniejsza członkini klubu uwielbia ciągle jeść i walczyć

Najbardziej mnie rozbroiło właśnie jak podczas kary ona oblewała dzieciaki wodą krzycząc ,,haaara heeettaaa!!!" XDDD

... myśleliście, że napisałam opowiedzieć jaką dramę oglądałam? ^^"

Katariina - 2010-02-07, 00:59

Tez się odezwę, choć właściwie nie mam kompetencji się wypowiadać, ale chociaż nie będzie tu SP samotnie rządzić ;)
Mnie zachęcił opis Zettai Kareshi (Absolute Boyfriend), więc się skusiłam. Obejrzałam może z półtorej odcinka ;) . Z początku zapowiadało się ciekawie, ale dalej raczej się nie skuszę, bo dość głupia fabuła ;)

Na love drama widziałam pełne zachwytu opinie jaki ten chłopak-robot słodki ;) . Jak dla mnie, wkurw..jący raczej. Inne postacie bym ścierpiała, ale jego juz absolutnie nie ;)

Tak dla kaprysu właczyłam sobie ostatnio pierwszy odcinek dramy Sailor Moon. Prześmieszne ;) Taksido kładzie na łopatki ;) .
Ale że głupota potem już irytuje, też tego nie dokończe.

Za to z Yukan Club chętnie się zapoznam ;>

swietej-pamieci - 2010-02-12, 20:27

Chi napisał/a:
tylko, że z jednej strony nie byłam pewna, czy to co opisujesz, to właśnie to, bo się mało pokrywa z tym, co mi koleżanka opowiadała ^^" Mówiła mi o konkursie tańca, o tym, że zostało dokonane przekupstwo i potem te dzieciaki zostały ukarane

To był opis pierwszego odcinka tej dramy :PP a ja napisałam ogolnie z czym się spotkamy w tej dramie ^^ Bo każdy odcinek dotyczy innej sprawy i jej rozwiązania ;)

Karatiina cieszę się, że przynajmniej spróbowalaś coś obejrzeć :D Na prawdę dramy, to dobry gatunek, ale nie polegajmy tylko na japońskich, bo jak się okazuje, koreańskie i Taiwańskie są równie dobre, a nawet niektóre lepsze, dlatego nie ograniczam się tylko do Japońskich. Ale trzeba trafić w swój typ i zainteresowanie, a to można zrobić tylko poprzez sprawdzanie i oglądanie. Czasem bywa, że drama na początku nie zaciekawia, ale w kolejnych odcinkach tak się rozwija, że aż oczka błyszczą ;)

Ale do rzeczy! Jeśli mialabym opisywać w kolejności, jakie dramy ostatnio obejrzałam, to najpierw powinien tu się pojawić tytuł "You're beautiful" - koreańska drama, jednak po pierwsze jest tak świetna, że zasługuje na oddzielny temat, a po drugie poczekam na Mikuś, która pewnie jak znajdzie troszkę czasu to z przyjemnością napisze o tej dramie w samych superlatywach ^^

Natomiast ja odważyłam się w końcu obejrzeć dramę, z którą bardzo długo zwlekałam. Po czytaniu wszystkich opisów, komentarzy, jaka ta drama smutna i ociekająca łzami, przesadzona, itp, bałam się po nią sięgnąć, właśnie ze względu na to, że drama będzie zepsuta. Ale tak mnie kusiło i nie dawało spokoju, że w końcu to zrobiłam. Pewnie tytuł jest znany i niektorzy słyszeli o tym lub czytali. 1Litre no Namida - "Litr łez". I nie bedę zaprzeczała, drama ocieka łzami, ale w tym pozytywnym sensie jak dla mnie. Jestem osobą raczej wrażliwą (a nawet czasami bardzo, a jeszcze bardziej czasami, aż za bardzo :PP ), więc nie trudno mi uronić łezkę w smutnych momentach dotyczących ludzkiego życia, uczuć, zmagań z trudnościami. Jest to historia prawdziwa, dziewczynki, u której w wieku 15 lat wykryto nieuleczalną chorobę - zwyrodnienie rdzeniowo-móżdżkowe, gdzie móżdżek w mózgu zanika, powodując stopniowy brak kontroli nad ciałem, w ostatecznym stadium choroby, osoba nie może chodzić, mówić, pisać, ani jeść. Historia opowiada o zmaganiach dziewczynki z chorobą, na którą nie wynaleziono lekarstwa. I nie jest to drama w której dziewczyna rozpacza, użala się nad sobą a wszyscy inni się litują i mówią jaka to ona biedna i chora. Własnie to jest piękne w tej dramie, że pokazuje ona, jak wspaniale można żyć i mieć nastawienie do świata i innych ludzi nawet ze świadomością nieuleczalnej choroby i tego, że każdy dzień coraz bardziej będzie oddalał ją od "normy życiowej". Spelnienie marzenia, walka z chorobą i wsparcie rodziny oraz przyjaciół, słabości, radości, smutki, cierpienie, ciepło rodzinne. Wszystko tu znajdziecie.
Moze się wydawać, że historia brzmi podobnie do wcześniej opisanej przeze mnie dramy "Nie zapomnijcie o Ninim". Owszem. Jest nawet bardzo podobna, rózni się jedynie chorobą. A dodatkowe podobieństwo przyciąga osoba aktora Nishikido Ryo, ktory zagrał główną rolę w tamtym filmie, jak również był czołową postacią w tej dramie, dlatego większość uważa, ze film jest jakby powtórką z rozrywki. Przez ostatnie odcinki wylałam również tytułowy litr łez, ale były to łzy inne. Smutku... albo jakby pomieszane z czymś radosnym, wspaniałym, cieszyłam się, ze mogłam obejrzeć tak wspaniałą historię ^^

swietej-pamieci - 2010-02-13, 23:45

Jedna drama za drugą. Dramę taiwańską pt "ToGetHer" obejrzałam, bo chyba Mikuś kiedyś wspomniałam, że gra w niej Rainie, jak do tej pory najlepsza dla mnie aktorka Taiwańska. Wcześniej nie byłam przychylnie nastawiona po komentarzach fanów. Niektóre były przychylne, inne wręcz odrzucające, ale dla Rainie zaczęłam to oglądać. I muszę od razu zaznaczyć, że jest to niestety najsłabsza rola w jakiej ją widziałam, a bardzo szkoda.
Drama przedstawia przygodę spokojnej studentki anglistyki Chen Momo (Rainie), która mieszka z siostrą w domu zmarłych rodziców. Jest wielką fanką magi i księcia Kashaby, z którym nie rozstaje się ani na chwilę. Pewnego dnia jej spokój zostaje naruszony przez sławnego piosenkarza i aktora MARS'a, który przez niefortunne i fałszywe artykuły zamiesczzone w gazecie musi się ukrywać, a tym samym nie może już być na piedestale najlepszych gwiazd. Jego menager wynajmuje mu pokój w domu... właśnie sióstr Chen. Momo początkowo nieprzychylnie nastawiona do nowego lokatora, oraz jednocześnie kolegi z grupy studenckiej, po pewnym czasie, zaczyna mu pomagać w powrocie do kariery... Co z tego wyniknie? Dodatkowy wątek poboczny tworzy jej przyjaciel z dzieciństwa, który jest chory, a raczej opóźniony w rozwoju, jego umysł wciąż pozostał w stadium dziecka, aktor świetnie zagrał swoją rolę i to był plus serii.
Ogladając dramę tak sobie pomyślałam, że Mike He mógłby również z dużą dozą swobody odegrać rolę właśnie takiej gwiazdy, ale później doszłam do wniosku, że innym trzeba dać też szansę a Mike He szkoda brać do takiej serii. Nie bedę ukrywała, że faktycznie przez kilka odcinków w dramie prawie nic się konkretnego nie działo, dopiero po 6 epku akcja bardziej ruszyła i chciało mi sie przysiadać i oglądać już z samej ciekawości i z większym zaangażowaniem. Nie wiem, czy to wina fabuły, reżyserzy nie poczuli tego niepolotu, czy co... Ale seria mimo, ze nie spiszę jej na straty, to nie zaliczę też do grona najlepszych w swojej pamięci. Muzyka jest nawet fajna, chociaż mało jej w dramie. Osoba menagera MARS'a również mi się podobała. Co do samej gwiazdy, widać było przemianę pod wpływem Momo, początkowy idol, że-co-to-nie-ja, przemienia się w dobrodusznego, wyrozumiałego chłopaka. Ale muszę przyznać że w końcowych2-3 odcinkach bardzo dużo nadrobili, bo bardzo mi sie podobała akcja, a ostatnia scena to już na prawdę miodzio. Szkoda, że tak długo kazali czekać, na tak wspaniałe chwile, bo podejrzewam, że większość ogladaczy rezygowała po tych kilku odcinkach prawie-nic-nie-dziania się... ^^" Dla wytrwałych i niezbyt wymagających, chcących zobaczyć jak to bywa w karierze, jakie są zasady, wartości i postępowania w świecie mediów. Mozna obejrzeć i przeczekać do połowy a później uśmiechnąć się na koniec i stwierdzić, że to co dobre, jest tylko na końcu ^^

swietej-pamieci - 2010-02-15, 20:05

Zaledwie 2 h temu skończyłam ogladać dramę (film) pt "200 Pounds Beauty". Nie powiem, żeby do końca zachwycił mnie film, ale dla zabicia czasu, lub z czystej ciekawości "co to takiego?" sięgnęłam w końcu po tę pozycję. Gatunkowo jest to musical, ponieważ sporo tu spiewania jak na jeden film, ale to mi akurat nie przeszkadza bo piosenki niektóre były znane angielskie, a inne mi nieznane, również slicznie się prezentowały i z przyjemnością ich słuchałam. Film opowiada o dziewczynie - piosenkarce. Ma przecudowny głos, jest miła, uprzejma i ma dobre serducho. Jedynym szkopułem jest to, że jest bardzo gruba i delikatnie mówiąc nieładna. Dlatego też podkłada głos dla znanej piosenkarki Ammy sama stojac za sceną. Zakochana w prudecencie i mająca dość takiego losu dziewczyna, postanawia poddać się operacji plastycznej, która ma na zawsze odmienić jej życie. Czy tym sposobem podbije serce ukochanego i zrobi karierę?
Film wydaje się płytki, ponieważ na pierwszy rzut oka jest o tym, że wygląd jest dla dziewczyny najważniejszy, a także, jakby się wydawało dla faceta również. Ale w dramie poznamy pozytywne strony tego zjawiska, a także jak się zmienia życie po takim zabiegu. Czy zmiana wyglądu może zmienić życie na lepsze? Jeśli chcecie obejrzeć coś... po prostu przyjemnego, nie polotnego i niekoniecznie do wzdychania, a raczej do pośmiania się, to zapraszam ^^

swietej-pamieci - 2010-02-15, 21:50

Macie mnie już pewnie dość, ale oto nadchodzę z kolejną pozycją! Tym razem perełka nie dla wszystkich, ponieważ jest to dramat yaoi, więc ostrzegam, że osobom, które nie tolerują jakichkolwiek związków męsko-męskich film ten mogą sobie odpuścić (chociaż moim zdaniem oprócz końcowej sceny film nie jest bardzo yaoistyczny, ale to już kwestia patrzenia ^^). Tytuł filmu to "Itsuka no Kimi e" i trwa 1h 04min (dlatego tak szybko pisuję tego posta ^^ ). To również moja pierwsza pozycja yaoi (niby yaoi xP), nie licząć wątków w Hana Kimi, które były na śmiechowo zrobione -__^ Historia opowiada o dwóch studentach fotografii. Jeden z nich - Hayase, zostaje uratowany przez Noboru, metodą usta-usta. Jest to ich pierwszy kontakt (dla Japonczyków nawet ratowanie tą metodą jest liczone jako pocałunek... ^__^") Po tym zdarzeniu Hayase powoli zakochuje się z Noboru, ale niedługo po tym pojawia się Ryu, brat bliźniak Noboru, jednak czy to do końca jest prawdą? Trochę tajemnicy w tym jest, niezrozumienia dla niektórych (chociaż pewnie większość od razu się połapie o co chodzi, ale atmosferke trzeba nakręcić ^^) Jak dla mnie film bardzo przyjemny, spokojny, z sekretem i ciekawym pomysłem, jednak chyba trochę za krótki, bo chciałabym trochę dłużej porozkoszować się tą atmosferą która została stworzona w filmie, ale dobre i to. Gra aktorska dobra. Ale nie spotkalam się jeszcze z tymi aktorami, a szkoda, bo Noboru całkiem nieźle się prezentuje i chyba poszukam więcej informacji na ten temat.
Pozycja bardzo dobra dla osób które lubią takie rzeczy. Ja jestem obiektywna. Nie mówię "nie", po prostu obejrzałam dobry film i mogę go polecić osobom, którym taki klimat odpowiada! ^^

swietej-pamieci - 2010-02-20, 08:30

Ponownie powróciłam i postanowiłam zabrać się za oglądanie dram z Ikutą Tomą tych, których jeszcze nie widziałam. A to tylko dlatego, że miałam pobawy iż serie kryminalne z jego wykonaniem i fabuła jaka w nich będzie nie przypadną mi do gustu i straci w moich oczach. Ale nic podobnego! Skończyłam oglądać 10-odcinkową serię, każdy odcinek trwał 36 min, pt "Majo Saiban" - "Sprawa wiedźmy", z Ikutą Tomą w roli głównej. Szczerze, po udanym występie w komediowym Hana Kimi i poważnej serii "Voice" gdzie zagrał świetnie, nie myślałam, że sprawdzi się w serii która dotyczy prawa, sądownictwa, rozwiązywania zagadek, tajemnicy. Nie mniej, tu również zagrał na pół wyluzowanego chłopaka, z początku nieokrzesanego, mającego problemy z pieniędzmi. Jako projektant i pracownicik karaoke na pół etatu, wciąż nie mógł spełnić się zawodowo. Aby zdobyć dodatkowe pieniądze, postanawia zostać ławnikiem, jak kilkadziesiąt innych osób, z których zostaje wybrana 8-ka. 6 podstawowych ławników i 2 zastępczych w razie potrzeby. Zostaje im przydzielona rozprawa sprzed roku. Mówią na nią "Rozprawa wieźmy" Kobieta jest oskarżona o zabójstwo swojego męża w celu uzyskania spadku. Jednak już od pierwszego odcinka, gdy zostaje zebrane pierwsze posiedzenie i głosowanie, zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ławnicy zmieniają swoje głosy, a ich życie przeradza się w szereg szantaży. Werdykt mnie nie zaskoczył, natomiast sama końcowka owszem. Byłam w szoku, że to już koniec, bo miałam nadzieję, na dalsze wyjaśnienia, ale zakończenie z mocnym akcentem jest równie dobre. Drama przybliża trochę system sądownictwa, jaki panuje w Japonii, więc dla osób, których interesuje dana tematyka, będzie to miła pozycja z ciekawą fabułą.
Ścieżka dźwiękowa całkiem przyjemna, chociaż większość to melodie, ale nie rażą uszów, chyba całkiem nieźle wpasowały się w klimat akcji. Obsada aktorów dobrana świetnie. Jak mówiłam wcześniej, Toma sprawdził się w tej roli idealnie, podobnie jak pozostali aktorzy Kato Ai czy Higa Manami. Wg mnie warto obejrzeć! ^^

Katariina - 2010-02-20, 15:38

Obejrzałam już całą drame w całości (xD) jakiś czas temu, więc się wypowiem.
Yukan Club przypadł mi do gustu. Co prawda akcja jest nieprawdopodobna, ale to akurat nie jest najgorszy zarzut jaki można skierować pod adresem tej serii ;) Fabuła jest niedopracowana, myślę że twórcy skupili się na tym, by było zabawnie i przyjemnie. Ale zabawnie rzeczywiście jest, i mimo pewnych irytujących elementów obejrzałam serie z przyjemnością.
Odcinki są dość schematyczne, zwłaszcza irytujące są fragmenty z rzeszami fanów oblegających głównych bohaterów, pojawiające sie w każdym praktycznie odcinku. Ale całkiem ciekawie są skonstruowane postaci. Trzy z nich są koszmarnie płytkie, ale nawet to mnie nie odstraszyło. Blondynek Bidou wygląda i zachowuje się okropnie, ale wprowadza ożywienie i jest jedną z zalet serii ;) .
Na 10 odcinków 8 i 9 są moim zdaniem najsłabsze i ostatni oglądałam już bez przekonania, ale byłam nim mile zaskoczona.

Ogółem, sympatyczna komedyjka do obejrzenia wieczorem, choć ja na początku byłam zdziwiona absurdalnością niektórych rzeczy. Teraz oglądam drugą drame i dochodzę do wniosku, że chyba trzeba przywyknąć do prymitywnego momentami humoru i niezbyt spójnej fabuły.

swietej-pamieci - 2010-02-20, 22:44

Bardzo się cieszę Katri, że dołaczyłaś do mini grona oglądaczek dram ^^ Za jaką teraz się zabrałaś? ;> Jeśli zamierzasz faktycznie oglądać dramy, to myslę, że powinnaś przywyknąć, że w komediach i nie tylko zresztą, czasami dzieją się takie niepradopodobne rzeczy, które tak na prawdę pewnie nie mają miejsca, ale dla mnie ta ich inność jest właśnie wyjątkowa ^^

Nie ma to tamto, obejrzałam kolejny filmek pt "Tajemnica, której nie można zdradzić", 1h 40 min spokojnej, ale jednocześnie magicznej i pełnej ciepła historii, otoczonej wspaniałą muzyką, w szczególności fortepianową. Drama chyba koreańska, o ile się nie mylę. Z aktorami pierwszy raz się spotkałam, i myślę, że więcej nie będzie mi dane, ale kto wie. Mimo wszystko, swoją rolę odegrali bardzo dobrze ^^ Historia zaczyna się, kiedy główny bohater rozpoczyna naukę w nowej szkole, gdzie jego ojciec dostał posadę profesora, a wcześniej sam uczęszczał do tej szkoły. Tego samego dnia spotyka on w starej sali muzycznej, pewną uczennicę, która grała dziwną melodię na fortepianie, a z którą zaczyna spędzać sporo czasu. Jednak dziewczyna jest bardzo tajemnicza, kiedy on zadaje jej pytania osobiste. Na pytanie te odpowiada, że to tajemnica, której nie może zdradzić. I faktycznie cała akcja wydaje się zwyczajna, melancholijna, ale tak naprawdę jest owiana piękną tajemnicą, w którą pewnie nikt z nas by nie uwierzył. Pozycja godne polecenia i obejrzenia ^^
A teraz zabieram się za dalsze odcinki kolejnej dramy *___*

Katariina - 2010-02-21, 22:22

Obejrzałam parę odcinków Atashinchi no Danshi xD
Ale nie wiem, czy to kontynuować, bo choć wiele wątków jest całkiem do obejrzenia, to momentami irytuje mnie konwencja. Zwłaszcza głupota głównej bohaterki przy akcjach z odkrywaniem kolejnych punktów umowy, którą podpisała. Przy trzeciej "niespodziance" nawet Naruto zażądałby rozwinięcia całego zwoju, bez przesady ^^" A ta chyba co drugi odcinek się będzie dowiadywać co jeszcze obejmuje umowa ;) .
Jeszcze zobaczę, czy to dokończę, jeśli nie to być może obejrzałabym coś koreańskiego ;)

Btw widuję Cię czasem na wiadomej polskiej stronie z dramami SP xD

swietej-pamieci - 2010-02-21, 22:46

Katariina, hmmm Danshi jest smiechowe raczej, nie należy zwracać zbyt wielkiej uwagi na fabułę. Podczepiłabym to bardziej pod bajkowe, bo i zakończenie jest czysto bajkowe, optymistyczne jak to zazwyczaj bywaj ^^ ale mimo wszystko obejrzałam do konca i mi się podobało, więc sama zdecyduj czy kontynuować :) i nie zdziw się, bo do samego końca bohaterka będzie odkrywała coś nowego :P Powinnaś sięgnąć po podstawowe dramy, chyba że jak napisałaś, wolisz coś koreańskiego wtedy jedyna najlepsza jak do tej pory jest You're Beautiful ^^ ale to wysoka poprzeczka i możesz po niej o wiele więcej oczekiwać od słabszych serii, które również są bardzo dobre ^^
Katariina napisał/a:
Btw widuję Cię czasem na wiadomej polskiej stronie z dramami SP xD

A i owszem ;) jakiś czas temu się tam zalogowałam, aby dzielić się swoimi wrażeniami po obejzreniu dram. Jedne obejrzałam juz dawno po eng, a inne na tej stronie dopiero. Ale to wlasnie jest główne źródło mojego ogladania. Jeśli skończą mi się tam dramy, albo nie będzie już nic wartego (wg mnie) uwagi, wtedy ponownie przerzucę się na angielskie serie.

Ale wracają do tematu. Muszę to napisać, bo już nie wytrzymam! <patrzy co napisała o dramie Majo Saiban> Napisałam, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie i Ikuta Toma zagrał świetnie? <patrzy jeszcze raz z niedowierzaniem> hmmmm... To, co napisałam o poprzedniej dramie, to prawda. Ale to, co zobaczyłam w serii "Maou" przerosło o wiele bardziej to, co było w Majo Saiban. Jestem wstrząśnięta! Pozytywnie wstrząśnięta! Ponieważ fabuła jest o wiele lepsza, a Ikuta Toma zagrał najlepszą jak do tej pory rolę, jaką udało mi się zaobserwować w poważniejszych seriach (komediowa to oczywiscie hana Kimi ^^). Jestem po prostu zachwycona jego grą aktorką po tej serii i żałuję, że tak późno sięgnęłam po tę dramę. Chociaż może to i lepiej, bo mogę bardziej docenić ego grę aktorską po tak długiej przerwie nie oglądania go w dramach. Muszę również zaznaczyć, że mimo iż pierwszy raz spotkałam się z aktorem Satoshi Ohno (wokalista Arashów), to bardzo spodobała mi się jego gra. Był prawdziwym tytułowym diabłem (Maou = diabeł). Jego wyraz twarzy, niewzruszenie, perfidne uśmiechy i pewność siebie były zniewalające! Czasem aż mnie szlang brał, tak chciałam mu za to przyłożyć, ale wywiązał się świetnie ze swojej roli. <właśnie słucha openingu z opisywanej serii "Truth" - Arashi>
Serizawa (Ikuta Toma) jest młodym policjantem, czasem porywczym, ale poważnie podchadzącym do zawodu i dajacym z siebie wszystko dla rozwiazania spraw i łapania przestępców. Pewnego dnia otrzymuje paczkę z kartą tarota w środku. Taką samą otrzymuje prawnik Kumeda, który w przeszłości mu pomógł. Niedługo potem ginie, a podejrzanego o morderstwo broni prawnik Ryo Naruse (Ohno). Jednak zaczynają przychodzić kolejne karty tarota. Okazuje się, że otrzymują je bliskie Serizawie osoby, które brały udział w wypadku, który zdarzył się 11 lat temu. W śledztwie, aby ująć prawdziwego przestępcę, pomaga Sakita Shiori, dziewczyna, która posiada nadnaturalne moce - dotykając rzeczy, moze urywkowo ujrzeć wydarzenia z nimi związane.
Fabuła na prawdę wciągająca, nigdy nie wiadomo na kogo i w jaki sposób padnie, a końcówka jeszcze bardziej szokujaca. Ryczałam jak głupia ale byłam jednocześnie zachwycona. Muzyka bardzo dobrze dobrana do serii, ścieżka dźwiękowa w trakcie odcinków również przyjemna i dopasowana do sytuacji. Jak już wspomniała, opening również bardzo miły dla ucha, powinien zachęcić do oglądania.
Dla fanów dwóch głównych aktorów, kryminałów, i najważniejsze - bardzo dobrej serii, wręcz wyśmienitej w swoim gatunku, pozycja obowiązkowa!!! Miłego oglądania! :)

swietej-pamieci - 2010-02-27, 20:55

Kolejna perełka! Tym razem drama sportowa, ale sama siebie wyklinam że jakiś czas temu przerwałam jej oglądanie po pierwszym odcinku! Teraz gdy wznowiłam jej kontynuację jestem zachwycona. Drama na prawdę pouczającą, podnosząca na duchu i bardzo ale to bardzo optymistyczna. Zapewne wiele ludzi zmieniło swoje nastawienie po obejrzeniu tej dramy. Mianowicie mowa tu o "ROOKIES". Drama sportowa, opowiada o klubie Baseballa pewnej szkoły średniej. Sawato jest młodym, nauczycielem który wkracza do tej właśnie szkoły i od samego początku spotyka na swej drodze kłopotliwych huliganów z byłego klubu Baseball'a. Klub został zawieszony na rok od grania we wszystkich rozgrywkach przez bójkę na jednym z oficjalnych meczy. Od tamtej pory chłopcy zajmują się chuligaństwem, panienkami, paleniem papierosów, bijatykami. Utracili swój cel. Jednak nowy nauczyciel za wszelką cenę postanawia im pomóc. Pomaga krok po kroku odbudować klub, przywrócić członków i na nowo przywrócić ich wspólne marzenie - dostanie się do turnieju Koshien! Na swojej drodze kolejno spotykają niełatwe przeszkody, które wraz z sensei'em a także trenerem, wspólnymi siłami pokonują. Czy uda im się spełnić to marzenie? Jak trudna jest droga do osiągnięcia swoich celów? Jak ciężki wysiłek trzeba włożyć w pracę, treningi i budowanie marzenia swojego, ale także innych przyjaciół z drużyny?
Ze swojej strony powiem, że w czasie oglądania dramy miałam oczy i uszy szeroko otwarte. Drama przypomniała mi trochę oglądaną wcześniej "Dragon Zakura". Opowiada ona o dążeniu do swoich marzeń, jak jedna osoba potrafi wpłynąć pozytywnie na nasze myślenie, a cała drama również na nasze nastawienie do życia. Nigdy nię nie poddawać i zawsze mierzyć wysoko. Mieć odwagę i siłę a wszystko będzie w porządku. Nauczyciel rzucał takimi hasełkami i był tak maksymalnie naładowany pozytywną energią, że aż samej zachciało mi się wrócić do czasów liceum i grać razem z nimi baseball!
Ponad to, jeśli drama sportowa to wiadomo, że spotkamy tu kilku przystojniaków, więc panie bedą miały na czym zawiesić oczka ;) (chociaz osobiście nie wszyscy mi przypadli do gustu wyglądem :PP ), natomiast charaktery mieli na prawdę różne i to mi się podobało. Yufune rozbawiał mnie swoim "nya! nya! nya!" jak kotek :D Mikoshiba rozbrajał mnie czasami swoją wrażliwością i niewinnością, Aniya zawziętością i wsparciem dla innych i wiele, wiele więcej szczegółów. Uważam to za jedną z najlepszym dram sportowych ale jednocześnie bardzo życiowych, która wiele może nam dać jeśli będziemy odpowiednio z niej wyciągać wnioski! Jak najbardziej polecam!!

Chi - 2010-02-28, 00:05

Jako, że w czwartek ogłosiłam, że mi bezpowrotnie odwaliło... a w sumie to nie temat na rozpisywanie się właśnie o tym xD Ale tak serio, to chyba (dla niektórych ,,niestety") w ostatniej kolejności bym sięgnęła po jakieś romansidło/wyciskacz łez/wyzwalacz emocji bądź coś tam jeszcze, bo mnie po prostu do takich rzeczy nie ciągnie ^^" Ja zawsze lubiłam shouneny i komedie w mangach i na wszystkim w życiu mi się to przekłada ^^ No bo życie jest takie smutne, to dlaczego nie mam sobie pod koniec ferii obejrzeć czegoś dla czystej rozrywki ^^ Zwłaszcza, że się nie znam na filmach, serialach, tym bardziej na dramach, ogólnie niczego z aktorami nie oglądam, ale wczoraj mi coś palnęło do głowy. Tak więc wzięłam z kosmosu, poszperałam (na rosyjskiej stronie, bo szukałam zdjęć Hirokiego Suzuki i tak jakoś tam trafiłam XDD A warto było :P ) I obejrzałam trzynastoodcinkową japońską dramę, na szczęście jeden epizod trwał 25 minut, nie przeżyłabym, gdybym miała obejrzeć jakieś z 45 wzwyż (inaczej- mój komp by tego nie przeżył XDD) I na sb obiecałam, że o tym napiszę, żeby po prostu się przyznać, że jakąś dramę obejrzałam :P Bo tak na czuja mi się wydaje, że człowiek po zobaczeniu samego openingu by nie dowierzał, że obejrzałam tego chociażby 5 minut, a co dopiero całość (bez ostatniego odcinka- nie znalazłam xPP)
Fabuła była bardzo lekka i wszystko wyglądało jakby było przerysowane z jakiejś mangi (ale mangi nie przeczytam, to było shounen ai xP ) na szczęście drama nie była shounen ai, tylko była o chłopaku, który poszedł do bardzo nietypowej szkoły dla chłopców z internatem, w której się działy dziwne rzeczy. Mieli tam pokój z no-life'ami, którzy tylko w kółko grają w gry, dryblasa, którego życiem był jego motocykl, przedstawicieli różnych subkultur, a nawet klaunów i akrobatów (O.O) oraz bardzo podstępnych przewodniczących samorządu. Normalnie wśród postaci były takie kanoniczne schematy, ale jednak zadziwiające było to, że wszyscy bohaterowie byli pozytywni- nawet jak na początku wydawali się źli xD A jednak mimo wszystko co chwilę mnie coś w tym zaskakiwał- nie wiem, może dlatego, że mało filmów oglądam- ale po prostu nieraz umarłam ze śmiechu przy absurdach, jakie tam się działy, od porwania przewodniczącego, z czego nikt się nie wzruszył, po wmówienie głównemu bohaterowi, że dzieli pokój z dziewczyną, która udaje chłopaka, bo musi z powodu pewnej sytuacji ukończyć tą szkołę i trzeba to zachować w tajemnicy, a on przez cały miesiąc w to wierzył i po prostu zabił mnie fragment, w którym prawda wyszła na jaw XDD Po prostu to było takie głupie, że aż to polubiłam, bom wariatka :P A że o szkole, to tym bardziej mnie przyciągnęło. Działy się też poważniejsze wątki, jak to, że starszy brat głównego bohatera ożenił się z dziewczyną, w której to ten młodszy brat się zakochał, potem sobie znalazł nową, ale ona już miała chłopaka, a widać było, że chce być z nim i nie wiedzieli jak ten problem rozwiązać :P Dowiedziałabym się, gdybym obejrzała ostatni odcinek, ale ogólnie pierwsze 7 obejrzałam z angielskimi napisami, a resztę bez żadnych XDD To był dla mnie taki zabijacz czasu, więc nawet nie napiszę tytułu, bo nikomu tego nie polecam i jeszcze przez przypadek ktoś na niego trafi i obejrzy ^^" Choć brak napisów niweluje te prawdopodobieństwo, ale jednak. To imion bohaterów też nie podam, mimo iż doskonale je pamiętam i wrócę do tych odcinków nie raz, właśnie nie dlatego, że są jakieś piękne, tylko dlatego, że są zdrowo walnięte, tak jak ja ostatnio XDD Możecie powiedzieć, że jestem głupiutka, ale to prawda, może kiedy się wezmę za dramy godne zobaczenia, ale na razie nie będę do wakacji oglądać nic :PP

swietej-pamieci - 2010-03-07, 13:40

Chidorka wiesz co? Jak tak opisałas że te dramki są głupie ale w taki przyjemny, smiechowy sposób, to szczerze, bardziej mnie zachęciłaś :PP I już wiem o jakie chodzi bo mi napisałaś na sb :P Pewnie po nie również sięgne z czystej ciekawości ;)
A na razie mam do opisania kolejną dramkę, tym razem taiwańską "Ying Ye 3+1" Trochę mi czasu zajęło jej obejrzenie, ponieważ taiwańskie dramy mają to do siebie, że mają ponad 15 epków a każdy z nich trwa ok 1h, nawet kilka minut ponad 1h. Chociaż mogłabym też usprawiedliwiać to brakiem czasu, albo nie chceniem tak szybkiego pochłonięcia dramy. Być może to dlatego, że troszkę bałam się przedramatyzowania akcji "co reżyser jeszcze wymyśli niesamowitego, a tak naprawdę naciąganego?", bo w każdej serii dzieją się niesamowicie przypadkowe rzeczy, ale w niektórych mogą przesadzić, a ja nie lubię jak psuje się dobre serie ;] Mimo wszystko dotrwałam do końca i obeszło się bez zawału serca, bez przeklinania że zepsuli dramę a nawet powiem, że w ostatecznym rozrachunku cała drama wychodzi na plus i po przemyśleniu stwierdzam, że mi się podobała i wiele z niej można się nauczyć, a nawet w niektórych momentach wzruszyć, co oczywiście mnie nie ominęło ^^.
Drama jest z gatunku akcja/romans i na prawdę wyreżyserowana jest zgodnie z podanymi gatunkami ;) dużo akcji, wiele obrotów spraw, bijatyk, śledzenia, rozwiązywania zagadek, ale równie sporo przyjaźni i oczywiście spraw związanymi z uczuciami. Na szczególną uwagę oczywiście zasługuje główny wątek dwójki bohaterów z tytułowego 3+1. 3 chłopców i 1 dziewczyna, są od dziecka nierozłacznymi przyjaciółmi i zawsze przychodzą sobie z pomocą. Są strażnikami ulicy zachodniej na której się wychowali i pilnowali na niej porządku. Razem rozwiązują sprawy i są dla siebie wsparciem i nie ważne co by się działo, zawsze sobie ufają, wspierają i pomagają. A w między czasie dwójka z grupy zaczyna żywić do siebie głębsze uczucie. To chyba główna zaleta tej serii. Czy to przyjaźń czy zakochanie lub nawet związek, ta seria pokazuje, jak ludzie potrafią sobie ufać nawet, jeśli sytuacje są dwuznaczne. Wiele jest też poświęcenia. Chociaż czasem przykłady są na prawdę zbyt poważne, dramatyczne, to jeśli chce się zobaczyć, co to znaczy prawdziwe poświęcenie dla miłości, ta seria jest dobrym przykładem ^^ Fajnie, że nakręcili coś tak wartościowego i chciałabym, żeby w życiu realnym również zdarzały się takie przypadki, bo czasem zwykłe nieporozumienia prowadzą do zerwania i nienawiści.
Muzyka również jak dla mnie jest plusem serii. Przyjemny początek i zakończenie jak również pod czas serialu, akcji czy scenach romantycznych. Poza tym dobrze dobrani aktorzy, chociaż pierwszy raz się z nimi spotykam. Początkowo myslałam, że to seria koreańska, bo taiwańskie już oglądałam. I jak się okazuje, nie wszyscy Azjaci to chudzielce z mega super budową ciała i najprzystojniejszymi buźkami ;) I tu miałam tego przykład, co było też całkiem miłą odmianą ^^ ale zauważyłam, że główna para aktoeska zagrała również w innej dramie, chyba "Książe zamieniony w żabę" :P coś w tym stylu :D Podobało mi się również to, że aktorzy nie zmienili swoich charakterów aż do końca serii. Wciąż pozostali tacy, jakich ich poznałam na początku ^^ A Bulu jak dla mnie był świetny! Od początku mi się podobał :P No ale ale... Nie powiem nic więcej tylko zachęce do oglądaia, bo wielu osobom może się seria spodobać ^^

Chi - 2010-03-07, 21:06

swietej-pamieci napisał/a:
Chidorka wiesz co? Jak tak opisałas że te dramki są głupie ale w taki przyjemny, smiechowy sposób, to szczerze, bardziej mnie zachęciłaś :PP

Hmm... chyba tylko zatrę ręce i nie powiem, że nie ostrzegałam. W ogóle to jak koleżankom opowiedziałam co obejrzałam, to jedna z nich przyniosła następnego dnia Koko wa Greenwood na mp4 z takim wielgachnym ekranem i sobie oglądałyśmy XDD I schodzą ze schodów wrzeszczała ,,Greenwood rządzi" itd, strasznie się zdziwiłam, bo ona obejrzała chyba wszystkie dramy wszechświata i po żadnej się tak nie zachowywała oO oO cóż... ^^"

Obejrzałam jeszcze jedną dramę, o tej śp też wie, tym razem wszystkie odcinki znalazłam z angielskimi napisami, najpierw obejrzałam pierwszy odcinek i se pomyślałam ,,ee tam, pewnie nie obejrzę... albo tylko dla Hirokiego ^^" " ale jakoś później włączyłam piąty odcinek i od razu wróciłam do chronologii X'D Nazwałabym to taką dziecinną serią, bo jest na podstawie mangi i anime o ninja "Fuma no Kojiro" nie czytałam ani nie oglądałam wersji rysunkowej, może kiedyś w wakacje sięgnę z ciekawości, ale jakoś mnie do nich nie ciągnie z obawy, że wtedy ta drama straci w moich oczach. Oczywiście przepełniona jest kiepskimi efektami komputerowymi, klimatem podzielonym na typowo ,,mroczny" i typowo ,,codzienny". Opowiada o dwóch walczących ze sobą klanach ninja Fuma i Yasha, pod koniec prawie każdego odcinka ktoś ginie (pojawia się wtedy taka fajna tablica ze zdjęciami członków klanów i się robią takie iksy na ich twarzach XDDDD) i właśnie dlatego postanowiłam to obejrzeć do końca XDD Na youtube spotkałam komentarze typu ,,to coś jak power rangers? xP" oczywiście od strony niemieckiej publiczności, pewnie po prostu chcieli sobie z czymś porównać, ale ja bym tego nie puściła mimo wszystko dzieciom, bo jednak padają trupy :P Wiele scen mnie rozwaliło i śmiałam się nawet na lekcjach, gdy o nich pomyślałam (XDD) ale trudno o nich opowiadać, bo to po prostu był humor montażowy albo wizualny lub po prostu trudno było to opisać, trzeba te sceny pokazać XDD Jak się przymknęło oko na dziwaczne skopiowane z mangi fryzury, dziecinne efekty graficzne i walki w powietrzu (w końcu to ninja XDD) to widzi się przejmującą opowieść, gdzie w ostatnim odcinku potrafi się nawet zakręcić łezka, po czym można nagle wybuchnąć śmiechem, potem znowu się zasmucić- taki klimacik, od którego nie da się oderwać, aż się zdziwiłam, nawet bardzo, myślałam, że wdepnęłam w jakieś bagno, a tu nawet w komentarzach na veoh.com znalazłam same teksty pt ,,świetna seria" ,,jak dobrze, że się inaczej kończy niż wszystkie inne" i ,,czy planują kolejny sezon?(XDD)" nie wiem co o tym myśleć, mi się podobało, bo to dopiero moja druga drama, ja się totalnie ekstremalnie nie znam, bo filmów też nie glądam :] Nawet mi się zrobiło smutno, że obejrzałam już wszystkie odcinki (i w ogóle w 11 mój ulubiony bohater ginie buuu :PP ) gdy nagle ujrzałam, że to ma jeszcze musical, to od razu się rzuciłam i byłam po prostu nim zachwycona XDDDDDD Nie ma niestety tematu, w którym bym mogła musicale opisywać, szkoda, bo parę już ich widziałam ^^" ale tak mi się podobały piosenki w nim, że od razu sobie wszystkie pościągałam <cute2> i a propos muzyki, to opening wykonuje zespół An Cafe, a ending ON/OFF, gdzie w musicalu to drugie jest wykonywane na żywo, zdziwiłam się widząc takie dobre zespoły, ale przynajmniej mogę gorąco polecić piosenkę endingową, bo zwłaszcza ta mi się podoba http://www.youtube.com/watch?v=sX0PghO-Mk4 mrauu~~
Nie polecam tego osobom szukających romansideł/obyczajowości/real life, bo to jest po prostu lekki shounen, jakby ktoś nakręcił wersję Naruto z aktorami, nawet główny bohater jest nadpobudliwy i narwany, ale bardzo go polubiłam, zwłaszcza jego zabawne uganiania się za ukochaną Himeko, jak i odwiedzanie w szpitalu malutkiej siostrzyczki jego śmiertelnego wroga (boshe umarłam przy scenie- Mussashi:,,to ty jesteś tym jej ,,najlepszym przyjacielem"?!" Kojiro: ,,To ty jesteś tym jej ,,ukochanym starszym braciszkiem"!? XDD) i to jak mu ona dogadywała, że są na tym samym poziomie intelektualnym XDD Dobra kończę już pisać, bo normalnie nie skończę, taka głupia jestem, nie wiem czy kiedyś się zabiorę za jakąś normalną dramę XDD ostatnio mam na oku kinówkę ,,prince of tennis" ^^"

swietej-pamieci - 2010-03-11, 14:12

Chi napisał/a:
ale przynajmniej mogę gorąco polecić piosenkę endingową, bo zwłaszcza ta mi się podoba http://www.youtube.com/watch?v=sX0PghO-Mk4 mrauu

Łohoho... zgadzam się. Jest całkiem mrauuu ^^ właśnie jej słucham. Ma świetną melodię i głosy też nieźle się prezentują. Fajnie, usłyszeć coś nowego w nieznanym wykonaniu a dobrze wpadającego w uszko, dzięki! ^^ A jeśli chodzi o serię, to shouneny są równie popularne jak i romansidła. Powiem Ci szczerze, że Rookies, również można nazwać shonenem, ale bardziej sportowym a jednak ryczałam na tej dramie po kilkanaście razy. Dałaś całkiem interesujący opis dramki ;> musisz się przyłaczyć do recenzowania ze mną, bo widać, że wychodzi Ci to o wiele lepiej niż mi :PP Zachęciłaś mnie, szczególnie jak napisałaś o fryzurkach :D ja tam lubię ich dziwne uformowania, jesli chodzi o fryzurki, sama czasami się wzoruje na ich stylu xP

No to teraz znowu kolej na mnie :PP (mimo, że nie umiem opisywać jak juz to wyzej napisałam XD ) Ale nie poddam się i entuzjastycznie zaprezentuję Wam kolejną dramę taiwańską, szczególnie, że ostatnio oglądam ich coraz mniej, a ich obejrzenie zajmuje mi więcej czasu niż wcześniej. Tytuł dramy: Pi Li MIT. Seria 16-odcinkowa, a każdy z odcinków liczy 1h 9/11min. Ale zaskakująco nie dłużyły mi się te odcinki jak w niektórych wcześniejszych dramach, kiedy akcja zmierzała do sedna, ale jej przebieg był wydłużany i aż widz chciał rzucić w monitor, żeby przyspieszyć jej bieg. Tutaj ciągle się coś działo jak przystało na gatunki, akcja/tajemnica/supersense/szkolna komedia romantyczna, chociaż tego ostatniego nie było przesadnie, ale wątek oczywiście zaistniał ^^ Nawet fani mogli doczekać się w końcu pocałunku, ale nic tkliwego. Seria głównie skupiała się na odkrywaniu zagadek, tajemnic, chwytaniu przestępców (uczniów szkoły), którzy dostali płytę z grą. Drama opowiada o grupie Pi Li MIT, którą postanowiła odbudować młoda profesorka, córka dyrektora szkoły, aby zwalczać przestępczość w szkole. W skład grupy oprócz niej samej wchodzą 3 uczniów i jedna uczennica. Każdy z nich dostaje przydzielony własny kod/numerek ewentualnie pseudonim: 007 , 187, 747 i Demoniczna Gwiazda. Początkowo niechętnie razem współpracują, ale w końcu stają się zgarną drużyną, a gra o życia swoje i innych uczniów rozpoczyna się w momencie, gdy 007 zostaje przeniesiony właśnie do tej szkoły. Od tej chwili muszą się zmierzyć z przestępcą, który ułożył specjalną grę i w każdym odcinku wykorzystuje niewinnych uczniów, do popełnienia zbrodni, aby na końcu dotrzeć do głównego celu swojej gry. Muszą także odkryć tajemnicę, jaka łączy niektórych bohaterów i relacji z nimi powiązanych.
Jak dla mnie seria na prawdę warta uwagi. Jeśli fascynujecie się w tajemnicy, detektywistycznych seriach i akcji w wykonaniu młodych, to jest to seria dla Was. Nie powiem, że wszystkie zagadki były trudne do rozwiązania, bo można było się domyślić sprawcy, ale sposób w jaki przedstawili akcje i całe rozwiązanie, tok myślenia i kolejne etapy rozwiazywania zagadki był na prawdę interesujący.
Pochwalę również grę aktorską. Znowu spotkałam sie z nowymi twarzami, ale od razu przypadły mi one do gustu. Każdy z nich miał swój charakter, indywidualność z której nie wyłamał się aż do końca serialu. 007 jak łatwo można się domyślić, jest opanowanym chłopakiem, najbardziej logicznie myślącym i to głównie on rozwiązuje zagadki i łączy fakty w spójną całość. 747 - chłopak używający raczej swoich mięśni i ciała, aby służyć pomocą, chociaż stara się udawać mądrego, to nie wychodzi mu to. Jest nadpobudliwy, głośny i stwarza śmieszne sytuacje. Trochę się uśmiałam widząc jego "mądrość", ale to takie urocze było ^^. 187 - chłopak uważany za najprzystojniejszego w szkole, oczywiście nie zaprzecza temu, a swój urok osobisty wykorzystuje by zbierać od dziewczyn informacje na temat zagadki, którą mają rozwiązać. Mimo, ze lubi się przechwalać, to jego linia informacyjna dziewczyn jest skuteczna, a tok myślenia na drugim miejscu po 007 ;] i ostatecznie Demoniczna Gwiazda- dziewczyna głośna, ciekawska, wtrącająca się we wszystko i zaglądająca wszędzie. Czasami przypadkowo przyniesie bezmyślnie jakąś rzecz, wskaże na nic nieznaczące ślady, a okazuje się to ważnym tropem, z którego oczywiście sama nie zdaje sobie sprawy. Ale zawsze pełna energii daje z siebie wszystko w akcjach i jest pełna chęci, aby pomóc rozwiązać zadanie. Ich przywódczyni profesor Cherry jest młodą kobietą interesującą się aukcjami internetowymi, kamerami. Odważna i przywódcza, chociaż nie najmądrzejsza to również sprytna i potrafiąca wiele zdziałać. Jesli chodzi o grę aktorską to jestem zadowolona że obejrzałam tak różne charaktery i odpowiednich aktorów na odpowiednich miejscach. Wyraźnie się od siebie różnili, a nie zaprzeczę, że główny aktor jest przystojny i wcale się nie dziwię, że fanki piszczą na jego widok ^^ Mam nadzieję, spotkać go jeszcze w jakiejś dramie w przyszłości!
Ścieżka dźwiękowa jak zwykle w taiwańskich dramach nie schodzi niżej niż poprzednie serie. Żywiołowy opening wiele obiecuje nam i zapowiada dobrą serię a ending śliczny. łagodny, ale ma coś w sobie. Osobiscie wzruszyła mnie ścieżka dźwiękowa w ostatnim odcinku przy finałowej scenie. Wysokie dźwięki jakby z kościelnych nut i łagodny kobiecy głos śpiewający o Maryji. To połączenie wywołało u mnie łezkę w oku. Chyba tylko raz właśnie popłynęła mi łezka na tej serii. Poza tym była pełna napięcia, ciekawości, zabawy. Na prawdę z przyjemnością czekałam na znalezienie czasu aby obejrzeć kolejny odcinek, ponieważ na końcu każdego odcinka była zaczęta akcja/ zapowiedź kolejnej zagadki w następnym epku.
Nie będę więcej się rozpisywała, po prostu zapraszam do oglądania, bo moim zdaniem seria na prawdę świetna w swoim gatunku i warta obejrzenia! ^^

Chi - 2010-03-11, 20:33

swietej-pamieci napisał/a:
Dałaś całkiem interesujący opis dramki ;>

Na końcu wyszedł mi zupełnie inny niż planowałam zrobić ^^" (ale tak zawsze jest ^^ )
swietej-pamieci napisał/a:
musisz się przyłaczyć do recenzowania ze mną, bo widać, że wychodzi Ci to o wiele lepiej niż mi :PP

Heh, ale zawsze muszę uważać, żeby nie przesadzić z rozpisywaniem się w szczegółach, albo żeby nie zdradzać zakończeń lub wypaplywać jak co się potoczy tak, żeby nie zdradzać niespodzianek ^^" W Twoich recenzjach bardzo podoba mi się, że wiesz kiedy zakończysz, dajesz też taki dopisek, że żeby się dowiedzieć trzeba obejrzeć samemu, to wciąga czytelnika ;) Zawsze czytałam każdy post tutaj w całości, nawet nie myślałam, że mogłabym tu dać coś od siebie, cieszę się, że mnie zapraszasz w swoje progi ;) :PP

No i obejrzałam to Prince of Tennis... wiem, że powinnam była najpierw przeczytać mangę, potem obejrzeć anime, potem obejrzeć dramę i na końcu zabrać się za film kinowy, ale to oczywiście ja i poszłam po to, co było najkrótsze X'D Napiszę o nim krótko, plusy i minusy z mojego punktu widzenia: Ktoś bardzo fajnie to ujął w komentarzach, że film sam w sobie jako film jest dobry, ale odwołując się do pierwowzoru jest do kitu ;] Przyjemnie mi się go oglądało, bo po prostu fajnie było obejrzeć coś sportowego, gdzie przez cały czas była ładna ciepła pogoda, gdy za oknem mróz i śnieg, można się było od tego na moment oderwać, a ja kocham lato ;) Odnośnie fabuły to, mimo iż to takie krótkie było, to skoro głupiutka ja zrozumiałam wszystko to chyba okej. Bo już się spotykałam z recenzjami, że jak się robi filmy kinowe dla jakiejś serii, to powinno się starać, żeby była zdatna do oglądania osobom, które w ogóle jej nie znają, wtedy albo sięgną po pierwowzór, albo skończą na tym filmie, ale będą miały satysfakcję z oglądania ^^ Jako że głównym bohaterem był mały chłopiec, to jakoś nie czułam by fabuła miała się specjalnie skupiać na czymś innym niż na tenisie, w którym był taki dobry... w sumie nawet nie mam co więcej o tym pisać...
Z kolei z drugiej strony, nie znałam się dotychczas zbytnio na tenisie i po tym filmie dalej zbyt dużo o nim nie wiem xD Gracze po prostu tak łamali prawa fizyki podczas gry, że Newton by się w grobie przewracał, normalnie Galactic Football xD XDD Momentami leżałam ze śmiechu na widok iskier kiedy rakietka ocierała się o podłoże, albo kiedy gościu żeby odbić piłkę robił... piruety w powietrzu oO Początek turnieju wyglądał jak balet ^^" A trening z przecinaniem wystrzeliwanych piłeczek kataną? Zostawię bez komentarza, ale jakoś nie chcę tego zaliczać do minusów, bo to było takie... inne XD No i zetknęłam się też z komentarzami, że punkt kulminacyjny był zbyt mało efektowny, ale się nie zdziwiłam- w kinówkach zawsze to zwalą :P Tak więc odwołując się do pierwszego zdania- gdybym znała serię to bym powiedziała, że wolę wszystko inne co wyszło pod tym tytułem, ale oceniając film jako po prostu film, było miło i młodzieżowo ^^
Tylko jedna rzecz jest dla mnie niewybaczalna i nie umiem się od niej powstrzymać- Sainei Ryuji (aktor) chowaj się normalnie człowieku, bo jak cię dorwę, to nie żyjesz! XDDDD W sumie gdyby nie on, to nie zauważyłabym tego tytułu, tylko nie wiedziałam, że to obejrzę :P Nie jestem na niego zła za ten film, wręcz przeciwnie- bardzo mi się w nim podobał, to jak grał, wyglądał, ogólnie całokształt jego postaci. Tylko że na jego nieszczęście oprócz Prince of Tennis z jego udziałem widziałam jeszcze dwa musicale z Saiyuki "Go to the West" i "Dead or Alive", gdzie po prostu dał taką plamę, że się zastanawiałam, czy nie przeszedł przez casting wysyłając po prostu swoje zdjęcie do Jury, bo przez cały czas płakałam, że nic poza wyglądem on tam nie ma, a w filmie PoT tak dobrze wypadł, że u mnie tylko bardziej przez to podpadł xD (taka odwrócona psychologia XD) Normalnie aż bym go nienawidziła, gdyby nie to, że jest taki śliczny :P Widać, że rola uwielbianego tenisisty Hyokei bardziej do niego pasowała niż Hakkai (chociaż fragmenty, w których zabił Chin Isou w drugiej części i wydłubał sobie oko w pierwszej mi się podobały <sz>choć to drugie bardziej mnie rozbawiło :PP </sz>) No normalnie jakbym go miała spotkać gdzieś na ulicy czy cuś, to normalnie biada mu :P ........ ano tak, o filmie chyba nic więcej nie mam już do powiedzenia xD X'D

swietej-pamieci - 2010-03-12, 16:35

Chidoruś a ja z kolei lałam jak czytałam Twojego posta XDDD :PP Jak to opisywałaś lecące iskry czy piruety w powietrzu, a także w chwili, gdy chciałaś zabić przystojnego aktora XD Zgodzę się, był przystojny ;) tzn nadal jest, ale chodzi mi o film , prezentował się fajnie i mimo że był przeciwnikiem "naszych" to i tak zachował się godnie przez co ma u mnie plusa :P
Oczywiście tym samym oświadczam, że właśnie skończyłam oglądać Prince of Tennis. Co prawda film krótki i widać było, że skrócili całą historię do minimum. Podobno Taiwańska wersja ma 22 odcinki, a samo anime spokojnie ponad 100. Nie czytałam mangi, nie oglądałam anime, ale obejrzałam film w wykonaniu Japończyków ^^ oczywiście dzięki Chidorce i jej opisowi. Z czystej ciekawości sięgnęłam po tę pozycję. A jeszcze jak przeczytałam, że jednym z głównych aktorów jest Yuu Shirota, z którym miałam przyjemność spotkać się we wcześniejszych dramach, tym bardziej zainteresowała mnie pozycja. Lubię sportowe dramy. Ostatnią jaką obejrzałam był ROOKIES i tam właśnie po raz ostatni oglądałam Shirotę w roli rozbójnika. Zazwyczaj otrzymywał role złego charakteru i najczęściej w dramach sportowych. Dlatego miło było go dzisiaj zobaczyć w roli sempai'a wspierającego swoich młodszych kolegów i bedącego wzorem. Taka odmiana to naprawdę coś cennego dla osoby, która trochę tych dram już ma za sobą i widzi różne role aktórow, dzięki temu może je porównywać, a to pokazuje jak wielki talent ma aktor, jeśli potrafi wczuć się odpowiednio w różne role i zagrać je perfekcyjne (dlatego także podziwiam Tomę ^^ ale to z innej beczki xD ) Co do dramy, to w przeciwieństwie do Chidorki jestem juz przyzwyczajona do takich nadludzkich, niefizycznych działań w dramach. Już w pierwszej dramie "Hana Kimi" Spotkałam się z takimi zabawnymi scenami, dlatego kolejne były już tylko kwestią przyzwyczajenia. Ale faktycznie niektóre momenty bawiły mnie, nawet bardzo ^^ Nie pamietam przy której scenie, ale raz wybuchnęłam takim gromkim śmiechem, że tato wpadł do pokoju sprawdzić co się stało :PP
Jeśli chodzi o głównego bohatera to był zbyt arogancki :P Nie wiem, jak to wyglądało w mandze i anime, ale mimo fajnych zdolności, wyglądu (dość dziecięcego), chociaż wtedy miał 16 lat to mógł tak wyglądać xP a teraz jak ma 20 i chciałabym go porównywać do tamtych czasów, to faktycznie trochę młodziutki XD Ale jeśli na prawdę miał taki charakter w mandze, wywyższał się, był wkuyrzający, tip to udało mu się wzorowo odegrać swoją rolę. Było widać, że ma ten próżny charakterek, ale też wielkie zdolności. Jak tak teraz myślę o tym, ile Ci aktorzy muszą ćwiczyć i się nauczyć różnych rzeczy do swoich ról w nowych dramach, to aż jestem pełna podziwu. Przecież nie wszyscy umieli grać w tenisa, czy w innych dramach w baseball, skakać wzwyż, grać w piłkę nożna czy koszykówkę. Być może niektórzy trenują sobie osobiście jakiś sport gdy mają wolny czas, ale na pewno nie wszyscy. Jak dla mnie to spore poświęcenie, ale również wygląda to na dobrą zabawę i szczerze to im zazdroszczę ^^ Podziwiam także Shirotę, że tyle sportów uprawia. W hana Kimi zagrał skoczka (weź się człowieku naucz skakac tak wysoko ^^" ), w ROOKIES grał w basebal (trafiaj w małą piłeczkę tą pałką... ^^" ) a tutaj w pykał sobie w tenisa :P Normalnie uzdolniony chłopak z niego XD
Podsumowując dramę. Nie jest wybitna, ale jak napisała Chidorka, bardzo przyjemnie się ją ogląda, więc dla zabicia czasu, posmiania się i zobaczenia grupki przystojnych panów, polecam obejrzeć ;) Tylko nie zapomnijcie przymknąć oczu na to ich latanie, baletowanie, iskry z rakiety, płonące piłki itp... xP
<sz> Chidorka czy mi sie wydaje czy Hiroki również zagrał w tej dramie? tylko nie jestem pewna czy go rozpoznałam... ^^" </sz>

Chi - 2010-03-12, 21:37

swietej-pamieci napisał/a:
A jeszcze jak przeczytałam, że jednym z głównych aktorów jest Yuu Shirota, z którym miałam przyjemność spotkać się we wcześniejszych dramach, tym bardziej zainteresowała mnie pozycja.

To ja się chyba jeszcze bardziej dzięki temu zainteresuję Twoją propozycją, chciałabym go zobaczyć w roli czarnego charakteru xD
swietej-pamieci napisał/a:
w przeciwieństwie do Chidorki jestem juz przyzwyczajona do takich nadludzkich, niefizycznych działań w dramach.

no cóż, może faktycznie nieco mnie zaskoczyło to odważne zastosowanie tych przeróbek, ale jestem na nie otwarta i w sumie mi się podobają xD XDD
swietej-pamieci napisał/a:
Jeśli chodzi o głównego bohatera to był zbyt arogancki :P Nie wiem, jak to wyglądało w mandze i anime

Mi nie przeszkadzał, ale podejrzewam, że ze względu na długość filmu, dużo cech charakteru mu ,,powycinali" dlatego dano mu trochę jednostajną osobowość :P
swietej-pamieci napisał/a:
Nie pamietam przy której scenie, ale raz wybuchnęłam takim gromkim śmiechem, że tato wpadł do pokoju sprawdzić co się stało :PP

Ałaa, ciekawe kiedy XDDD Ja głośno piszczałam, kiedy zobaczyłam tego przesłodkiego białego kociaka, normalnie nie dało się mnie uspokoić <cute2>
swietej-pamieci napisał/a:
Chidorka czy mi sie wydaje czy Hiroki również zagrał w tej dramie? tylko nie jestem pewna czy go rozpoznałam... ^^"

Heh, no i tu się zaczyna... bo jest dwóch aktorów co się nazywają Hiroki Suzuki, tak samo się czyta ich imiona, ale w kanji są pisane inaczej, dlatego Japończykom jeszcze jakoś idzie rozróżnić który gdzie gra jak czytają info, natomiast moje koleżanki już nieraz się myliły ^^" Owszem, w tym filmie był Hiroki Suzuki, ale ten ,,starszy" :P

Cóż, Japończycy uwielbiają sport, ja nie za bardzo, ale na pewno coś jeszcze spod tego znaku z chęcią obejrzę, może następne będzie rzeczywiście ROOKIES xD

swietej-pamieci - 2010-03-12, 22:36

Chi napisał/a:
jest dwóch aktorów co się nazywają Hiroki Suzuki, tak samo się czyta ich imiona, ale w kanji są pisane inaczej, dlatego Japończykom jeszcze jakoś idzie rozróżnić który gdzie gra jak czytają info, natomiast moje koleżanki już nieraz się myliły ^^" Owszem, w tym filmie był Hiroki Suzuki, ale ten ,,starszy" :P

No to pewnie ja również zaliczam się do tego grona, które pomyliło tych dwóch aktorów, ale mozna mi to wybaczyć prawda? xD
Mam nadzieję, Chidoruś, że sięgniesz jeszcze po jakieś pozycje i podzielisz się tu wrażeniami. Jeśli nie masz czasu na dłuższe odcinkowe dramy, to możesz też opisywać musicale i filmy. Ja również to robię, a musicale można częściowo zaliczyć, bo grają tam japońscy aktorzy, a oddzielnego tematu nie wiem czy warto zakładać, bo chyba jest tego nie wiele. Ale szczerze mówiąc, sama mam ochotę sięgnąć po musicale w których grał Toma, niech no ja je tylko gdzieś dorwę! ^^

A teraz wracając do dram. A raczej filmu, który został zrobiony na podstawie mangi i anime Detroit Metal City - jest to nazwa zespołu heavy metalowego, do którego trafił główny bohater. Początkowo jego marzeniem było wyjechać do Tokio, aby tworzyć łagodną muzykę dla ludzi i przez muzykę spełniać ich marzenia. Przewodnim hasłem było zdanie "Bez muzyki - bez marzeń" , bardzo mi się podobało. Ale pojęcie "dawać ludziom marzenia" jest różne. Zawsze mu się wydawało, że tylko przez łagodną muzykę może to robić, a rzeczywistość okazuje się inna. Początkowo bohater wcale nie chce grać w tym zespole. Jest łagodnym, cichym, dobrze ułożonym chłopakiem z biednej rodziny. Jego życie prywatne kłóci się z "pracą" jaką wykonuje jako wokalista metalowego zespołu. Ukrywa ten fakt przed znajomymi i przed dziewczyną, która mu się podoba, ponieważ ona nie lubi tego typu muzyki. Ale czy granie muzyki metalowej kłóci się ze spełnieniem marzenia, o dawaniu ludziom szczęścia i spełnianiu ich marzeń? Jeśli chcecie się dowiedzieć jakie decyzje musi podjąć bohater i jak rozwiąże ten dylemat, zapraszam do oglądania.
Teraz od siebie napiszę, że początkowo miałam obawy przed oglądnięciem tego tytułu. Już w przeszłości, gdy widziałam tytuł tego anime i opis, to unikała go z daleka. Nawet nie chciałam patrzeć na te pomalowane twarze i teksty typu: śmierć, zabić, gwałcić, demon, szatan, itp. Naprawdę mam obawy przed takimi rzeczami, ale przełamałam się. Początkowo nie było to łatwe, bo gdy usłyszałam pierwszą piosenkę w wykonaniu zespołu, musiałam mocno zacisnąć pięści i pojdeść do tego z dystansem, żeby nie brać do siebie. Udało mi się i po tym już tylko mogłam się wczuć w klimat muzyki, która w ostatecznym rozrachunku nawet wpadała w ucho, szczególnie dźwięki gitar ^^ Poza tym obejrzałam calkiem przyjemną fabułę a nawet oglądając ten film, można wyciągnąć jakieś wnioski lub przemyśleć sobie pewne rzeczy. Np. kiedy widzisz metala na ulicy bądź wokalistę wykrzykującego obłudne teksty na scenie, to w życiu poza scenicznym, prywatnym może to być zwykła osoba, z miłym uśmiechem, gestem, bardzo kulturalna, przyzwoita. Nie należy oceniać książki po okładce jak nam pokazał główny bohater, a także ja sama się przekonałam o tym, myśląc, że film będzie straszny i mi się nie spodoba, a stało się inaczej.
Co do aktorów, to muszę pochwalić głównego bohatera. Aktor odwalił na prawdę kawał dobrej roboty zmieniając się raz w miłego chłopaka, a chwilę potem w szatańskiego obłudnika. Niesamowita zmiana głosu i zachwania, ale w końcu dla dobrego aktora to powinno być chlebem powszednim ^^ Mimo wszystko byłam pod wrażeniem ^^ Tyle, że miał smiesznie obcięte włosy. Na grzybka XD a jego brat stwierdził, że na penisa :X ^^" Dodatkowo byłam mile zaskoczona, gdy zobaczyłam w jednej z głównych ról aktorkę którą lubię, mianowicie Kate Rosa (Oh! My Girl! , Jotei), własnie ona zagrała dziewczynę, w której zakochał się nasz bohater ^^ Nadal nie mogę się nadziwić jej słodkiej urodzie xP
O muzyce już napisałam :P Przeważa klimat heavy metal'owy. Momentami możemy usłyszeć śmieszne biesiadne piosenki, które chcial wykonywać bohater XD to taka mała odskocznia ;)

Chi - 2010-03-21, 16:07

swietej-pamieci napisał/a:
Ja również to robię, a musicale można częściowo zaliczyć, bo grają tam japońscy aktorzy, a oddzielnego tematu nie wiem czy warto zakładać, bo chyba jest tego nie wiele.

Heh ^^" Opiszę, na razie się zastanawiam, w którym temacie który opiszę, bo jak na przykład jest na podstawie mangi, o której jest temat na forum, to tam napiszę :P A czy jest ich niedużo- nie powiedziałabym, skoro tak bardzo często na nie trafiam, z pewnością niewiele z tego co wyszło jest wrzucanych na neta (z Naruto np też był musical xPP) ale mimo wszystko trochę tego jest ^^ No i jak napisałam o Tomie, to jak zajrzałam na wikipedię, to nie widziałam u niego żadnych takich pozycji (może właśnie nie powinnam była zaglądać na japońską, ale u Hirokiego z kolei wzmianki o musicalach znalazłam tylko na japońskiej XD)

swietej-pamieci napisał/a:
No to pewnie ja również zaliczam się do tego grona, które pomyliło tych dwóch aktorów, ale mozna mi to wybaczyć prawda? xD

Ależ pewnie, oczywiście! Po prostu koleżanki łaziły po informatorach i potem musiałam im tłumaczyć co o którym przeczytały XD

No i jak sobie jedna z nich oglądała zdjęcia koko wa Greenwood w domu, to jej brat (całkowity antyfan m&a, dokuczał swoim siostrom, które to lubią) przechodził obok i się nawiązał taki krótki zadziwiający dialog:
On- <patrzy> To ty oglądasz Dramy?!
Ona- To Ty wiesz co to są Dramy?! oO oO
Hehe, okazało się, że on ma dziewczynę, która ma siostrę, która zna chyba wszystkie dramy świata i Koko wa Greenwood też znała... mówiła, że to jest super oO Więc chyba się nie będę broniła przed odpowiedzią na pytanie o ulubiony tytuł XDDD (taa, ja i coś ulubionego, jak nic nie znam :PP ) Ale myślałam, że może ona widziała ostatni odcinek, ale niee =.= To se wzięłam, pogrzebałam w internecie i na oficjalnej stronce tej Dramy znalazłam szczegółowy opis tego odcinka z kadrami itd oni mnie chyba nienawidzą XDD

No i w poniedziałek byłam chora. Bolało mnie gardełko, bolała mnie główka, miałam katar i do tego miałam śpiewać tego dnia na apelu, więc rodzice mnie nie puścili do szkoły :P No i biednej Chi mózg się topił w temperaturze pokojowej, skończyła czytać swoją ulubioną książkę dzień wcześniej i ubolewała... najpierw se pospała, potem pogrzebała trochę na wikipedii... i włączyła sobie Dramę "Kamen Rider Decade" XDD Patrzy, a tu jakieś power rangers, tylko fajniej wyglądają i ogólnie mają fajniejszą fabułę, mało tego wśród nich kręcił się Hiroki, to se jeszcze robiła screeny za każdym razem, kiedy się pojawiał (tak, nudziło mi się XDD Bardzo. Nazbierało mi się dosłownie ponad 200 screenów robionych ,,klatka po klatce" potem po szkole koleżanki mnie odwiedziły i jak im to pokazałam, to padły XD Potem jeszcze wysłałam je tej samej koleżance co ma odcinki Koko wa Greenwood na mp4 i je też tam wrzuciła, i sobie na przerwach oglądały, a one dalej nie mogą się nadziwić, że chciało mi się coś takiego przez dwie godziny robić. Sama przyznam, że w pewnym momencie mi się mózg zawiesił i połowy z tego procesu nie pamiętam :P ) to w ogóle była hepi bo chyba ma teraz więcej jego fotek niż ktokolwiek chyba że on sam. Wracając do dramy- 3 podstawowe cechy- dziecinna, głupia, nie dająca się oglądać- serio mi się podobała xD Grał tam też Ryota Murai *-* (taa, ktoś niby zna xP) ja sama z przyzwyczajenia na jego widok wołam "Kojiro!" XDD Cóż mogę powiedzieć... jak mi się nie będzie tak yt cięło, to obejrzę ostatni odcinek, bo tylko tam znalazłam :P Ogólnie ta drama ma dobre komentarze, ale pewnie dlatego, że są pisane przez fanów serii... skoro są fani, to chyba dobrze, co nie? Z resztą i tak jestem szurnięta, do tego chora byłam wtedy, nie dziwię się sobie, że po coś takiego sięgnęłam :PP

Z kolei teraz często po szkole przychodzi do mnie koleżanka i puszcza mi ciągle z yt fragmenty You're Beautiful (czasem nie można wtedy od kompa odejść, a tu się ciemno za oknem robi XDDD) jestem pewna, że w wakacje obejrzę całą tą serię, może nawet będę miała już nowego kompa <marzy>

swietej-pamieci - 2010-03-24, 14:01

Chi napisał/a:
włączyła sobie Dramę "Kamen Rider Decade" XDD

Właśnie dlatego omijałam tę dramę :PP po opisach i screenach jak zobaczyłam co tam się dzieje, to na razie sobie odpuściłam XDDD chociaż ciągnie mnie bo w każdej serii grają inni aktorzy, których lubię i pewnie jedynie ze względu na nich sięgnęłabym po tę serię, a pewnie i tak kiedyś to zrobię xP

Na razie jednak jestem po kolejnej medycznej dramie, do której również długo się zabierałam właśnie dlatego, że jest medyczna, a mnie nie ciągnie do takich rzeczy. Dodatkowo miała mał opinii i srednio pozytywnie nastawione były, ale to w zależności czy lubi się takie klimaty. Szczerze, to kończyły mi się już dramy na stronie i nie miałam po co sięgnąć, ale przeważył fakt, że w dramie jedną z głównych ról zagrał Koike Teppei - ten słodziak młodziutki :P *___* Podobnie jak po Voice sięgnęłam ze względu na Ikutę Tomę, a również była to seria z medycyną, tak tu obejrzałam ze względu na Koike i nie żałuję. Drama nosi tytuł Iryu Team Medical Dragon. Początkowo oglądanie dla aktora zamieniło się w oglądanie dla akcji, przebiegu wydarzeń. W pewnym momencie tak mnie wciągnęło, że nie zauważyłam kiedy dobiega końca. Serię ogladało się szybko ponieważ ma tylko 11 epków a każdy z nich trwa ok 46 min, co w porównaniu z poprzednimi seriali po 16 epków i ponad godzinnym trwaniu jednego, niesamowicie stanowiło dla mnie różnicę. Drama opowiada o lekarzu kardiologu, który ma niesamowite zdolności chirurgiczne i w leczeniu chorób serca. Zostaje on zwerbowany przez specjalistkę tej samej dziedziny do szpitala uniwersyteckiego w celu przeprowadzenia trudnej i niebezpiecznej operacji serca zwanej operacją Batisty - nazwaną na cześć pierwszego kardiochirurga, któremu udało się przeprowadzić tę operację. Polega ona na wycięciu powiększonej i zakażonej części serca aby przywrócić mu normalne rozmiary i zdolność prawidłowego funkcjonowania. Operacja jest bardzo trudna, ale w grę wchodzą również prywatne pobudki przyszłej pani profesor oraz konkurencyjny szpital, który walczy z uniwersyteckim o pozycję najlepszego. Różne uwikłania i niespodziewane zwroty sytuacji nadają serii smaczek. Dodatkowo możemy obserwować jak ważne jest stworzenie idealnej drużyny do przeprowadzenia trudnych operacji. Każdy członek musi posiadać umiejętności, których jest pewien i liczy się również wzajemne zaufanie.
Osobiście nie spodziewałam sie, że Koike jest w stanie zagrać taką rolę młodego stażysty, który początkowo jest spanikowany, nie pewny siebie, trzęsący portkami, a później przechodzi metamorfozę. Chociaż w pewnym momencie byłam na niego wściekła za to, co zrobił XD. Do tej pory ogladałam go w rolach bardziej rozrywkowych, jako śmiechowego ucznia, bo tez i na takiego wygląda, a tutaj całkowicie inna rola. Jednak dzięki temu mogłam poznać jego szersze zdolności aktorskie. Świetnie się spisał! ^^ No ale nie będę więcej słodziła. Poza nim, niewiele mogę powiedzieć o ekipie aktorskiej ponieważ z większością spotkałam sie pierwszy raz. Powiem tylko, że pan anastazjolog o wiele lepiej wyglądał w blond włosach ;] a jego zachowania wręcz świetnie odegrane. Normalnie padałam czasami ze śmiechu jak go oglądałam, a nie miał za sobą przyjemnej przeszłości.
Co mi się podobało jeszcze? Na pewno ścieżka dźwiękowa. Nie było jej zbyt wiele, nie była zróżnicowana, jednak bardzo mi się spodobały dwie melodie i chyba bedę musiała je sobie skądś wykombinować XD (jak minie mi mania na TF Island :D )
Cóż mogę dodać? Byłam mile zaskoczona serią z gatunku, którego nie jestem fanką i bardzo przyjemnie spędziłam czas ogladając coś poważniejszego niż szkolne rozterki śmiechowych nastolatków ;] Osobiście - polecam ;]

Chi - 2010-03-24, 18:29

swietej-pamieci napisał/a:
Właśnie dlatego omijałam tę dramę :PP

Dlaczego? <joke> Ja poleciałam w ciemno w tą dramę (przecież to ja XDD), ale Ci powiem, że nie masz się czego bać ;) Bo mimo iż jest to głupie to ma ten swój klimat, który sprawia, że nie ogląda się tego jak amerykańskich produkcji tego typu :P Tam zawsze aktorzy są płytcy, praktycznie nie ma żadnego napięcia, bo wiadomo jak każdy odcinek się skończy, za to tutaj tak nie jest :P
swietej-pamieci napisał/a:
a pewnie i tak kiedyś to zrobię xP

A może jednak Ci się uda nie sięgać, popracuj nad silną wolą ;) Pewnie i tak to rzucisz po pierwszym odcinku :PP

swietej-pamieci napisał/a:
Polega ona na wycięciu powiększonej i zakażonej części serca aby przywrócić mu normalne rozmiary i zdolność prawidłowego funkcjonowania.

Ejj... znam to :D
swietej-pamieci napisał/a:
Operacja jest bardzo trudna, ale w grę wchodzą również prywatne pobudki przyszłej pani profesor oraz konkurencyjny szpital, który walczy z uniwersyteckim o pozycję najlepszego

Taak, jak je to w życiu lubię- niby się ma ratować życie ludzkie, ale jednak zawsze się w tym znajdzie pretekst do dowartościowania własnego ego, bo normalnie inaczej się nie da... choć może ma to też swoje dobre strony :P Choć na pewno nerwy się potęgują ^^"

Ogólnie to mnie bardzo zdziwiło, że sięgnęłaś po ten typ, chociaż były jakieś pogłoski na sb :PP Ja tam w sumie lubię te klimaty, to wszystko wina Housa i zainteresowań otaczających mnie osób choć w sumie... do dokumentalnych chyba bardziej mnie ciągnie :PP
swietej-pamieci napisał/a:
(jak minie mi mania na TF Island :D )

Hehehe, jak tylko wstawiłaś kawałek Love Sick w temacie ,,oceń piosenkę" to jak się spytałam koleżankę o Lee Honk Ki, to one mi wszystko potrafiła o jego piosenkach powiedzieć :PP To teraz też se słucham tego zespołu, nawet wydrukowane teksty piosenek od niej dostałam, jestem hepi <dance>

Heh, nic ostatnio nie obejrzałam, a przydałoby się jakoś poddźwignąć ten ubogi dorobek. Nadchodzi długi weekend zobaczymy, co przyniesie czas xD

swietej-pamieci - 2010-04-06, 14:33

Otóż otóż, co ja najlepszego, albo najgłupszego zrobiłam?! o.O Pamiętam kiedyś, bardzo dawno temu, jak jeszcze siedziałam w anime i namolnie oglądałam serie romantyczne i trafiłam na pewien głupiutki tytuł "Itazura na kiss" ;] Piszę, że głupiutki, bo seria przez recenzentów i sporą część publiki została oceniona jako śmieszna, ale jednocześnie głupia i bezsensowna ;] Ja jednak potrafiłam w niej znaleźć ciepło i humor a także wyszukać inne pozytywne aspekty, jak to w życiu bywa. Mimo wszystko nie miałam zamiaru wracać do tego tytułu pod jakimkolwiek względem, tym bardziej, że anime zostało zakończone przez animatorów, którzy je wymyślili. Manga nie została dokończona i nigdy nie zostanie, ponieważ autor zmarł w trakcie jej rysowania ;] (ale zabrzmiało... ^^ ) Ale ale! Jako, że siedzę dość sporo już w dramach i przeglądam często fora i wypowiedzi publiki na temat serii i najlepszych par w takowych seriach, skusiłam się na owy tytuł, który swoją drogą wcale nie jest nowością ;] Początkowo nie wiedziałam, że jest to serialowa wersja Irazura na kiss, ale po przeczytaniu recenzji i pierwszym odcinku szybko się połapałam i szczerze, miałam ochotę przerwać oglądanie ;] Mimo, że pociągają mnie serie romantyczno-komediowe to nie chciałam się zagłębiać w ten las właśnie z powodu obejrzenia anime. Ale jak to bywa, przemogłam się i obejrzałam pierwszą serię do końca i chyba sama sobie zacznę bić brawa za cierpliwość ponieważ pierwsza seria ma 30 ep a każdy z nich po ok 45 min. A to, że nieco pamiętałam fabułę z anime, to mało rzeczy było dla mnie zaskakujące, ale pewne nowości się również pojawiły. Co innego mnie interesowało. Mianowicie jak zagrają aktorzy, jak to będzie wyglądało w realistycznym świecie. Przyznam szczerze, że po obejrzeniu dramy mam wrażenie że anime było mega "sztuczne", nienaturalne, natomiast w dramie całkiem inaczej to odebrałam. Przedstawiono mi fabułę, która jest bardzo prawdopodobna w życiu każdego człowieka, młodej licealistki. Może fabuła nie jest zbyt wciągająca, a nawet ktoś by rzekł, że zwykła tandeta i strata czasu, jednak teraz sama wiem, dlaczego fani tak bardzo lubią tę serię oraz główną parę, która w niej zagrała. I chyba tylko ze względu na grę aktorską i zobaczenie jak odgrywają swoje role, jak spiszą się w sytuacjach, to mnie pchało, żeby oglądać dalej. (A obecnie jestem w trakcie ogladania drugiej serii ;])
Tytuł dramy to It started with a kiss Mianowicie fabuła nie jest zbyt skomplikowana. Jest sobie typowa licealistka, która mieszka z ojcem. Od początku liceum zakochana jest w najlepszym uczniu szkoły, którego nie interesują głupie dziewczyny z klasy F (najgorszej), podczas gdy sam należy do klasy A (najlepsza). Nadchodzi dzień, w którym postanawia dać mu list miłosny wyznając swoje uczucie. Jednak jak się można spodziewać, chłopak przechodzi obojętnie, można rzec że ją odrzucił ;] Przypadek sprawia, że jej dom zawalił się po trzęsieniu ziemi najmniejszego stopnia, a jej ojciec okazuje się najlepszym przyjacielem rodziców chłopaka. Rodzice proponują, aby wprowadzili się do ich domu i tak oto rozpoczynają się śmieszne sytuacje, komplikowanie życia geniusza przez głupiutką dziewczynę ;] Jak potoczą się ich losy? Jak chcecie się przekonać to musicie obejrzeć :P Albo i nie musicie, bo zapewne ilość odcinków i niezbyt ciekawie zapowiadająca się fabuła nie zachęca do sięgnięcia po tę serię. Ale ja nie żałuję spędzonego przy niej czasu.
Jak już wspomniałam, serię zaczęłam oglądać ze względu na ciekawość gry aktorskiej. Z aktorką Ariel Lin spotkałam się w jednej z pierwszych moich dram taiwańskich, mianowicie Love Contract, gdzie zagrała u boku Mike He. Dziewczyna urocza, śmieszna i na prawdę wygląda jak mała dziewczynka ^^ dodatkowo ze swoim 160cm wzrostu wyglądała niewinnie przy 188-centymetrowym Joe Cheng z którym spotkałam się po raz pierwszy w dramie. Ale wiecie co? Nadawał się idealnie! Zagrał zimnego drania, ale gdy ogladałam urywki z ciętych ujęć, to totalnie rozbroił mnie swoim spontanicznym śmiechem! Ma na prawdę zaraźliwie sympatyczny i głośny śmiech! :D Już samo to jak słyszałam ten śmiech sprawiało, że zaczynałam się z tego śmiać :D Wieloletniego adoratora głównej bohaterki zagrał znany mi już Jiro Wang z serii ToGetHer ;] Uparty koleś, przystojny, uzdolniony, głupi też trochę w dramie ale zdolny do wielkich poświęceń. SPOILER!!! Chyba po raz pierwszy w romantycznej dramie było mi szkoda odrzuconego chłopaka, na rzecz głównego bohatera. Na prawdę! Zazwyczaj w wątkach gdzie jest On, on i ten trzeci który się stara, zawsze jestem za tym, jak dziewczyna odrzuca tego trzeciego mimo, ze jej wybranek odrzuca ją :P A tutaj w tym momencie gdy on się poświęcał, pierwszy raz miałam smutek w oczach ;] ech. Tak, to był spoiler :D Ale własnie po tej serii oraz jej drugiej części (którą opiszę jak skoncze oglądać :P ) fani bardzo chętnie widzą tę parę razem. Chodziły nawet plotki, że w życiu prywatnym również są parą, ale po szperaniu po stronach wyczytałam gdzieś, że Ariel już dwukrotnie odrzuciła Joe'go, ale nadal są w bardzo dobrych relacjach :P No cóż panie Cheng, do 3 razy sztuka! :P A dodatkowo upatrzyłam kolejną dramę w której te dwójka ponownie zagrała główną rolę ;]
Co mi się równiez podobało to muzyka, nie ma jej za dużo, ale w nostalgicznych momentach dobrali na prawdę ładne melodie i ścieżki dźwiękowe, widz może się bardziej wczuć w rodzaj sytuacji którą ogląda.
Minusem oczywiście było to, że oglądałam serię w j angielskim ;] (albo i plusem bo przynajmniej szlifuję język i nie mam szans na zapomnienie :P ) Ale pewnie przyjemniej by się oglądało z polskimi napisami. Nie będę narzekała, od czegoś w koncu mam infobota i inne tłumacze pomocne do nieznajomych słówek XD
Dobra, przynudziłam ;] Pewnie nikt tego nie przeczyta, więc nie wiem po co napisałam, ale lubię tu opisywać dramy, więc macie XD albo i nie macie XD Do następnego! Moze juz niedlugo jak skoncze drugą serię :P

Katariina - 2010-04-06, 15:31

swietej-pamieci napisał/a:
Dobra, przynudziłam ;] Pewnie nikt tego nie przeczyta, więc nie wiem po co napisałam, ale lubię tu opisywać dramy, więc macie XD

Przeczytałam :PP

Ostatnio nie mam czasu na dramy, więc jak się zdecyduję coś obejrzeć to pewnie którąś z wcześniejszych serii, które opisywałaś, a nie tą akurat, ale Twoja recenzja jest ciekawa :P
Ja ostatnio obejrzałam jeden odcinek Devil Behind You, nawet się przyjemnie oglądało (bo sporo zabawnych momentów), ale pod koniec odcinka straciłam entuzjazm, bo główna bohaterka działa mi na nerwy. Zastanawiam się, dlaczego one zawsze są takie głupiutkie i irytująco głośne.
Ale zawsze to jeszcze jedna seria, z którą się zetknęłam ;)

Chi - 2010-04-06, 17:48

swietej-pamieci napisał/a:
Pewnie nikt tego nie przeczyta, więc nie wiem po co napisałam,

Ja też przeczytałam ^^ Bardzo ciekawy opis, mimo iż we wstępie mówiłaś, że z głupiego anime, to po tym, co napisałaś dalej widzę, że drama fajna :P Przeczytałam wszystko co tu napisałaś, nawet kilka razy, więc nie miej nadziei, że nikt nie przeczyta XDD

Też, tak jak Kasia, nie mam czasu (mimo przerwy świątecznej, a może właśnie przez nią xD ) Ale koleżanka do mnie wbiła w niedziele i na chama włączyła mi pierwszy odcinek "You're Beautiful" bez mówienia nawet co włącza :P Nie mogę się doczekać wakacji, wtedy obejrzę tą serię xD xD A tak to nic... jeszcze mam (tak kazano mi) obejrzeć musical "Kuroshitsuji" jest na youtube, w wolnym czasie sobie obejrzę całość, bo widziałam tylko fragment ^^"

swietej-pamieci - 2010-04-08, 17:22

Och dziewczyny! <cute2> na prawdę nie musicie sie tak dla mnie poświęcać, ale to miło, że ktoś czyta te bazgroły ^^
A jeśli o tym mowa... Nie, nie dam dziś opisu drugiej części wcześniejszej dramy, ponieważ zostały mi jeszcze 3 epki, które pewnie jutro skończę bo mam wolne ^^, ale wczoraj po powrocie z pracy postanowiłam sobie zrobić przerwę w serialu i właczyłam sobie dramę pełnometrażową przed snem ;] Film starej daty, z jednym z ulubionych moich aktorów Yamashita Tomohisa, który w roku 1999 miał 15 lat i takiego też bohatera zagrał w dramie. Ogólnie jest znane, że aktorzy raczej grają role, które odpowiadają ich prawdziwemu wiekowi. Drama nosi tytuł Shounen wa tori ni natta parte - "Chłopak który stał się ptakiem", opowiada historię nastolatka, który od dziecka choruje na wadę serca. Lekarze dawali mu najpierw rok życia, gdy przeżył, stwierdzili, że to cud ale wciąż dawali mu nie wiecej niz dodatkowe 3 lata, ale dzięki swojej sile sprawił kolejny cud i przeżył ten termin. Obecnie ma 15 lat i wciąż się nie poddaje w swojej chorobie. Wspierają go rodzice i dwójka przyjaciół, którym chce pomagać. Jego zainteresowaniem od dziecka są ptaki, obserwuje je i uczy się o nich. Jego stan serca stale się pogarsza przez to, że wciąż rośnie a jego serce tego nie wytrzymuje. Czy stanie się kolejny cud?
Uwaga, mogą być spoilery!! Jest to jedna z tych dram, w których ukazana jest walka z nieuleczalną chorobą bohatera. Oczywiście ryczałam na niej, nawet bardzo w niektórych momentach;] ale temu się akurat nie dziwię, bo jestem beksą ;] Drama trochę przypomina wcześniejsze "Nie zapomnijcie o Niinim" i "Litr łez", w których również widzimy walkę bohaterów z nieuleczalną chorobę, ich zmagania, wybory i wsparcie najbliższych osób. Można się domyślić jakie będzie zakończenie, ale nie da się przewidzieć fabuły i rzeczy, które robił bohater, jak się zachowywał, a to się różni od poprzednich dram. Dla mnie zaskoczeniem była końcówka, nie w sensie, że stało się coś nieprzewidywalnego, ale... zaskoczyło mnie jak "odszedł". Po prostu się nawet nie zorientowałam, że to ten moment, czekałam na cud i byłam pewna, że go otrzymam o.O
Film jak już napisałam, nie jest nowy, bo z 1999 roku, ale Tomohisa jak zwykle spisał się świetnie. Wszędzie poznam tę jego uroczą buźkę i grę aktorską ^^ Wg mnie drama miała w sobie coś wyjatkowego mimo, wydaje się, oklepanej fabuły. Cieszę się, że ją obejrzałam, bo za każdym razem jak sięgam po takie serie, to wiele się mogę z nich nauczyć, a jeśli nie nauczyć to przynajmniej podziwiać takich ludzi, którzy przeżywają w taki sposób swoje życiowe dramaty. Polecam ^^

swietej-pamieci - 2010-04-10, 12:28

Jak wcześniej napisałam, skończyłam już drugą serię It started with a kiss, która nosi tytuł "They kiss again". Są to dalsze dzieje dwójki bohaterów, która w tej serii jest już małżeństwem i teraz borykają się z typowymi lub nietypowymi problemami małżeńskimi ze względu na swoje przeciwstawne charaktery ;] Dalsze ich losy opowiadają o ich studiach, staraniach, pracy, pomaganiu przyjaciołom. Jednym słowem dostajemy tu dodatkową dawkę nowych przygód, które czasami nas zaskoczą lub zaciekawią. Druga seria ma 20 epków, ale każdy z nich trwa dłużej niż w poprzedniej serii, bo ponad 1h, ale mimo dłuższego czasu odcinka nie dłużyło mi się tak bardzo jak w poprzedniej serii. Powiedziałabym nawet że ta jest ciekawsza i bardziej śmiechowa.
Prawdopodobnie bardziej interesującą fabułę tworzą nowe postacie, które występują w tej serii. Koledzy bohaterki ze studiów, którzy czasami sprawiają problemy, przedstawiają swoje punkty widzenia, a nawet przedstawione są ich prywatne problemy, zainteresowania i śmieszne sytuacje. Nowe wątki sprawiają, że drama nabiera dymaniki, nie nuży tak bardzo jak poprzednia seria, w której oprócz wątku jego, jej i osób, które o nich zabiegały. Tam bardziej skupiano się na ukazaniu relacji miedzy nim a nią i doprowadzeniem do ich ostatecznego zejścia (chyba nikt nie miał wątpliwości, że w końcu się tak stanie? ^^ ) Tutaj mamy już (raczej) stabilizację ich związku przez małzeństwo, chociaż ona ma czasami jakieś odchyły i śmieszne przemyślenia :D , i część serii skupia się na wątkach pozostałych bohaterów. Np Ah Jin'a (Jiro Wang), chłopaka, który zabiegał o Xian Qin (Ariel Lin). Jego wątek został bardzo fajnie rozwinięty ponieważ pojawia się bohaterka, która jest amerykanką i przyjeżdża do ich kraju na wymianę. Od razu się w nim zakochuje i zaczyna zabiegać o jego względy ;] Wydaje mi się, że z ich przygód, relacji, moznaby zrobić drugą mini-dramę, a tu fajnie wtłoczyli ich relacje w fabułę. Relacje to mało powiedziane, ponieważ Ah Jin nie jest przychylny temu, że Christine o niego zabiega :P ale jak to się zakończy to sami możecie sprawdzić.
W ostatnich kilku odcinkach zmienia się również aktor grający brata Zi Shu (Joe Cheng) i zostaję mu przypisany mały wątek miłosny z koleżanką, która przypomina dawną Xian Qin ;] czyli... historia lubi się powtarzać ;] Ale bohaterka jak zwykle chce pomóc w takich sytuacjach.
W tej serii (oprocz jednego powaznego wątku ;]) wydaje się, że nastawienie Zi Shu do swojej żony jest nieco cieplejsze, akceptuje ją i jest miły jak na swój drańsko zimny charakter :P Ale biedny Joe musiał sciąć swoje dłuzsze włosy na rzecz drugiej serii dramy ;] ale nie powiem, bardzo fajnie się w nich prezentuję, tak doroslej :D
Ogólnie rzecz biorąc druga seria bardziej mi się podobała niż pierwsza, mimo że zakończenie zostało urwane, ponieważ jak już mówiłam, seria została wyprodukowana na podstawie mangi, a nie anime, a jej twórca zmarł w trakcie wydawania, dlatego właśnie drama na końcu informuje, że jest to faktyczne zakończenie dramy (czyt. urwany wątek), z powodu śmierci twórcy. Dlatego też mi się to podobało, że nie doreżyserowali sobie czegoś innego tylko zakończyli w tym momencie jak skonczyła się manga. Chociaż trochę załuję, że nie dowiedziałam się, co się stanie z główną bohaterką i jej zdrowiem, które pod koniec serii zaczynało się pogarszać, a dokładnie jej wzrok.
Jeśli ktoś obejrzał, udało mu się przetrwać pierwszą serię, to gwarantuję, że druga seria bedzie lżejsza, bardziej się spodoba i bedzie jakby rekompensatą, za nieco dłużącą się pierwszą serię ;]

swietej-pamieci - 2010-04-11, 15:33

Ostatnio mnie naszło na historie oparte na faktach prawdziwych i raczej smutnych, bo dotyczących chorób młodych ludzi. Tak jest i tym razem. Długo szukałam tego filmu, a byłam bardzo chętna na jego obejrzenie już od dawna, ponieważ główne role w nim zagrali Kazuya ( z "Nobuta wo Produce" ) oraz Oguri Shun. Tytuł filmu to "Yuuki", a tytułowa rola właśnie Yuuki'ego przypadła Kamenashi'emu Kazuya. Film trwa ok 2 h. Można powiedzieć, że byłam ciekawa, jaką tym razem chorobę sfilmują i jej etapy, oraz przebieg walki bohatera. I nie pomyliłam się w wyborze. Nie będę ukrywać, bo pewnie to i tak wiadomo, że walka z nieuleczalną chorobą w końcu i kończy się śmiercią bohatera, ale interesujące jest obserwowanie przebiegu tej walki.
Yuuki jest wesołym, entuzjastycznym, 23 letnim chłopcem (chociaż można nawać go już mężczyzną xP ), który spędza wakacje w Australii na zarobku na polu. Tam poznaje grupkę przyjaciół, z którymi się zżywa i po powrocie do kraju ma zamiar dalej utrzymywać kontakt. Pod koniec pobytu z Australii co raz częściej bolą go zęby, dlatego koleżanka radzi aby przed wyjazdem poszedł do szpitala zbadać się. Lekarze odkrywają u niego bardzo rzadką chorobę i nakazują, aby po powrocie do kraju udał się z wynikami i odpisem informacyjnym do swojego szpitala, co też czyni. Lekarze początkowo nie potrafią znaleźć przyczyny choroby, ani nie wiedzą, jaka to choroba, ale po szybkich poszukiwaniach w informacjach, odnajdują japoński odpowiednik nazwy choroby. Do tej pory zachorowało na nią 7 osób, Yuuki jest 8. Choroba polega na częściowym zanikaniu kości czaszkowej i jest nieuleczalna. Jak z walką z tą chorobą i jej etapami poradzi sobie młody człowiek, który ma przecież całe życie przed sobą, oraz jak zachowają się jego przyjaciele i rodzina?
Na prawdę miłe rzeczy można zobaczyć w tej dramie. Wiele sposobów na sprawienie, aby przynieść radość osobie chorej i ulgę osobom wspierającym. Fajne jest również to, że występuje tu narracja w wielu osobach. Najlepszy przyjaciel bohatera opisuje jego osobę, przyjaźń, postępowanie i to, jak sam się czuł. Tak samo jak inni bohaterowie. Każdy dorzucał coś od siebie opisując zdarzenia i odczucia. I powiem Wam, że na prawdę ruszyło mną jak widzi się młodego chłopaka, który ma świadomość śmierci, uśmiechającego się do samego końca. Niesamowicie silne są takie osoby i aż chce sie je podziwiać.

swietej-pamieci - 2010-04-11, 19:04

Niedawno (dziś xD ) skończyłam ogladać kolejną dramę pełnometrażową. Podobnie jak poprzednia, trwa ok 2 h i opowiada historie prawdziwą. Nie będę ukrywała, że równiez polowała na tę dramę i niestety, tak samo jak poprzednią, tą udało mi się również obejrzeć z angielskimi napisami, ale dobre i to ;] Byłam ciekawa jak główny Matsumoto Jun, który zagrał głównego bohatera, sprawdzi się w roli młodego ojca, dbającego o rodzinę i jak pokaże swoją walkę z... no tak, chorobą. Aktora znam z serii raczej komediowo-romantycznych, takich jak Hana Yori Dango czy Kimi wa Pet, gdzie grał nastolatka, burzliwego i krzykliwego ;] Tutaj przedstawił się w całkiem innej scenerii i muszę przyznać, że zrobił na mnie wrażenie, bo do tej pory nie potrafiłam sobie wyobrazić jak zagra taką rolę.
Tytuł dramy to "Myu no Anyo Papa ni Ageru" - "Myu daje nogi swojemu tacie". Historia oparta na faktach autentycznych. Młody człowiek, student, pracujący na pół etatu, zakochuje się od pierwszego wejrzenie w ślicznej dziewczynie. Zaczynają razem żyć i zaliczają "wpadkę" ;], po tym zostają rodziną, oczywiście oboje chcą być ze sobą nie tylko ze względu na dziecko. Tworzą szczęśliwą rodzinę, do czasu, gdy ojciec zaczyna się "potykać". Z czasem częściej upuszcza przedmioty, a chodzenie zaczyna mu sprawiać trud. Po błędnej diagnozie lekarskiej w pierwszym szpitalu, gdzie zdiagnozowana przez nich choroba miała byc wyleczona w ciągu 4 tygodni, żona postanawia przenieść męża do innego szpitala. Tam lekarz diagnozuje u niego rzadką chorobę, która jest nieuleczalna. Choroba znana jest jako CIDP - postępujący i nawracający wiotki niedowład kończyn dolnych a także górnych i czasem ramion. Ze wsparciem swojej małej rodziny, bohater uczy się pokonywać tę chorobę i z czasem z nią żyć. Ale jaka trudna musi być droga, gdy ma się na utrzymaniu żonę i małą córeczkę, której zyczeniem jest, aby oddać własne nogi swojemu tacie. Przekonajcie się!
Osobiście drama bardzo mi się podoba. Była inna niż poprzednie, dotyczące chorób nieuleczalnych i bohaterskiej walki z nimi. MatsuJun zaskakująco sprawdził się w tej roli. Myslę, że nie mogli trafić lepiej, zarówno stany radosci wściekłości, bezużytecznosci były tak wyraźnie wyrysowane na jego twarzy i te emocje jakie można było z tego wyczytać... Trzeba zobaczyć! Bardzo podobało mi się, jak potrafił wsłuchiwać się w codzienne odgłosy, które napawały go spokojem. W takich chwilach na prawdę docenia się swoją rodzinę, bliskich, dom i człowiekowi wracają ponowne siły do walki nawet gdy ma się chwile zwątpienia...

swietej-pamieci - 2010-04-17, 11:12

W końcu przy odrobinie czasu i mozliwosci poszukania, oznalazłam i obejrzałam Kurosagi movie. Jak łatwo się domyślic, jest to odcinek specjalny, a raczej film związany z wcześniej obejrzaną przeze mnie dramą, "Kurosagi" z Yamashita Tomohisa w roli głównej ^^. Szczerze powiedziawszy miałam nadzieję, na coś bardziej specjalnego, bądź szersze rozwinięcie relacji między głównym bohaterem a Maki-chan, dziewczyną, która ma zamiar zostać prawnikiem i kiedyś go złapać. Niestety Tsuraharę zobaczyłam w filmie zaledwie kilka razy i to w krótkich urywkach, czyli nic specjalnego. Ale może własnie dlatego, że nie jest to drama romantyczna, tylko głównym tematem są oszustwa, akcja i ładne przebieranki Tomohisy ^^.
W filmie główni aktorzy się nie zmieniają, wszyscy dostali te same role, co w dramie. Akcja również niewiele różni się od serialu, ale momentami daje nadzieję, że Kurosagi zakończy życie swojego wroga/ a zarazem przyjaciela, który kiedyś spowodował śmierć jego rodziny, a dziś sprzedaje mu informacje na temat oszustów, których Kurosagi chce oszukać. W filmie stawka toczy się o życie małej dziewczynki, która może mieć przeprowadzoną operację serca, jeśli on odzyska pieniądze skradzione jej matce. Na jego drodze staje również kobieta, która w przeszłości była zakochana w Ishiragim (człowiek, który sprzedaje informacje Kurosagiemu) i zawdzięcza mu życie i namawia Kurosagi'ego aby przestał być oszustem i odpuścił plany uśmiercenia Ishiragi'ego. Tymczasem Ci dwaj, odgrywają swoją prywatną grę "Otello", jak się zakończy? Czy Brutus zdradzi Cesara? ;]
Osobiście spodziewałam się czegoś więcej po filmie, bo czekałam na niego z niecierpliwością i wiązałam osobiste nadzieje, na lepszą akcję, nawiazanie do czegoś nowego. Ale jak to w filmach japońskich bywa, nie zawsze mamy takie zakończenie jakie byśmy chcieli sobie zażyczyć i to jest chyba najlepsze. Nie narzekam, film był dobry, ale mógł być lepszy. Poza tym już samo ponowne zobaczenie Tomohisy w roli oszusta było nagrodą xD Tylko brakowało mi tego, co w serialu zdarzało się często. Jego słynnego "Bang!" z wyciągniętym palcem, i słów "Thank you very much, as always" ;] w filmie usłyszałam to zaledwie 2 razy a jak zobaczyłam w końcu "bang" to niemal się rozpuściłam XD trzeba to potrafić ;] Film do obejrzenia raczej dla osób, które miały już do czynienia z dramą lub mangą. ;]

swietej-pamieci - 2010-04-19, 20:03

Ostatnio często przeglądam na YT rózne filmiki smieszne, show japońskie, sceny ucięte w których biorą udział znani aktorzy a jednocześnie członkowie popularnych zespołów japońskich. I tak przeglądając eng str mysoju z dramami natrafiłam na film, w którym główne role zagrali wszyscy członkowie zespołu ARASHI, a z niektórymi z nich spotkałam się we wcześniejszych filmach, np. Matsumoto Jun, Ohno Satoshi, czy Sakurai Sho. Film nosi tytuł "Saigo no Yakusoku". Opowiada historię, a może historia to za dużo powiedziane, ale akcja rozgrywa się w budynku sławnej korporacji, w której została podłożona bomba. Bohaterowie wcielają się w rózne role i przypadkowo znajdują się w tym samym budynku, akurat w tym samym czasie, kiedy o godz 15-ej wyjścia zostają zablokowane, a bomba zegarowa zostaje uruchomiona. Odliczane jest 90min. Jaki plan mają terroryści i czego chcą? Jak w tej sytuacji poradzą sobie główni bohaterowie, jakie będą ich reakcje i działania i jak zakończy się ta mini przygoda? Jeśli chcecie się przekonać, to zapraszam. Mnie się przyjemnie oglądało film, nawet bardzo, bo była to taka odskocznia od tego, co ostatnio ogladałam. Trochę akcji, kombinowania, różne charaktery i działania. Poza tym fajnie zobaczyć różnice w zachowaniach normalnych członków zespołu, po tym co oglądałam, a później ich grę w filmie ;] Trzeba mieć zdolności, ale podobno Japończycy to kraj utalentowany w takie zdolności, więc nie powinno nas to dziwić ^^ Zapraszam do oglądania ;] a ja zabieram się za kolejny film z tym samym składem!
swietej-pamieci - 2010-04-21, 15:34

Jak już wcześniej napisałam, znalazłam drugi film, w którym główną rolę zagrali członkowie ARASHI, ale już na początku powiem, że film mi się nie podobał. Ale do rzeczy. Tytuł: "Yellow tears" (chyba każdy sobie przetłumaczy ^^) Drama trwa prawie 2h (tak, jak poprzednia) i opowiada o 5 przyjaciołach, którzy próbują robić w życiu to, co lubią i żyć z tego zajęcia. Początkowo się rozjeżdżają w różne strony, by po 2 miesiącach zwalić się do ciasnego mieszkanka głównego (a raczej główniejszego) bohatera i tam egzystować, nic nie robiąc. Główny bohater (Nino) - będę podawała ich prawdziwe imiona, bo nie pamietam z filmu ^^ - chce zawodowo rysować mangi, Ohno chce być malarzem i maluje obrazy, Sho - sławnym pisarzem, Aiba piosenkarzem, natomiast Jun chce być po prostu niezależnym człowiekiem. I przyznam szczerze, że mimo iż Jun'a było najmniej w tej dramie to jego rola najbardziej mi się podobała. Ale pewnie dlatego, że reszta ekipy miała szumowate role do zagrania, ponieważ tak naprawdę zagrali nieudaczików, którzy mieszkają pod jednym dachem i tylko udają, że robią w życiu to, co chcą i dobrze im z tym. A jaka jest rzeczywistość i jak to się skończy, można się przekoanć oglądając film. Chociaż osobiście nie polecam, bo szybko możecie się zrazić do nich przez tą pozycję. Poprzedni film podobał mi się o wiele bardziej, gdzie zagrali akcję bardzo fajną i ciekawą, tutaj nie było praktycznie nic do podziwiania, ale plusem jest to, że film pokazuje jacy są ludzie, którzy marzą o życiu artysty i chcą z tego wyżyć udając, że są szczęśliwi, a tak naprawdę jest inaczej. Trochę smutne, ale prawdziwe.
Katariina - 2010-04-21, 20:45

swietej-pamieci napisał/a:
o 5 przyjaciołach, którzy próbują robić w życiu to, co lubią i żyć z tego zajęcia.

swietej-pamieci napisał/a:
i tam egzystować, nic nie robiąc.

Z czego wynika, że chcą nic nie robić ;)

swietej-pamieci napisał/a:
plusem jest to, że film pokazuje jacy są ludzie, którzy marzą o życiu artysty i chcą z tego wyżyć udając, że są szczęśliwi, a tak naprawdę jest inaczej. Trochę smutne, ale prawdziwe.

Tacy współcześni dandysi? ;) Przypomniało mi się "Próchno" i "Portret Doriana Grey'a" ;)

Skoro odradzasz to sie nie skusze :P

Ale jak tylko znajdę czas chciałabym obejrzeć "Saigo no Yakusoku" :D .

Bardzo dziękuję, że zamieszczasz tutaj te opisy SP ;) Mało kto sie wtrąca więc pewnie czasem masz poczucie, że to bez sensu ;) Ale ja dzięki temu pewnie obejrze pare dram, jako że myślę że mogą być ciekawe, ale fanką nie jestem i nie mam czasu na eksperymenty w ciemno ;)
Doceniam Twój wysiłek ;)

swietej-pamieci - 2010-05-09, 10:08

Katariina napisał/a:
Mało kto sie wtrąca więc pewnie czasem masz poczucie, że to bez sensu

No cóż, nie wszyscy mają zainteresowanie dramami i jestem w stanie to zrozumieć, ale nie zraża mnie to. Lubię pisać o nich i ogladać, a skoro mamy tutaj takowy dział, więc korzystam ^^ Cieszę się, jeśli komuś to pomoże w rozpoczęciu przygody z jakąś serią. Dziękuję za docenienie Katrii <tuli>

Swoją drogą, dawno tu byłam jak na swoje możliwości, ale to wszystko przez zwiększenie godzin pracy, nieprzespane noce i ciągłę zmeczenie. Ale nie ma się co usprawiedliwiać. oglądanie to przyjemność i robię to wtedy, kiedy mam czas, relaksuję się przy tym ;] I tym razem przez kilka dni, na raty, relaksowałam się przy koreańskiej dramie pt "Who are you". Pierwszy raz spotkałam się z aktorami którzy w niej zagrali, ale może to przez ich różnicę wieku, lub przez to, ze nieczęsto oglądam koreańskie serie, ale pojawia się ich co raz więcej, wiec moja znajomość z aktorami może z czasem również się poszerzy.
Seria opowiada o ojcu i córce, którzy pozornie nie żyją w dobrych stosunkach, i po wieczorze, gdy ona wściekła mówi mu, ze chciałaby żyć bez niego, następnego dnia ojciec nagle ginie w wypadku. Dostaje jednak szansę od Żniwiarza (osoba prowadząca na drugi świat), że w ciągu 49 dni (okres kiedy dusza całkowicie opuszcza ziemię), 3 godzinny dziennie, będzie mógł wchodzić w ciało bogatego mężczyzny, który uległ wypadkowi i był w śpiączce. Mężczyzna w dzieciństwie został adoptowany i wychowywał się w Stanach, dlatego wyrósł na zimnego, surowego pedanta nie liczącego się z nikim i niczym. Ojciec wykorzystując jego ciało i majątek, będzie chciał dać córce to, czego nie mógł jej ofiarować za życia. W dodatku dochodzi tajemnica obrazów które kiedyś namalował i przyczyny jego śmierci. Jak potoczą się losy bohaterów, czy tajemnica zostanie rozwiązana i jakie zakończenie los szykuje dla żywych, skoro dzieli ich aż (lub tylko, zalezy dla kogo, nie? ;]) 11 lat?
Drama podobała mi się, chociaż cała akcja nabiera tempa dopiero ok 6-7 odcinka. Do tej pory jest spokojnie i raczej nic specjalnego się nie dzieje. Jest momentami śmiesznie, ale też dramatycznie. To chyba pierwsza drama na której płakałam już od pierwszego odcinka i co chwila, kiedy wspominała ojca to chciało mi się płakać. Oczywiście nie przebiła łzami serii takich jak 1Litre Namida, ale tam dotyczyło nieuleczalnej choroby, a tu sytuacja dotyczy śmierci rodzica. Niby tu tragedia i tam, a jednak widać różnicę w odbiorze i rodzaju łez. Seria niebanalna również pod względem fabuły, bo spotykamy się z duchem, który uczestniczy w wydarzeniach ludzi żywych i ingeruje w ich sprawy, co czasami ma nieodwracalne skutki, przez które mężczyzna zostaje uznany za świra, delikatnie mówiąc ;] A jeśli już o tym mowa, to pod względem pedanctwa, draństwa i strzelaniu min jest podobny do Lidera z YAB. I chociaż daleko mu do niego z minami, to przesadnością w pedanctwie przewyższa go XD to było zabawne ;]. Bohaterka młodziutka, ładniutka i uzdolniona. Podobała mi się i mam nadzieję zobaczyć ją w kolejnych seriach, jeśli takowe będą ;] Muzyka jak to zwykle bywa w koreańskich i tw dramach, jest na wysokim poziomie i zaraz zabiorę się za ściąganie soundrackow, bo chyba dzięki tej muzyce akcja nabierała tempa, łagodności i wyrażała wiele uczuć. Myślę, że to wzmocniło pozytywne wrażenia z tej dramy ;] Jakby nie było, dramę bardzo polecam bo jest nietypowa! :)

swietej-pamieci - 2010-05-16, 14:23

Wprawdzie inną serię zaczęłam wcześniej niż tę, o której napiszę, ale z powodu braku kolejnych odcinków dramy, postanowiłam obejrzeć inną. Inną, a jednocześnie już znaną, z którą spotkałam się wcześniej. Nie chodzi o to, że drugi raz tą samą dramę oglądałam, ale jej drugą część. Z powodu wcześniejszych problemów technicznych z odcinkami, druga część dramy była niedostępna przez jakiś czas, dlatego dopiero teraz mogłam ją obejrzeć. I jak zwykle się nie zawiodłam. Druga część „Hana Yori Dango” jest równie świetna jak pierwsza. Ponowne spotkanie z przystojniakami z F4 i Makino było przyjemnym powrotem do przeszłości i przeżyciem na nowo ich przygód. Nie muszę chyba opisywać aktorów, ponieważ Ci się wcale nie zmienili i to jest zdecydowanym plusem. Natomiast bardzo przyjemnie oglądało się nowe, może chwilowo naciągane wątki bohaterów, zarówno głównych jak i nieco pobocznych.
Przez niemal całą drugą serię trwa mijanie się głównej pary, wzajemne nieporozumienia, rozstania, wiele łez i poświęcenia. Na drodze do ich szczęścia staje jak zwykle matka Domyoji’ego, ale także pojawia się jego rzekoma narzeczona, która początkowo nie zdaje sobie sprawy, że przedstawienie jej jako narzeczonej nie jest żartem, ale prawdą. I jak to w życiu bywa…. Ach, jak można nie zakochać się w przystojnym, choć trochę głupiutkim Domyoji’m? ;] Natomiast po rozstaniu Makino i Domyoji’ego, pierwsza miłość Tsukasy – mianowicie Hanazawa Rui z F4, zaczyna swoje starania co do głównej bohaterki. Jak się rozwiną oba wątki, jakie zmagania będą musieli przechodzić i jak ostatecznie się to zakończy? Ucieszył mnie także fakt, że rozwinęli wątek Shojiro z F4, którego grał Matsuda (przystojniak ;p), trochę z jego przeszłości, spraw i udziału w wątku teraźniejszym. Bardzo fajnie rozwinęli tę postać i dali mu znaczniejszą rolę w tej serii z czego jestem bardzo zadowolona. I jak się potoczą jego sprawy oraz pozostałych (zwłaszcza głównych ;]) bohaterów? Dowiecie się, oglądając drugą część przygód F4 i Makino. Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy obejrzeli pierwszą część. Na drugiej na pewno się nie zawiodą bo trzyma poziom ^^ Polecam!

swietej-pamieci - 2010-05-19, 15:01

Kolejną dramę, którą na chwilę musiałam przerwać z powodu braku odcinków (pisałam wcześniej ^^) jest tajwańska drama Pt „Hi my sweetheart”. Chyba nie będzie zaskoczeniem jeśli napiszę, że moją uwagę przyciągnęła główna rola aktorki Rainie Yang ;] Drama ma 14 odcinków, które trwają ponad godzinę. Drama jest serią komediowo-romantyczną i na to można liczyć oglądając ją, chociaż miałam czasami wrażenie, że sposób kreowania humorystyki chcieli zaczerpnąć z innych popularnych serii takich jak Why why love czy It started with a Kiss, ale nie raziło mnie to, po prostu czegoś brakowało ;]
Ah Hai jest jedynym męskim dziedzicem zamożnej rodziny, którego wychowywała starsza siostra, jednak postanawia na studia wyjechać za granicę, aby odciąć tzw „pępowinę” od swojej nadopiekuńczej starszej siostry, dzięki której został wychowany na zniewieściałego słabeusza ;] Jest wielkim fanem różowej Pantery, dlatego jego styl jest podobny, krótkie spodenki i różowe kolorki, często też nie rozstaje się ze swoją maskotką. Jego siostra zapisując go na studia wpisała go pod fałszywym nazwiskiem, aby nikt nie wiedział, że są bogaci. Od tej pory nazywa się Lin Da Lang i udaje biedaka. Pod tą postacią poznaje uczelnianą diablicę, która również lubi różową panterę, ale to jedyne co ich początkowo łączy. Dziewczyna nie ma przyjaciół, zachowuje się diabeł, znęca się nad słabszymi (i nie tylko ^^”), potrafi walczyć i zawsze osiąga to, czego chce. Z czasem ich stosunki zaczynają się zmieniać i po roku znajomości zostają parą, na pozostałe 3 lata studiów. W dniu jej urodzin, kiedy mają się spotkać, dochodzi do wypadku i nieporozumienia. Spotkanie nie dochodzi do skutku, a ich drogi się rozchodzą i już nigdy nic nie będzie takie samo. Pod wpływem tego wydarzenia i nieporozumienia, Da Lang postanawia się zmienić i przy następnym spotkaniu zemścić się na dziewczynie.
Muszę pochwalić za oryginalną fabułę, ponieważ do tej pory zazwyczaj widziałam Rainie jako słabą dziewczynę, nad którą mężczyźni mają przewagę fizyczną i czasem psychiczną, tak jak to w życiu bywa. Natomiast w tej serii role się odwracają. Miałam wrażenie, że zrobili z niej drugiego Debila w postaci kobiety :D Normalnie miałam przed oczami Mike He, w momentach, gdy znęcała się nad Da Langiem ^^ ach, miło było popatrzeć jak kobieta ma przewagę nad mężczyzną :P Chociaż czasami denerwowała mnie słabość i zniewieściałość Da Langa, bo jestem przyzwyczajona do standardów, ale przezyłam. W końcu taka była charakterystyka bohatera i fabuły. Jeśli chodzi o aktora, który zagrał Da Langa, to nie wydał mi się zbyt przystojny ^^ Szczególnie przed przemianą. Jego różowe ubranie, krótkie spodenki, okularki i fryzura na grzybka przyprawiały mnie o złość, ale miał to być chwyt komiczny i po czasie za taki też to zaczęłam uważać. Chociaż jakbym miała być szczera, to po przemianie oczywiście lepiej wyglądał ^^ Mam nadzieję, że zobaczę go kiedyś jeszcze w jakiejś innej dramie i z inną charakterystyką, bo widzę, że aktor ma pojęcie jak grać i bardzo mi się podoba la jego gra jako nieudacznika i fajtłapę z ciapowatym wyglądem ^^
Kolejnym plusem tej serii był aktor, do którego mam sentyment, bo widziałam go w jednej ze swoich pierwszych dram, a już na pewno jednej z pierwszych tajwańskich „Bull fighting” – Lee Wei. W Bull’u zagrał ochroniarza panienki i był bardzo przystojniacki :D jego gra aktorska i wygląd tak mi się spodobały, że zapadł mi w pamięci do tej pory, dlatego byłam zadowolona, że mogłam go zobaczyć w kolejnej dramie u boku jednej z ulubionych aktorek i mam nadzieję, zobaczyć go jeszcze nie raz. Jego rola zarówno w tej dramie jak i poprzedniej była świetna i godna naśladowania. Zarówno tu jak i tam zagrał mężczyznę, który chroni „swoją” panią i cierpliwie czeka na nią, aby wybrała jego. Ajjj… jakby tak na mnie któryś czekał tyle, co Lee Wei w tych dramach to nie wahałabym się ani chwili i wybrała jego xD ale jak wiadomo, serce nie słucha, a ja jestem pełna podziwu dla jego postaci ^^
Ostatecznie jestem bardzo zadowolona, że obejrzałam dramę. Jak zwykle można było się czegoś nauczyć, że z nieporozumienia może wyniknąć całe nieszczęście dla dwóch kochających się osób. A także ingerencja osób trzecich może wiele namieszać. Myslę, ze to dobra seria aby się nauczyć, że nie powinno się ingerować w cudze związki ani przeszkadzać w ich spełnianiu. Świetna seria na pośmianie się i fajna fabuła ^^ Naprawdę polecam!

swietej-pamieci - 2010-05-21, 08:44

Niedawno skończyłam oglądać 10-odcinkową, koreańską dramę, pt "Tree of heaven", w której główną rolę zagrała aktorka grającą Go Mi Nam z You're beautiful, z czego byłam zadowolona i co jeszcze bardziej wzmogło moją ciekawość. Oglądać to może za dużo powiedziane, bo seanse odbywały się wieczorami, po godzinach pracy, dlatego czasami przysypiała, ale trudno mi powiedzieć czy bardziej ze zmęczenia czy czasami z przynudzenia. Nie, drama nie była nudna, bo opowiedziana historia rodzeństwa była wzruszająca i pewnie nie jeden widz na tym płakał. Może po prostu za dużo już takich wzruszających dram obejrzałam i ta, pomimo swojej fabuły i głębi pozostawiła lekki niedosyt.
Hana jest zwykła uczennicą szkoły średniej, wychowywaną przez matkę, ponieważ ojciec zmarł, gdy miała 8 lat. Jej matka prowadzi holet, w którym mieszkają razem z siostrą zmarłego ojca i jej córką May'ą. Pewnego dnia, matka wraca do domu ze świeżo poślubionym mężczyzną, który miał syna, Yoon Souh. Chłopak po smierci swojej matki, od 10 lat nie wypowiedzial żadnego słowa i stał się dzieckiem autystycznym. Hana od początku obu akceptuje i zachowuje się jakby byli jej prawdziwą rodziną. Kocha brata i szanuje ojczyma. Chłopak zaczyna mówić w dniu swoich urodzin a jednocześnie w 10 rocznicę śmierci swojej matki. Któregoś dnia rodzice wyjeżdżają w podróż poślubną zostawiając hotel i dzieci pod opieką cioci Hany. Jednak ta, żądna luksusów i władzy, sprzedaje hotel i wyjeżdża wraz z córką do Tokyo. W tym samym czasie Yoon Souh zakochuje się w Hanie, która jako jedyna okazała mu ciepło, jednak Hana boi się miłości brata i do brata, dlatego po skończeniu szkoły postanawia wyjechać ze swoim sempai'em do Tokyo, a Yoon Souh znika. Czy rodzeństwo ponownie się odnajdzie i jaki los będzie im pisany?
Aktorka Shin Park Hye bardzo dobrą opinię wyrobiła sobie u mnie dramą YB, dlatego byłam ciekawa jak wywiąże się z tej produkcji, ale niestety nie podobało mi się tak bardzo jak poprzednia jej rola. Jestem świadoma, że to może być skutek fabuły i roli jaką miała odegrać i pewnie wg reżyserów zagrała świetnie, ale jakbym miała podsumować film to praktycznie przez większość czasu słyszałam płaczliwe "oppa, oppa, oppa.." (oppa=brat) i lejące się łzy z bezradności bohaterki. Nie jest u mnie na czarnej liście, bo aktorką jest dobrą i chętnie zobaczyłabym inne jej role, ale w tej po prostu mnie nie oczarowała. W prawdzie drama jest z roku 2006, a YB z 2009 więc wyraźnie widać poprawę ;]
Inna sprawa ma się z Lee Wan, grającym Yoon Souh'a. Pierwszy raz się z nim spotkałam, ale od początku spodobała mi się jego rola, najpierw autystycznego chłopaka, SPOILER!! :D a następnie jego przemiana zachowania jak i wyglądu. Co raz częściej zauważam, że robią na mnie wrażenie role i aktorzy, którzy w jednym serialu potrafią przechodzić metamorfozy i za każdym razem jest to świetnie zagrana rola. Chętnie obejrzę inne dramy z jego udziałem, tym bardziej że jest równiez przystojny ;)
Co jeszcze było ciekawe w dramie? Otóż to, że była połączeniem dwóch języków i pochodzeń. Koreański i Japoński, dlatego też wystąpili w nim aktorzy i aktorki japońscy, a większość dramy odbywała się w j. japońskim i akcja rozgrywała się w Japonii, pomimo, że to produkcja koreańska. I tu jestem pełna podziwu dla Park Shin Hye, że tak płynnie i swobodnie posługiwała się dwoma językami, podobnie jak jej przyjaciółka. Bardzo fajny pomysł na mieszankę gatunkową i to zdecydowany plus wg mnie.
Wspaniała muzyka i sceneria! Ale muzyka mnie oczarowała. Czułam się jak w dawnych czasach. Wiecie, te filmy, kiedy kolory nie były jest nasycone, albo czasy Dirty Dancing. Muzyka właśnie w takich klimatach i odniosłam wrażenie jakby to wszystko działo się przynajmniej jakieś 15-20 lat temu, a to mi się własnie spodobało. Nie mam pojęcia dlaczego takie odniosłam wrażenie, nawet jeśli to nie było zamierzone, to mnie tym uchwycili ;] I znowu musz szukać soundtrack'ów z filmu, bo bardzo mi się podobały ;] Więc życzę miłego oglądania lub nie, jesli ktoś nie lubi takich historii, ja w każdym bądź razie poznałam coś nowego i wcale nie żałuję :) Ale po tym trzeba sięgnąć po dawkę humoru, dlatego zabrałam się za kolejną serię, którą niedługo przedstawię :)

swietej-pamieci - 2010-05-29, 21:39

Jakiś (niedawny) czas temu, skonczyłam oglądać krótką, ale bardzo sympatyczną serię, którą chciałabym opisać. Nie dałam rady wcześniej opisać, ale w końcu znalazłam dłuższą chwilę, żeby się z Wami tym podzielić, ponieważ wg mnie seria jest naprawdę warta uwagi. Przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie, że jest w niej coś wyjątkowego. Drama nosi tytuł „Uta no onii-san” – „Śpiewający braciszek”. Liczy 8 odcinków, a każdy z nich po 46 min, dlatego niedługo trwało zanim ją skończyłam w seansach przedsennych. Główną rolę zagrał lider zespołu Arashi – Ohno Satoshi, z którym już wcześniej kilkakrotnie miałam przyjemność się spotkać i chyba pasują mu takie role.
Ta krótka drama opowiada historię Yano, który jednego dnia stracił pracę, rzuciła go dziewczyna a zespół w którym grał, wystawił go do wiatru. Został z niczym i nigdzie nie chcą go przyjąć do pracy. Któregoś dnia trafia przypadkowo na nieodpowiednie przesłuchanie w studiu TV i nieoczekiwanie dostaje rolę w programie dziecięcym „Uta no onii-san” Niechętnie nastawiony, olewający i arogancki Yano zaczyna pracę z dziećmi, których nawet nie lubi. Jak potoczy się jego los w studiu dziecięcym. Czy sprosta roli spiewającego braciszka, jak wpłynie to na jego życie i cały program? Tego dowiecie się oglądając tę ciepłą komedyjkę ^^
Cóż mogę napisać o dramie, która naprawdę mi się podobała? Zdaję sobie sprawę, że może dla większości nie wyda się jakaś wyjątkowa, nie jest skomplikowana, nie ma zawiłej fabuły, powiedziałabym, że jest ot, taka po prostu zwykła, życiowa. Może właśnie w tej zwyczajności tkwi sekret, że się podoba. Nie chciałam sięgać po nią, ponieważ nie miała wiele opinii i chyba niewiele ludzi ją obejrzało właśnie ze względu na być może mało interesującą tematykę i opis dramy. Chyba większość się boi, że to jakieś dno, kompletnie nie warte uwagi, gdzie większość bohaterów to dzieci, a dorośli bawią się z nimi w dziecięcym programie. Ja też się tego bałam, jednak po dość smutnej historii „Drzewa życia”, miałam ochotę na coś lekkiego i smiesznego. Postanowiłam obejrzeć i był to dobry strzał.
Zauważyłam, że Ohno Satoshi dość często dostaje śmieszne role, związane z dziećmi, chociaż w „Maou” nie poznałabym go – zupełnie inny charakter i wizaż. Ale myślę, że te role przypisywane są jego wzrostowi 166cm ^^ i bardzo sympatycznej postawie. W tej dramie miał do czynienia ze sporą ilością dzieci i grał tego złego, który ich nie lubi a one do niego na przekór lgną, jak smy do świtła. Wydawało mi się to dość śmieszne, ponieważ w życiu osobistym Ohno Uwielbia dzieci i sam chciałby je mieć, ale o dziwo, jest jeszcze kawalerem, a dzieci chciałby mieć sam dla siebie, żona mu niepotrzebna! XD (a stuknęła mu już 30-stka ^^” )
Nie będę się więcej rozpisywać, po prostu jeśli ktoś ma ochotę na coś lekkiego, uczącego, śmiesznego i naprawdę sympatycznego, to polecam obejrzenie! ^^

Soli - 2010-12-09, 22:25

Heh zawsze sobie mówiłam dzisiaj cośą tu napiszę ale zawszewychodzi tak że zapomnę :P Mamita opisała tu sporo dram które oglądałam więc je wypiszę, podsumuję, a potem wymienię dramy które nie są tu opisane :D
- 1 litre no namida
- Atashinchi no Danshi
- Dragon Zakura
- Hana Yori Dango 1,2,Finał
- Hanazakari no Kimitachi e
- Kids
- Koizora
- Niini no Koto wo Wasurenaide
- Nobuta no produce
- Hi my sweetheart!
=Together

Podsumowanie: Hmm myślałam że jest tego więcej xD żadna z tych dram nie była dla mnie stratą czasu :P mogę polecić je wszystkie ;d ładni aktorzy, ładne aktorki po prostu miodzio ^^ szczególnie tu podobało mi się z dramatów: Koizora, a z komedii: Hanazakari... lub Abashinchi... xD Zarąbiste :D

Okej teraz wymienię (bez opisu - nie mam weny) dramy które obejrzałąm a Mami ie opisałą :P
- Panna młoda i ojciec
- Perfect Girl Evolution
- Coffe Prince
- Dziecko i ja
- Full house
- Personal Taste
- Time of dog and wolf
- Wonderful life
- You are beautiful
- Playfull kiss
- MARS
- Hot Shot
- Devil Beside You

Obiecuję je kiedyś opisać :P no i na koniec powiem że jestem w trakcie oglądania 2 dram:
- Mary stayed out all night
- Miss no good

I tyle ... jak narazie :PP

Katariina - 2010-12-09, 23:16

Cóż, to i ja się odezwę, choć moje doświadczenia z dramami są bardzo ubogie, a także nie zamierzam ich jakoś gwałtownie wzbogacać ;) Myślę jednak, że obejrzę coś od czasu do czasu, bo jest to ciekawa odmiana i można miło spędzić czas - oczywiście pod warunkiem, że trafi się na coś dobrego. Bardzo wiele dram jest po prostu słabych ;) Ja zaczęłąm oglądać kilka dram, w całości obejrzałam tylko 4 - bo te były ciekawe, natomiast jeśli coś przez kilka odcinków mi się nie podoba - nie oglądam, bo uważam, że to strata czasu.

Tak więc dramy (odcinkowe), które obejrzałam w całości i nie żałuję:

1. Yukan Club - już kiedyś pisałam na jej temat, pierwsza którą obejrzałam, pamiętam że oglądając ostatnie odcinki siedziałam całą noc do 7 rano. Fabuła wciągająca, choć były odcinki lepsze i gorsze. Niestety, ostatni był mierny, co nieco przyćmiewa cały obraz ;)

2. Devil Beside You - też już chyba gdzieś się wypowiedziałam na ten temat, a poza tym została całkiem dokładnie opisana ;) Podobała mi się bardzo, ale przegrywa zdecydowanie z następną pozycją czyli:

3. You are beautiful - pierwszy odcinek bardzo mi się nie podobał, a obejrzałam go jeszcze przed obroną pracy licencjackiej, a więc dobre parę miesięcy temu. Zniechęciło mnie to ogółem do dram, ale niedawno nie miałyśmy z Wanti co oglądać, zdecydowałyśmy się na dramę, i padło właśnie na tą - i bardzo dobrze się stało, bo jest to naprawdę warta uwagi pozycja. Jest to jedyna z obejrzanych przeze mnie dram, o których mogę powiedzieć, że była warta poświęconego czasu - i nie obejrzywszy jej z pewnością bym wiele straciła ;) Oczywiście miała lepsze i gorsze strony. Fabuła była całkiem niezła, wyreżyserowana została bardzo dobrze - najlepiej spośród wszystkich dram, które widziałam. I, oczywiście, rewelacyjna muzyka oraz obsada aktorska na naprawdę wysokim poziomie. Park Shin Hye w roli Go Mi Nyu / Go Mi Nam mnie nie zachwyciła, ale trzeba przyznać, że potrafi grać. Aktor odtwarzający rolę Jeremy'ego był przezabawny, naprawdę właściwy człowiek na właściwym miejscu - takie postaci jak Jeremy zwykle mnie irytują, ale on o dziwo mnie nie irytował, a wprowadzał naprawdę mnóstwo komizmu. Także Yung Yong Hwa grający Kang Shin Woo sprawdził się znakomicie, ta postać wzbudziła we mnie sympatię, czego nie zmieniło nawet jego nieco samolubne zachowanie w ostatnich odcinkach. Kibicowałam mu niemal przez cała dramę, choć właściwie od początku było oczywiste, że nie zdobędzie serca Go Mi Nam. I wreszcie Jang Geun Suk jako Hwang Tae Kyung - był rewelacyjny, aczkolwiek w pierwszych odcinkach wydawał mi się najgorszą postacią. Trzeba przyznać też, że w większości odcinków nie prezentował się zbyt atrakcyjnie - żadna z fryzur, które miał, mu nie pasowała. Natomiast bardzo szybko się do niego przekonałam - bo jest naprawdę rewelacyjnym aktorem. Miny Hwang Tae Kyunga były zabójcze, ogółem postać była świetna ;) . Co jeszcze chciałabym dodać - Jang Geun Suk wcale nie jest brzydki, o czym można się łatwo przekonać, zobaczywszy go w innych rolach. Ciacho ;>

Podsumowując, You are beautiful to jak do tej pory jedyna drama, do której zamierzam kiedyś wrócić. Sceny komiczne z udziałem Hwang Tae Kyunga wymiatają ;) (jedna z nich poniżej posta;)

4. Boys Before Flowers - trochę przeraziło mnie, że serial ma aż 25 odcinków. Momentami akcja się dłużyła, częśc wątków była okropna. Jednak drama w ogólnym rozrachunku ma u mnie ogromnego plusa. Postacie są całkiem ciekawe, chociaż znów główna bohaterka - Geum Jan Di - działała mi na nerwy, a sceny z udziałem jej rodziny (które miały być komiczne) były raczej żałosnym cieniem idei komizmu ;) Postaci męskie natomiast były bardzo dobrze wykreowane.
Dziwię się, że nie znalazłam w dziale dramy bliższych informacji o tej dramie - nawet w temacie o Hana Yori Dango się nie rozpisaliście na ten temat ;) . Samo Hana Yori Dango zaczęłam oglądać, pierwszy odcinek mi się nawet podobał, ale razem z Wanti utknęłyśmy na 5 odcinku. Jak dla mnie drama reprezentuje poziom żałośnie niski. I nie chodzi tylko o kiepską gre aktorską (pod tym względem wyróżnił się aktor grający Tsukasę, naprawdę niezły;) ), ale przede wszystkim o to, jak serial jest zrobiony. Chaotyczny, niespójny, kolejne odcinki stawały się męczarnią ;) . Moim zdaniem był tragicznie wyreżyserowany. Może kiedyś obejrzę, przynajmniej te parę odcinków do końca pierwszej serii by porównać go sobie z wersją koreańską.

Z Waszych zachwytów nad Hana Yori Dango, przy równoczesnym niemal zupełnym pominięciu Boys Over Flowers wnoszę, że chyba nikt nie oglądał tej dramy, a naprawdę jest czego żałować. Przede wszystkim - aktorzy dużo przystojniejsi. Goo Jun Pyo (odpowiednik Tsukasy) momentami naprawdę irytuje, ale chyba od tego jest ta postać ;) Ogółem wypada bardzo pozytywnie. Kim Bum jako So Yi Yung (odpowiednik Soijiro) był słodki, i miał całkiem sporo miejsca poświęcono jego romansowi z przyjaciółką Geum Jan Di (czyli koreańskiej wersji Makino). Yoon Ji Hu (czyli Rui) też prezentował się interesująco, choć pod koniec dramy postać ta zaczęła mnie już denerwować. Ale z pewnością był najprzystojniejszy. Także Woo Bin (koreańska wersja Akiry), który na początku - wraz z Yi Yungiem - się jedynie gdzieś tam w tle, a i później niewiele go było, w ostatnich odcinkach miał parę świetnych scen, co nadało tej postaci wyrazistości.

Jeśli ktoś był rozczarowany Hana Yori Dango - polecam dużo lepszą wersję koreańską, jeśli zaś japońska wersja się podobała - tym bardziej warto obejrzeć Boys Over Flowers.

Edit: Jeśli komuś chciało się przebrnąć przez całego tego posta - to zasłużył na małą premię w postaci przezabawnego filmiku ;) Chyba najzabawniejsza scena w całym You are beautiful, od czasu do czasu sobie ją oglądam :P

Hwang Tae Kyung and the pig I believe I can fly ;)
(już wiecie, o co chodzi? ;> )
http://www.youtube.com/watch?v=P-l9jt8x_PY

bhagwanti - 2010-12-12, 16:26

Heh, jeszcze się tu nie odezwałam a już wiadomo, że coś widziałam. dzięki Katri ;)
Ogólnie zgadzam się z opiniami przedmówczyni (wyłączając Yukan Club bo tego nie dane mi było jeszcze zobaczyć poza jednym odcinkiem, którego i tak zupełnie nie pamiętam).
Lee Hong Ki i Jung Yong Hwa w You're Beautiful byli oczywiście niesamowici (nie mam nic to Geun Suka, ale jednak z tej trójki jest u mnie na ostatnim miejscu). Kim Bum i jego zabójczy uśmiech w Boys Over (lub Before) Flowers - z tego powodu nie można nie obejrzeć tej dramy, choć dodatek F4 - 5 lat później niestety zawodzi, nie wprowadza zupełnie nic nowego, nagrali kilka scenek a resztę złożyli z scen dramy. Uśmiech bardziej zabójczy niż Mike'a z Devila ^^. To taka krótka refleksja, nie wnosząca nic nowego... dodam jeszcze, że według mnie warto obejrzeć Bull Fighting, nie zauważyłam tu dokładniejszego opisu tej dramy, choć eSPe o niej wspomniała, ale dla Mike'a He, jak również Lee Wei'a na pewno warto to obejrzeć (najważniejszą rolę kobiecą ma tam Hebe Tian, wydaje się, że dziewczyna ma jakiś charakterek, ale jednak w pewnym momencie zaczęła mnie irytować. Ogólnie mam wrażenie, że w tej dramie początek jest naprawdę dobry, ale potem jest trochę gorzej).

A ten przydługi początek miał na celu małe wprowadzenie do opisania kolejnej dramy (chyba jej tu jeszcze nie było).

Black and White



Drama tajwańska, oparta głównie na akcji, ale z bardzo ciekawym wątkiem romansowym (choć na początku ma się wrażenie, że robią tam jakiś dziwny wielokącik :P ) Drama ma 25 odcinków trwających około godziny, u mnie dostaje wieeeelkiego plusa za soundtrack i reżyserie. Jest zrobiona tak, że w wątkach kryminalnych podejrzewamy o coś właśnie tą osobę, którą reżyser chce żebyś my podejrzewali, i wcale nie czuje się tego, ze to tylko chwyt a wiadomo, że ktoś inny jest winien.

Ale ale może napisze coś o fabule.
Wu Ying Xiong, policjant z Południowego Oddziału jest dość porywczy, i włąśnie przez ten jego wybuchowy charakter (przynajmniej w ocenie jego przełożonych) długo przygotowywana akcja złapania twórcy niebezpiecznego narkotyku Dreamer, nie dochodzi do skutku. ścigając podejrzanego wpada na Chen Zai Tiena, którego przyprowadza na komisariat za utrudnianie próby aresztowania przestępcy. Zai Tien okazuje się Królem rozwiązywania zagadek Północnego Oddziału, przeniesionym właśnie do oddziału Południowego. Komendant oddziału postanawia stworzyć z tej dwójki partnerów z czego Ying Xiong zdecydowanie nie jest zadowolony. Zai Tien wydaje się być błaznowatym podrywaczem zdecydowanie nie nadającym się na policjanta. Jak ktoś taki mógł zostać Królem Wydziału Śledczego? I dlaczego, jak się później okazuje, jedyne informacje jakie o nim posiadają dotyczą wyłącznie ostatnich trzech lat jego życia.

Jakby tego było mało, tych dwóch, całkowicie różnych od siebie policjantów, na swej drodze do rozwiązania zagadki kryminalnej spotyka córkę szefa mafii - Chen Lin.

Z biegiem czasu zostają zdegradowani i przeniesieni do Wydziału Społeczego, poszukują wśród pracowników ich komendy zdrajcy, Zai Tien zostaje oskarżony o narkomanie a Ying Xiong o morderstwo wysoko postawionego policjanta. Wszystko przeplatane kilkoma, według mnie bardzo dobrymi scenami między Zai Tienem i Chen Lin i dużą dawką akcji. Co prawda w pewnym momencie miałam wrażenie, że aż za dużo tych niewiadomych się pojawia, ale końcówka jest zdecydowanie fantastyczna (Chen Tien wychodzący z ciemności z pistoletem po zastrzeleniu faceta, który w walce wręcz pokonał sam całą trójkę przeciwników, w tym Ying Xionha <cute2> ). Dodatkowo film zakończony jest tak, że pozostawia pewien drobny niewyjaśniony wątek, jak dla mnie jak najbardziej mogłoby tak zostać, delikatnie otwarte zakończenia są najlepsze, ale podobno ma pojawić się na wiosnę przyszłego roku film będący kontynuacją Black and White. Dla mnie zakończenie jest idealne.

A to najciekawsze w mojej ocenie postacie z tej dramy:
- Vic Zhou w roli Chen Zai Tiena - według mnie najlepsza rola w tym filmie. Vic zagrał to naprawdę genialnie, choć to Mark Chao dostał nagrodę dla Najlepszego Aktora za tę dramę
- Mark Chao jako Wu Jing Xiong
- Ivy Chen jako Chen Lin, postać kobieca która o dziwo nie irytuje :P
- Xiu Jie Kai w roli wymiatacza od hot dogów :P trzeba obejrzeć, żeby zrozumieć ;) a żeby nie dawać zbędnych spoilerów nie będę tłumaczyć kim był, bo to okazuje się z biegiem czasu
oraz
- Kingone Wang jako Gao Yi. Tak, Kingone z Devila, w roli zdecydowanie świetnej, niestety wręcz epizodycznej, ale warto zobaczyć jak zagrał zdrowo świrniętego narkomana będącego jednocześnie wytwórcą Dreamera od którego zaczyna się cała historia.

Zdecydowanie polecam ze względu na grę aktorską, soundtrack i fabułę.

Soli - 2010-12-18, 19:58

The One Pound Gospel (romans, komedia) 11 odcinków.
Drama opowiada o bokserze Hatanaka Kosaku (Kamenashi Kazuya - znany z dramy 'Nobuta wo Produce'), który zakochuję się w zakonnicy Angeli :D Spotykają się przez omdlenie Kosaku w parku :P Kosaku ma problemy z jedzeniem, a właściwie ma na tym punkcie obsesję więc trudno mu przejść test wagowy, którego limitem jest 50kg dlatego często mdleje z głodu (wyrazy współczucia :P ). Ogólnie bardzo, bardzo fajna fabuła idzie się pośmiać ^^ Jedynym minusem (może dla niektórych plusem xDDD) jest to że w tej dramie w ogóle się nie całują! Nawet się nie trzymają za ręcę, nie przytulają! A czasami mogli by zrobić te sprawy =.= No ale mimo to wspaniała dramka :D A! I Kosuke ma bardzo fajne buty (takie czerwone) kiedy trenuje itp. miodzio *.* xD

Otrzymuje ode mnie 8,5/10 :D

Buzzer Beat (romans, komedia, sport) 11 odcinków.
Kamiya Naoki (Yamashita Tomohisa, znany z 'Nobuta wo Produce', 'Dragon Zakura' itd.) jest koszykarzem, niestety ze względu na yy... brak pewności siebie coraz słabiej trafia do kosza, a jego dziewczyna powoli ma dość jego niepewności. Shirakawa Riko (Kitagawa Keiko) jest natomiast cskrzypaczką ale podobnie jak Naoki ma pecha w swoim hobby (np. pęka jej struna). Główni bohaterowie spotykają się na boisku nie daleko mieszkania dziewczyny i tak zaczyna się ich historia :P Nie będę mówić szczegółów, powiem jedynie że super drama, warta obejrzenia :D I główna bohaterka nie ma wkurzającego charakteru :PP

Otrzymuje ode mnie 9/10 :D

Tenshi No Koi (komedia romantyczna, dramat) film 1 odcinkowy.
Opowieść o 17-latce która manipulowała koleżankami dla własnych zysków, i dzięki swojemu wyglądowi zarabia (jest prostytutką), przez pewne wydarzenia z czasu gdy miała 14 lat. Pewnego dnia spotyka 35-letniego profesora historii w którym się zakochuje i dzięki któremu się zmienia itd. xD No szczerze mówiąć to nie bardzo przypadła mi do gustu, ta całą 'manipulacja' jak to było w opisie, była taka eee błacha :P z prostytucji mogła bardzo łatwo zrezygnować, a miałam nadzieje że tu będzię miał miejsce ten cały 'dramat' xD No dramat polegał na tym, że profesor cierpi na śmiertelną chorobę. Dla mnie trochę za mało dynamiczna, ale być może komuś się spodoba.

Otrzymuje ode mnie 4/10 :D

Chi - 2010-12-18, 20:08

Soli napisał/a:
Buzzer Beat (romans, komedia, sport) 11 odcinków.
Kamiya Naoki (Yamashita Tomohisa, znany z 'Nobuta wo Produce', 'Dragon Zakura' itd.) jest koszykarzem, niestety ze względu na yy... brak pewności siebie coraz słabiej trafia do kosza, a jego dziewczyna powoli ma dość jego niepewności. Shirakawa Riko (Kitagawa Keiko) jest natomiast cskrzypaczką ale podobnie jak Naoki ma pecha w swoim hobby (np. pęka jej struna). Główni bohaterowie spotykają się na boisku nie daleko mieszkania dziewczyny i tak zaczyna się ich historia :P Nie będę mówić szczegółów, powiem jedynie że super drama, warta obejrzenia :D I główna bohaterka nie ma wkurzającego charakteru :PP

Otrzymuje ode mnie 9/10 :D

Heh, na początku chciałam to obejrzeć dla samej piosenki z openingu (heh, cała ja X''D) a potem przeczytałam komentarz śp na love-drama o tej serii i to jeszcze bardziej mnie zachęciło. Teraz jak widzę, że moja sis poleca, to chyba naprawdę się za to wezmę. Z resztą moje koleżanki mają to też obejrzane, więc chyba sobie przez przerwę świąteczną zagospodaruje trochę czasu na tą dramę ;) Ogólnie trzymam się z dala od romansideł, ale to chyba będzie mój drugi wyjątek :PP

bhagwanti - 2011-02-05, 20:40

Przydałoby się wreszcie dać krótki opis do którego przymierzam od jakiegoś czasu.
Mars
Ling (Chou Yu Min znany szerzej jako Vic Zhou) to popularny, szczególnie wśród dziewczyn chłopak marzący o braniu udziału w wyścigach motocyklowych, który nie stroni przed "korzystaniem" ze swojej popularności. Qi Luo (Xu Xi Yuan vel Barbie Xu) jest nieśmiałą dziewczyną, wręcz socjopatyczną, posiadającą talent malarski. Ta dwójka cąłkowicie różnych od siebie osób wraz z rozpoczęciem nowego roku akademickiego trafia do tej samej grupy i jak mozna spodziewać się po dramach, pojawia się miedzy nimi uczucie ( ^^" ). Co jednak z tego wyniknie, gdy okaże się, że przyjaciel Linga Da Ye (Xiu Jie Kai , czyli wymiatacz od hot dogów z Black and White xD ) zna Qi Luo, albo gdy między głównych bohaterów wejdzie była dziewczyna Linga (właściwie to nie jedna). To wszystko jednak nie ma znaczenia w porównaniu z tym, co skrywa przeszłość Linga. Qi Luo także ma swoją tajemnice, ale tutaj zacznę juz ocenę i powiem, że jest mniej eksponowana i przewidywalna od samego poczatku. ogólnie drama jest przewidywalna, ma sporo zwrotów akcji i jak dla mnie jest nieco niespójna. Pierwsze sceny wprowadzją widzów w bardzo specyficzny klimat, swoją drogą przejście z pewnego rodzaju intro (nie wiem jak to nazywają filmoznawcy) do openingu jest naprawdę dobrze zrobione, ale owy klimat szybko znika i drama jak dla mnie staje się typową drama z historią, która mogła być opowiedziana w ciekawszy sposób. Oczywiscie chodzi mi o historie Linga, nie o poboczne wątki. Myślę, że warto obejrzeć Marsa, ale nie jest to drama do której chce się wracać. Oceniłabym ją gdzieś na 6 w skali do 10. Niektóre odcinki musiałam przemęczyć, no ale to moja subiektywna ocena. Ciekawa jestem jak inni ja oceniają (Soli ;> ).

A teraz film tajwański, również z Yu Minem. Główną rolę kobiecą gra tam Li Bing Bing.
Linger.
Dong i Yan poznają się, gdy Dong jest z dziewczyną będąca szkolną pięknością, jednak zakochują się w sobie. Dopiero zaczynają się ze sobą spotykać, dochodzi więc między nimi do kłótni o byłą dziewczynę Donga. Yan wsiada do samochodu , Dong próbuje ją dogonić na motorze. Dochodzi do wypadku w wyniku którego Yan trafia do szpitala, a Dong ginie. I tutaj zaczyna się Linger.
Yan po śmierci Donga jest pod opieka psychiatrzyczną, po trzech latach lekarz proponuje jej odstawienie leków, wtedy Yan zaczyna mieć iluzje w których widzi Donga. Chłopak pojawia się u niej w mieszkaniu z pretensjami obwiniając ją za wypadek. Jednak czy Dong to naprawdę tylko iluzja Yan?
Naprawdę polecam Wam zobaczenie tego filmu. Nie chce mówić zbyt wiele, ale ja jestem pod wrażeniem, które nie opuszczało mnie od samego poczatku filmu aż do ostatnich minut przy dzwiękach piosenki przewodniej - "Only memories" w wykonaniu Li Bing Bing. Jeśli ktoś lubi dramy z Yu Minem, albo po prostu filmy azjatyckie, powinien poświęcić półtorej godziny na ten film. A jeśli to zrobicie podzielcie się ze mną swoimi opiniami :) .

Soli - 2011-02-24, 21:39

bhagwanti napisał/a:
Ciekawa jestem jak inni ja oceniają (Soli ;> ).


No to teraz chyba przydałoby się coś skrobnąć xD a więc MARS Wanti już to bardzo ładnie streściła :D ja tam opowiem jak mi się podobało ^^ dla mnie nie było to takie przewidywalne i ja uważam że była fajna ;D ale za dużo dla mnie tego dramatu to już zaczynało się robić nudne ale dało się to przeżyć :) :) Najgorzej to wyszło z główną bohaterką Qi Luo na moje oko jest tak okropnie chuda, że na jej widok robiłam się głodna :P Druga sprawa to jej charakter, masakra jej słabość mnie tak załamywała, robiła z Ling'a takiego anioła och po prostu katastrofa xD xD
Tej dramy nie ocenię wysoko będzie tak jak Wanti czyli 6/10 :)

Następnie chcę napisać o Majo Saiban :D fajna drama jest w pewien sposób nieprzewidywalna xD Historia o zwykłych ludziach którzy by zarobić przyjmują pracę ławników sądowych i gdy rozprawa się rozpoczyna ławnicy są szantażowani by głosować na winną lub niewinną :) głównego bohatera gra Ikuta Toma znany z np. Hanazakari no Kimitachi-e :D w dramie pod wpływem szantażu zostaję zadłużony ale to nie zmienia jego decyzj podejmowanych w rozprawie :) naprawdę ciekawie przedstawiona drama ja zgadłam wynik rozprawy (hah dobra jestem xD ) choć strasznie mogło to zamieszać w głowie :D
Mi się drama bardzo podobała ale jeszcze nie miała w sobie tego czegoś xD 9/10

Katariina - 2011-03-28, 15:50

Sporo obejrzałam, ale nie komentowałam już dawno, więc co nieco nadrobię ;)

1. Do Re Mi Fa So La Si Do (film koreański) - obejrzałyśmy z Wanti już dawno, widziałam że SP go opisywała, nie będę się powtarzać. Początek dość ciekawy, ale później było już coraz gorzej. Historyjka zrobiła się zbyt banalna, gdy pojawił się były chłopak głównej bohaterki, który zastosował wobec niej szantaż emocjonalny. Ale mogłoby jeszcze wyjść z tego filmu coś całkiem fajnego - gdyby nie durny zabieg z utratą pamięci. Na dodatek tylko Jang Geun Suk zaprezentował w tym filmie prawdziwe aktorstwo -i nawet on nie ratuje tego filmu, jak dla mnie dno. Ocena: 1/10

2. Linger - wyżej opisany, bardzo dobry film, choć z początku nie mogłam się połapać o co chodzi bardzo mi się spodobał. Ocena: 8/10

3. Why Why Love (drama tajwańska) - został mi jeszcze jeden odcinek, ale skomentować mogę już teraz. Pierwszy odcinek był męczący, potem akcja się rozkręciła. Parę odcinków podobało mi się nawet bardziej niż Devil Beside Me – ale, generalnie, cała drama jest oczko niżej. Ocena: 5/10
Generalnie, przy oglądaniu tej dramy nasunęło mi się kilka refleksji:
- jedyne zdolności aktorskie, jakimi może pochwalić się Rainie Yang, to robienie głupich min (ale, na miłość boską, ile można na to patrzeć)
- Mike He jest niezły w graniu słodkich kolesi ;)
- do tegoż Mike’a chyba za bardzo przylgnęła etykietka „bad guya” – wszyscy go w dramie nazywają „Devilem”, reżyser chyba zamierzał grać na jego wizerunku niegrzecznego chłopca, ale Huo Da bad guyem nie jest – jest złośliwy, czasem wredny, ale od początku widać, że ma dobre serduszko – jak dla mnie, to oczywiste od momentu gdy nakrzyczał na Ja Di w szpitalu za złe traktowanie wuja. Huo Da był milusi, aczkolwiek w ostatnich odcinkach (gdy wyniknęła akcja z chorobą) zaczął być trochę żałosny. Mike położył na całej linii sceny, w których miał grać załamanego/płakać itp. Było to raczej śmieszne niż przejmujące.
- Kingone Wang ma spojrzenie, które czyni z niego idealnego aktora do grania czarnych charakterów;)
Wcześniej widziałam go tylko w Devile’u, gdzie jego rola mi się spodobała – ale pomyślałam wtedy, że pasuje do grania szlachetnych, miłych chłopców i w takich rolach jest obsadzany. Dlatego byłam zaskoczona jego rolą psychopaty-narkomana w Black and White. Zagrał świetnie – nie mniej jednak zastanawiałam się, jak ktoś w ogóle mógł pomyśleć o obsadzeniu go w tej roli. Po Why Why Love zmieniłam zdanie, pasuje do tego typu bohaterów.
Oczywiście w Why Why Love grał „miłego” faceta, ale pokazał pazurki – wtedy, gdy myślał, że Ja Di przespała się z jego bratem. Generalnie, z mojego punktu widzenia Why Why Love warto było obejrzeć tylko ze względu na Kingone’a.

4. Nobuta wo Produce (drama japońska) – nietypowa, interesująca. Pierwsze odcinki bardzo mi się podobały, ale potem zaczęło się robić nudnawo – w zasadzie trzy ostatnie odcinki oglądałam już z niecierpliwością (niech się wreszcie to skończy). Końcówka była jak dla mnie zaskakująca.
Ocena: 6/10
Ogólnie drama ma u mnie duży plus, z kilku powodów. Nie jest to romansidło, ale opowieść o przyjaźni – i to jest jak najbardziej pozytywne. Poza tym, trójka głównych bohaterów ma wyraziste charaktery – niestety, wielu bohaterom dram ego brakuje. Aktorzy (przynajmniej dwójka) zagrali bardzo dobrze – Tomohisa był świetny w roli Akiry, aczkolwiek mnie ta postać lekko irytowała. Shuji irytował mnie również – swoim nastawieniem, ponieważ mimo że odkrywał powoli o co w życiu chodzi i czym jest przyjaźń – popularność cały czas miała dla niego znaczenie, chociaż nie powinna. Nobuta nie irytowała mnie wcale – ale, co ciekawe, najmniej lubię tą postać, jak i aktorkę. Wanti dostrzegła w jej grze umiejętności aktorskie – ja jednak nie widzę w tej postaci wyzwania aktorskiego, chodzenie ze spuszczoną głową i udawanie wystraszonej nie wymaga jak dla mnie ani talentu ani ciężkiej pracy. Aktorka pozostaje dla mnie neutralna (ale Kazuya i Tomohisa rządzą).
To, co najbardziej spodobało mi się w tej dramie, to to, że bohaterowie nie są wyidealizowani. Shuji jest popularny w szkole i (w oczach koleżanek) przystojny, ale nie jeździ na motocyklu, tylko na rowerze. W domu jest taką trochę ciapą, a to, co pokazuje w szkole, to tylko wykreowany imaige. Poza tym, nie jest wcale bardzo pewny siebie, boi się wielu rzeczy – przede wszystkim, „utraty twarzy”.
Dlatego, mimo że w tej dramie były wątki kompletnie nierzeczywiste – np. ręka małpy spełniająca życzenia;), duchy na festynie- jest to drama bliska rzeczywistości. Przedstawia bohaterów razem z ich ułomnościami, w sposób wiarygodny (o Ja Di z Why Why Love też można powiedzieć,że nie jest ideałem, ale mimo to nie nazwałabym jej wiarygodną postacią – jest nijaka, bez charakteru, nie powiedziałabym że ta bohaterka to Ja di, to raczej dramkowe alter ego Rainie – mimo różnic, jest jak dla mnie to ta sama dziewczyna co w Devilu).
Jednak, czego zabrakło mi w Nobuta wo Produce – refleksji. Shuji się zmienił, ale w nowej szkole pewnie znów wykreuje siebie na nowo, by być popularnym.

Ostatnia drama, którą opiszę, jest diametralnie różna od Nobuty – romans, trochę oderwany od rzeczywistości poprzez to, że główny bohater jest nierealny – bo „idealny”. Ale, mimo to, drama ta moim zdaniem mówi wiele o prawdziwym życiu.
5. Zhan Shen („MARS”, drama tajwańska) – opisana wyżej, nie ma więc co się powtarzać na temat fabuły.
Ocena: 10/10
Drama na bazie mangi z 1996 roku, autorstwa Souryo Fuyumiego.
Drama zachwyciła mnie od początku, obejrzałam w 3 dni (czy raczej 3 noce) 21 odcinków i nie mogę powiedzieć, żebym w którymkolwiek momencie była znudzona. Historia jest nie tylko ciekawa, ale opowiedziana w bardzo dobry sposób – MARS to pierwsza drama, w której historia zainteresowała mnie bardziej niż gra aktorska, pierwsza w której rzeczywiście doceniłam pracę reżysera (notabene, Cai Yue Xun wyreżyserował też Black and White.
Jak dla mnie, nie jest to zwykły romans, ale niebanalna opowieść o tym jak dwoje ludzi może nawzajem wpłynąć na swoje życie. Ling jest wyidealizowany, Qi Yue raczej nie (ponieważ jest tak słaba, że to aż kłuje w oczy – nie znoszę tego typu bohaterek, ale co dziwne ta postać mnie nie irytowała, co więcej, Barbie Xu była bardzo przekonująca w tej roli). Oboje mają trudności z zaakceptowaniem samych siebie. Mają diametralnie różne charaktery, ale w jakiś sposób się uzupełniają, by pomóc sobie nawzajem.
Fakt, że w tej dramie tragedia goni tragedie – ale nie jest to łzawa historia z nagłym happy endem na końcu, drama jest moim zdaniem optymistyczna. Ma inny klimat, inną specyfike niż wszystkie dramy które widziałam do tej pory. Reżyser nie uciekł się do żadnych banalnych rozwiązań, żeby skomplikować akcję – nie mamy tutaj do czynienia z sytuacją, gdzie chłopak i dziewczyna przez jedną trzecią akcji nie wiedzą, że się w sobie zakochali, przez następną jedną trzecią nie wiedzą, czy druga połówka ich kocha, plus jakiś nagły wypadek na końcu;). Kiedy Qi Yue zostanie oskarżona przez była dziewczynę Linga, że ją zepchnęła ze schodów, Ling nie będzie przez dwa odcinki zarzucał na nią fochem. Akcja jest dynamiczna, plus świetna gra aktorska i rewelacyjna muzyka.
Notabene jestem ciekawa, jak Kingone Wang, który wystąpił w roli biologicznego ojca Linga, zagrał by główną rolę. Wydaje mi się, że byłoby to warte zobaczenia ;) . Aczkolwiek, zapewne niewielu jest aktorów, którzy nadawaliby się do tej roli bardziej niż Vic Zhou, więc wybór reżysera był słuszny (o ile to on wybierał obsadę).
Historia mnie zaciekawiła, więc sięgnęłam do mangi, ale nie wiem czy dobrnę do końca. Pewnie byłaby dla mnie bardziej wciągająca gdybym nie znała fabuły. Nie podoba mi się kreska w mandze, zresztą niektóre różnice między komiksem a dramą działają na jego niekorzyść. Np. w komiksie główny bohater (Rei) pali, co pasuje do jego autodestrukcyjnej osobowości, ale cieszę się, że nie było mi dane zobaczyć Yu Mina z papierosem – to by była trauma ;) .
Postaci drugoplanowe (przyjaciół Linga) także były ciekawie skonstruowane, i dobrze odtworzone przez aktorów. Nawet, jak już wspominałam, Barbie Qu bardzo dobrze zagrała (do tej pory widziałam ją tylko w „Meteor Garden” – tajwańskiej wersji Hana Yori Dango, i nie odniosłam wrażenia żeby miała jakieś zdolności aktorskie).
Bardzo podobała mi się ostatnia scena - reżyser nie zapomniał o Tong Dao, który zrobił mnóstwo podłych rzeczy, ale mimo to nie został wykreowany jednostronnie na czarny charakter, został pokazany jako osoba samotna i nieszczęśliwa. Ostatnia scena w dramie pozwala sądzić, że i on ma szansę się odnaleźć, zacząć inaczej postrzegać świat.
Podsumowując, jestem zaskoczona, że jakakolwiek drama może być na tak wysokim poziomie. Mam nadzieję, że Cai Yue Xun nakręci wkrótce coś nowego.

Katariina - 2011-04-04, 22:32

Kolejna drama, którą obejrzałam ostatnio i która jest warta opisania, to Yamato Nadeshiko Shichi Henge, czyli "Perfect Girl Evolution".
Nie wiem, czy ktoś już o niej pisał. Jest oparta na mandze, na bazie której powstało też anime (tragiczne, obejrzałam kilka odcinków). Większość użytkowników forum pewnie wie doskonale o jaką mangę chodzi;).
Dla formalności: Takano Kyouhei, Touyama Yukinojou, Oda Takenaga i Morii Ranmaru są popularnymi i przystojnymi uczniami szkoły średniej. Mieszkają we wspaniałej rezydencji pewnej wdowy, nawet nie płacąc czynszu - kobieta ma gest ;) . W rezydencji mieszka też jej sympatyczny synek Taheru. Pewnego dnia kobieta stawia nieoczekiwany warunek - chłopcy mają uczynić z jej siostrzenicy Yamato Nadeshiko, czyli wcielenie ideału japońskiej kobiety - inaczej będą musieli zapłacić czynsz. Chłopcy zamierzają sprostać wyzwaniu - szczególnie zdesperowany jest Kyohei, który ma notoryczne problemy finansowe, gdyż co chwilę traci pracę za przyczyną swojej nadzwyczajnej urody.
Siostrzenica gospodyni, Nakahara Sunako, okazuje się być wyjątkowo dziwaczną dziewczyną z grzywką na pół twarzy, zawsze ubraną w czarny płaszcz, a jej przyjaciółmi są manekiny. Uwielbia horrory, czaszki, etc. etc. (i tak wszyscy to wiedzą;))



Ponieważ anime skutecznie mnie odstraszyło od mangi, na pewno nie zabrałabym się za tą dramę, gdyby nie fakt, że gra w niej Kamenashi Kazuya, oprócz tego serial ma tylko 10 odcinków - więc postanowiłam spróbować. Spodobał mi się już pierwszy odcinek, następne były również ciekawe, dwa ostatnie - rewelacyjne (jedyna tak dobrze zakończona drama, z tych które widziałam do tej pory). Znakomicie scharakteryzowane są postaci, każda wyrazista. Najważniejszymi bohaterami są Sunako i Kyohei, ale każdy ze współlokatorów ma własny wątek.
Oczywiście, cała historia jest przerysowana. Dziewczyna, która w wyniku zawodu miłosnego przeistoczyła się w "horror girl"; Kyohei, mający tak urodziwą twarz, że dziewczyny otaczają go jak chmara wróbli, jeśli się skutecznie nie zamaskuje. W dwóch odcinkach pojawiają się duchy. Scena, w której matka wyrzuca Kyohei'a z domu, jest tak absurdalna, że aż genialna - to samo można powiedzieć o całej dramie.
Drama pozytywnie mnie zaskoczyła, gdyż, mimo moich oczekiwań, nie jest to zwykła komedyjka o czterech przystojniakach, którzy podejmują się pozornie niewykonalnego zadania przeistoczenia potwora w łabędzia, i po wielu perypetiach, to osiągają. Właściwie, w ogóle nie chodzi o zamienienie Sunako w damę.
Jest to, oczywiście, komedia, bardzo zabawna, bez konieczności uciekania się do prostych gagów sytuacyjnych i absurdalnych scenek (jak to jest w anime). Bohaterowie przechodzą przez kryzysy, niektóre mniej, niektóre bardziej poważne, i w ten sposób dojrzewają. Dwa ostatnie odcinki są naprawdę przejmujące, zwłaszcza rozmowa Kyohei'a z matką (bo cała jego historia rodzinna jest przejmująca, choć źródło problemu jest absurdalne;)
Obok ciekawej fabuły o niezłym poziomie dramy decyduje gra aktorska - zwłaszcza Kame w roli Kyohei'a wypadł bardzo dobrze, ale i każdy z pozostałych trzech chłopców jest przekonujący, zwłaszcza Yukinojou wzbudza sympatię swoją prostodusznością. Aktorka grająca Sunako jest naprawdę dobra, choć zamierzenie wysoki ton jej głosu w niektórych scenach potęguje wrażenie przerysowania. Sunako nie prezentuje się zbyt ładnie, choć kilka razy będzie mieć ładne fryzury i sukienki - najlepiej wygląda w swoim ciemnym płaszczu, przynajmniej moim zdaniem. Zresztą, wydaje mi się, że to mogło być zamierzone.
Ciekawa fabuła, mnóstwo zabawnych scen, świetna gra aktorska, a na dodatek drama niesie mądre moim zdaniem przesłanie. Polecam.

Katariina - 2011-04-23, 00:17

Teraz ja zaczynam prowadzić w tym temacie monolog :P
Nie uzupełniam na bieżąco, a chyba warto by było, więc spróbuję krótko.

1. Bandage
Film z Jinem Akanishi z 2010 roku. Jest nakręcony w ciekawym stylu, zapowiadał się ciekawie, ale fabuła zmierza trochę donikąd. Brak puenty w tym filmie. Ale ścieżka dźwiękowa bardzo dobra (piosenki z solowej płyty Jina) i trzeba przyznać, że Jin udowodnił w tym filmie, że ma umiejętności aktorskie, Natsu jest zupełnie inny niż poprzednie jego role.

2. Kurosagi
Całkiem ciekawa drama, aczkolwiek prawie wszystkie odcinki są zbudowane na jednym schemacie. SP już opisała, więc nie będę rozwijać tematu, za wyjątkiem gry aktorskiej. Po obejrzeniu tej dramy utwierdziłam się w przekonaniu, że z Horihity Maki jest żadna aktorka... Doprawdy nie wiem dlaczego robi taką zawrotną karierę :P
Tomohisa ma ciekawą rolę, ale nie zagrał jakoś wybitnie.

3. Kurosagi film
Spodziewałam się tutaj jakichś ostatecznych rozwiązań - że Kurosaki pomści wreszcie rodzinę, i będzie jakiś definitywny sygnał czy będzie romans czy nie będzie. Jednak film jest trochę jak bardzo długi odcinek dramy, pod względem fabuły - znowu chodzi o genialny szwindel. Jednak styl nakręcenia filmu jest zupełnie inny niż dramy. Bardzo podobał mi się ten film od strony technicznej, były tu ładne długie jazdy kamery, ładne ujęcia ogólne. Inaczej niż w dramie, nie było zbyt dużo okazji by pogapić się na Yamapiego. Było bardzo mało Horihity, ale z mojej perspektywy nie ma czego żałować. Nie żałuję, że skusiłam się na ten film, otwarte zakończenie mi się podobało - choć mam wrażenie, że twórcy zostawili sobie furtkę po to, by ewentualnie nakręcić coś znowu, jeśli będzie szansa na zainteresowanie widzów i co za tym idzie kasę :P

4. Gokusen 2
Gdy czytałam wcześniej o Gokusenie, wydawało mi się, że nie będzie to nic ciekawego. Ale obejrzałam drugą część, ze względu na to że grają w niej Kame i Jin. Drama jest ciekawa, aczkolwiek znów - schematyczna. Chłopcy co odcinek wdają się w bójki, tudzież zostają pobici (ale to była przynajniej jakaś odmiana gdy postanowili nie oddawać przeciwnikom). Co odcinek ratuje ich niepozorna nauczycielka - mistrzyni sztuk walk. Nieważne, ilu ma przeciwników, zawsze sama sobie poradzi. Lepsza niż Rambo :P
Ale mimo to drama mi się podobała, bo poza tym że tyle było bójek, fabuła była ciekawa. Jin wyglądał i grał trochę dziwnie (ale ciekawie), za to Kazuya w roli Ryuu był naprawdę świetny. Nie mogę się doczekać by obejrzeć film. Natomiast pozostałych części dramy nie zamierzam oglądać.
I jeszcze, co ciekawe, wcześniej jakoś Kizuna Kazuyi była mi obojętna (nie wiem jakim cudem, bo to cudowna piosenka), ale odkąd usłyszałam ją w tej dramie wpadłam w zachwyt. I, co dziwne, ten utwór pasuje do dramy (wiadomo, była wstawiana w najbardziej dramatycznych/wzruszających momentach, których mimo wszystko nie brakowało).

5. Tatta Hitotsu no Koi (Just One Love)
Długo można by się rozpisywać na temat tej dramy, ale tego nie zrobię... Nie natknęłam się na nią w tym temacie, więc krótko opiszę:
Hanzaki Hiroto (rewelacyjny w tej roli Kazuya Kamenashi) ma 20 lat, ale życie go nie rozpieszczało. Mieszka z matką (trochę problematyczną) i poważnie chorym bratem. Zmaga się z ciągłym brakiem pieniędzy, próbując postawić na nogi firmę zmarłego ojca. On i jego przyjaciele (Ayuuta i Kou) dorabiają, poławiając nielegalnie ryby. Pewnego dnia przed szkołą dla bogaczy Hiroto wpada przypadkiem na Nao. Okoliczności ich poznania nie są zbyt romantyczne. Tak się przy okazji składa, że Hiroto i jego kumple, w wyniku pomyłki, otrzymują zaproszenie na ekskluzywną imprezę... Gdzie znowu spotykają Nao i jej przyjaciółkę Yuuko (w tej toli Erika Toda). Nao jest zauroczona Hiroto, który obiecuje jej ponowne spotkanie, ale jako że widzi w niej (a przynajmniej tak to sobie racjonalnie tłumaczy) rozpieszczoną dziewczynę z wyższych sfer nie ma zamiaru przyjść... Tylko, że i tak dojdzie do spotkania. Zdaje się, że to miłość od pierwszego wejrzenia :P



I tak wygląda na początku ich znajomość - oboje się sobie podobają, co Nao szybko akceptuje, ale Hiroto jej unika. Tylko do pewnego momentu. A potem pojawiają się typowe dramowe problemy - z rodzicami, i z pieniędzmi.
Fabuła wydaje się banalna, ale ta drama mnie urzekła. Najlepsze jest to, że przez większość pierwszych trzech odcinków nic specjalnego się nie dzieje, ale mi 1 odcinek się podobał, a po 2 byłam już zachwycona... Nie potrafiłam przewidzieć rozwoju sytuacji, więc oglądała dramę z rosnącą ciekawością. Ten serial łamie pod pewnymi względami konwencje japońskich dram.
Generalnie, nie lubię typowych romansów, wolę żeby był to tylko jeden z wątków, eksponowany, ale niekoniecznie najważniejszy. Tatta Hitotsu no Koi typowy romans, ale historia jest tak romantyczna i pełna emocji, że nie mogła mi się nie spodobać. Jest w tej dramie kilka niesamowitych scen... Prostych, ale tak niesamowitych. To banalne, że Hiroto wygrywa dla Nao świecącą maskotkę, a później używają jej do porozumiewania się... Banalne, ale jakże słodkie są te sceny *_*
Dwa ostatnie odcinki są trochę słabsze, bo emocji już nie ma tak dużo. Musiałam je trochę przemęczyć, ale końcówkę uważam za dobrą. Aczkolwiek była za mało romantyczna jak na taką dramę, to jednak ma swoje uzasadnienie. To znaczy, autorka scenariusza (nazywana królową historii miłosnych, jak wyczytałam na wikipedii) chciała pokazać, że bohaterowie, a zwłaszcza Nao, dojrzali.
Co jeszcze warto wspomnieć - rolę Kou gra Koki Tanaka z Kat-Tun. Ma głupkowatą rolę, ale muszę przyznać, że po kilku odcinkach zaczęłam lubić tę postać. Koki nie pokazał się za bardzo aktorsko, ale nie raził brakiem umiejętności. Co więcej, jego wątek romansowy też był interesujący.
W mojej osobistej ocenie, ta drama dorównała Marsowi, a jest tak urokliwa, że lubię ją jeszcze bardziej niż Zhan Shen (Kamenashi jest naprawdę genialny), zapewne obejrzę ją jeszcze wiele razy. Polecam.
Ktoś porównał tę dramę do Romea i Julii. Coś w tym jest. Nie widziałam jeszcze równie uroczego i wzruszającego romansu.

Katariina - 2011-04-23, 07:30

Wczoraj już mi się nie chciało, a mam jeszcze dwa filmy do opisania.

1. Yuuki
Kazuya Kamenashi gra tytułowego bohatera, który jest młodym i optymistycznym chłopakiem, ale dowiaduje się, że cierpi na bardzo rzadką i poważną chorobę, która stopniowo się pogłębia. Jest to film o walce z chorobą i o sile przyjaźni, bardzo przejmujący ale jednocześnie optymistyczny.



Kame zaprezentował jak zawsze aktorstwo na wysokim poziomie, aktorzy grający jego przyjaciół także. Film jest dobry, choć nie genialny, mogę go z czystym sumieniem polecić.

2. Dareka ga watashi ni kisu wo shita (Someone Kissed Me)
Historia na podstawie opowiadania. Naomi (Horihita Maki) jest uczennicą szkoły średniej. Ma wypadek, w wyniku którego zapomina wydarzenia z ostatnich czterech lat swojego życia.
Brak wspomnień to powinien być poważny problem, ale bohaterka nie ma najmniejszego (albo jest taka płytka z założenia albo beznadziejna jak zawsze Maki nie potrafiła tego zagrać). Problem polega na tym, że w otoczeniu Naomi jest trzech chłopaków, a ona nie wie, którego kocha. Więc zalicza wszystkich po kolei :P



Fabuła niezbyt ciekawa, choć film został dobrze nakręcony. Jest kilka ciekawych scen, a także nietypowa całkiem ciekawa muzyka (na styl zachodni). Najwidoczniej autorzy chcieli zrobić nowoczesny film, trochę na styl zachodni (chłopak Naomi jest cudzoziemcem, notabene jego rola jest nawet interesująca, choć jest trochę śmieszny. Na początku sądziłam, że będzie czarnym charakterem, ale nie jest). Poza tym, co najbardziej się rzuca w oczy - główna bohaterka jest osobą, którą określilibyśmy typem dziewczyny "wyzwolonej", nie ma nic wspólnego z typowymi dramowymi Japonkami, które zwykle są spętane konwenansami i obowiązkami wobec kogoś. Naomi robi co chce, nie zważając na opinię (ciapowatego moim zdaniem) ojca. To, że bohaterka jest nietypowa (ale jak dla mnie niesympatyczna, przeraźliwie płytka, nie ma stałych zainteresować - zarówno jeśli chodzi o chłopaków jak i o hobby, w którą stronę wiatr powieje, w tę ona się obróci i jest zadowolona), jest niewątpliwie plusem, ale gra aktorska jest generalnie na niskim poziomie. Jedynie Yuya Tegohi z NEWS, grający zakochanego w Naomi Miraia, zagrał naprawdę dobrze, a przy tym miał ciekawy image, zupełnie inny niż w Yamato Nadeshiko Shichi Henge. Początkowo zaciekawiła mnie postać Yuuji'ego, czyli drugiego z kolei chłopaka Naomi, ale Keniji Matsuyama zagrał to beznadziejnie (z każdą minutą filmu gorzej :P ).
Końcówka i ostatnia scena były całkiem znośne.

bhagwanti - 2011-04-24, 12:37

Nie szalej :p
Chyba znajdę coś cop jeszcze nie było tu opisane...

A Million Stars Falling From The Sky
sora kara furu ichioku no hoshi


Yuuko i Ryou

Młoda dziewczyna zostaje zamordowana we własnym mieszkaniu, a sprawca próbuje upozorować to jako próbę samobójczą. Kanzou, policjant rozwiązujacy tę sprawę, mieszka z siostrą, Yuuko. Rodzeństwo przyjaźni się z Miwą, dziedziczką bogatej rodziny. Na jej przyjęciu urodzinowym cała trójka poznaje kucharza francuskiej restauracji - Ryou. Wkrótce między Ryou a Miwą wywiązuje się romans nie będący po myśli rodzinie dziewczyny. Yuuko pomaga przyjaciółce potajemnie spotykać się z Ryou. Natomiast Kanzou odkrywa, że Ryou ma wyjątkowo dobrą pamięć. Wystarczy, że raz spojrzał na branzoletkę Miwy, aby po zniszczeniu naprawić ją zostawiając idelalnie oryginalny układ kamieni. W mieszkaniu zamordowanej dziewczyny ktoś będący tam po bądź w czasie aktu zbrodni ułozył płyty DVD zgodnie z kolejnością z jaką były ułożone zwykle przez właścicielke. Kiedy na dodatek Kanzou spotyka Ryou z młodą dziewczyną, Yuki, którą zauważył na zdjęciu w domu ofiary, zaczyna podejrzewać, że mordercą jest właśnie on.
Co wyniknie z tej historii? Powiem tylko, że jest to naprawdę dobra drama, a zakończenie jest... genialne. Z biegiem czasu okazuje się, że Kanzou i Ryou "spotkali się" w przeszłości, a relacja między Yuuko i Ryou jest czymś więcej niż tym, że mają wspólna znajomą, Miwe. Poziom gry aktorskiej bardzo dobry, ładna oprawa muzyczna... jedna z moich ulubionych dram.

W rolach głównych:
Kimura Takuya jako Katase Ryou (świetna rola)
Fukatsu Eri jako Doujima Yuuko
Akashiya Sanma jako Doujima Kanzou (ciekawa jestem czy on tak zawsze gra, czy tak dobrze stworzył tę postać)
Igawa Haruka jako Nishihara Miwa
Shibasaki Kou jako Miyashita Yuki

Soli - 2011-04-30, 18:15

Cytat:
edynie Yuta Tegohi z NEWS


Katrii jako jego fanka muszę cię poprawić xD Yuya Tegoshi :PP przez 'Y' xD xD
Co do dram to mogłabym się z Tobą o Nobutę kłócić myślę że zasłużyła na więcej niż 6 pkt xD a co do gry aktorskiej Maki to według mnie świetnie gra ^^ trudno grać całkiem inną osobę niż tą którą się jest ^^

Katariina - 2011-04-30, 22:00

Soli napisał/a:
Katrii jako jego fanka muszę cię poprawić xD Yuya Tegoshi :PP przez 'Y' xD xD

Gomen, poprawione

Co do Maki, szanuję Twoją opinię, ale wg mnie wszędzie gra podobnie. Ponadto, widziałam ją w odcinku Cartoon KAT=TUn i nie widziałam różnicy między jej zachowaniem a grą.
Ale kto wie, może kiedyś zmienię zdanie, jak zobaczę jakąś inną jej rolę. Nie szukam specjalnie dram z nią bo jak na razie mnie irytuje, próbowałam dokończyć ostatnio Atashinchi no Danshi które porzuciłam dawno temu na 6 odcinku, ale nie dotrwałam do końca epizodu.

bhagwanti - 2011-05-08, 18:41

Przejrzałam szybko temat i nie wydaje mi się, żeby ktoś już opisał ten film, co troszeczkę mnie dziwi, więc dodam go do naszej miniecyklopedii.

Bu neng shuo de mi mi (znany jako Secret czy też The Secret That Cannot Be Told)



Xiang Lun przenosi się do nowej szkoły dla wybitnie uzdolnionej muzycznie młodzieży. Jest geniuszem fortepianu. Ktoregoś dnia w budynku z salami muzycznymi, który po zakończeniu przez nich szkoły ma zostać zniszczony, a na jego miejscu wybudowany będzie nowy, słyszy ciekawą melodię. Okazuje się, że grała ją Xiao Yu w której chłopak oczywiście się zakochuje. Spędzają ze sobą sporo czasu i poznają się coraz lepiej, jednak dziewczyna ma kilka sekretów, których nie chce mu zdradzić. Pierwszym jest owa melodia, która przyciągnęła go do sali w której się poznali.
Nie chce zdradzać zbyt wiele... ale czym okaże się prawdziwy sekret Xiao Yu?
Mimo podejrzeń przychodzących na myśl w czasie oglądania tego filmu, zakończenie jest naprawdę zaskakujące. Jedna rzecz wydaje mi się tam niezgrana (albo ja czegoś nie zrozumiałam), ale nie mogę dać tu takiego rodzaju spoilera.
Film nie należy do najlepszych jakie widziałam, ale ma genialną oprawę muzyczną, skomponowaną przez Jay'a grającego główną rolę i jednocześnie rezyserującego ten film. A scena walki na fortepiany między nim a gościnnie występujacym Księciem Fortepianu - Yu Hao z zespołu Nan Quan Mama... czysty majstersztyk muzyczny. Dla tej sceny, końcówki z wielką maszyną burzącą budynek i muzyki naprawdę polecam. A kto wie, może historia też was urzeknie ;) W końcu to dość nietypowy romans.


W rolach głównych
Zhou Jie Lun (Jay Chou) jako Ye Xiang Lun
Gui Lun Mei jako Lu Xiao Yu
Wong Chau Sang jako ojciec Xiang Lun'a

piosenka przewodnia ze scenami z fimu w mv
http://www.youtube.com/watch?v=jwoAl_4ftQM

i nienajlepiej zgrany ale zawierający dobre sceny trailer - http://www.youtube.com/wa...feature=related

bhagwanti - 2011-05-15, 14:20

Co tym razem wybrać jako dramę polecaną...

Gwaenchanha Appattal / It's Alright, Daddy's Daughter (It's Okay, Daddy's Girl)

Eun Chae Ryeong jest rozpieszczoną córeczką mężczyzny, który na wszystko, co ma, pracował cięzko całe życie. Jej brat, matka i wuj wydają się nie doceniać starań głowy rodziny, a ten nie narzekając robi dla nich wszystko, co tylko może. Jedynie jej najstarsza siostra, Eun Ae Ryeong, wydaje się również pracować dla rodziny i samej siebie robiąc karierę na uniwersytecie w obcym mieście. Chae Ryeong wraca z studiów za granicą. Jej przyjaciel, Park Jong Seok, starając sie o jej względy wynajmuje Choe Deok Gi, jednego z trzech synów biednej, patologicznej rodziny, aby zaatakował Chae Ryeong, aby Jong Seok mógł ja obronić i zrobić wrażenie na dziewczynie. Jednak to nie Jong Seok jest pierwszy na miejscu zdarzenia, a ojciec dziewczyny. Kiedy kilka dni później Deok Gi umiera to ojciec Chae Ryeong jest oskarżony o nieumyślne spowodowanie smierci. dodatkowo mężczyzna ma wylew i w ciężkim stanie trafia do szpitala. Z tego powodu starsza siostra, Ae Ryeong, decyduje się wyjść za syna własciciela szpitala, który nie ma zbyt ciekawej przeszłości. Tymczasem bracia zmarłego Deok Gi nie wierza w winę starszego człowieka i chcą dowiedzieć się kto naprawdę jest winny śmierci ich brata. Pomagają im przyjaciel starszego z braci oraz jego koledzy (przyjaciela) z zespołu, którzy byli świadkami incydentu z Chae Ryeong.

Drama nie jest dramą kryminalną. Od początku wiadomo kto jest mordercą, a w fabule więcej mamy problemow rodzinnych niż szukania mordercy. Dodatkowo mamy tu wielu bohaterów, przez co początkowo można się pogubić kto z kimi i dlaczego, przynajmniej w moim opisie ;) Jednak sama drama nie jest specjalnie "pokręcona", a jej dużym plusem jest wielość bohaterów granych przez znanych koreańczyków.

Wśród głównych ról mamy aktorów pierwszy raz grających tak istotne postacie (Mun Chae Won jako Eun Chae Ryeong oraz Kim Tae Ho (na zdj.) jako najstarszy z braci, Choe Hyeok Gi), bardzo dobrych debiutantów w rolach starszej siostry i syna własciciela szpitala (Gang Seong w bardzo ciekawej roli), oraz gwiazdy koreańskiej sceny muzycznej - Lee Dong Hae (Super Junior, na zdj.) jako najmłodszy z braci, Kang Min Hyeok (C.N.BLUE, na zdj.) jako członek zespołu i świadek incydentu, Nam Ji Hyeon (4minute, na zdj.) jako siostra przyjaciela najstarszego z braci. Oraz wielu innych aktorów zktórych każdy tworzy charakterystyczną postać. Fabuła sama w sobie nie jest bardzo wciągająca, ale ta różnorodność postaci jest dużym plusem. Z tego względu naprawdę polecam :)

bhagwanti - 2011-06-05, 16:16

Jak to możliwe, że tego filmu jeszcze tu nie opisałam?

Bisang

also Emergency / High Fly


Si Bum marzy o karierze aktorskiej, jest statystą dorabiającym na różne sposoby. Kiedy spotyka tajemniczą Soo Kyung jego życie całkowicie się zmienia. Kiedy dziewczyna trafia do szpitala Si Bum postanawia zrobić wszystko, żeby opłacić jej pobyt, a na zdobycie pieniędzy nie ma wiele czasu. Spontanicznie postanawia ukraść torebkę zamożnie wygladającej kobiecie, która okazuje się szefową gangu. Przez nią Su Bum zostaje hostem. Wydawałoby się, że po zdobyciu pewnej sumy pieniędzy mógłby odejść z klubu, ale sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Soo Kyung traci pamięć i zostaje oskarżona o zabójstwo ojca.

Motyw pracy jako host jest chyba dość częsty w koreańskich dramach, ale z reguły bohaterowie szybko rezygnują z tego sposobu zarabiania pieniędzy. Ten film opiera się na nim dość zdecydowanie, co jest jednym z powodów jego kontrowersyjności.


Film nie jest genialny, czasami oglądanie go i zrozumienie tych wszystkich zawiłości jest trudne, ale końcówka, sama w sobie również niejasna, wynagradza wszystko. Myślę, ze jest to jeden z filmów, którymi człowiek może się albo zachwycać, albo mocno krytykować wszystko począwszy od fabuły, aż po wykonanie, a nawet soundtrack (czemu by nie). Ja zaliczam się do pierwszej grupy, dlatego osobom mającym ochotę na spędzenie około półtorej godziny czasu na ciekawym, nietypowym filmie szczerze polecam.

Soo Kyung moze być irytujaca, ale jej charakter jest tak dziwaczny, że nie dziwię się, że chłopak az tak oszalał na jej punkcie. Cóż, ma to związek z jej chorobą i jest powodem, że Si Bum kończy tak, a nie inaczej.


W roli głównej Kim Bum.
Wpsierająco Kim Byeol jako Soo Kyung, Bae Su Bin jako Ho Su, i kilku, wydaje mi się, niezbyt znanych aktorów.
trailer - http://www.youtube.com/watch?v=Xhd03SiH-AM

bhagwanti - 2011-06-11, 18:33

Czas na opisanie dramy w mojej subiektywnej ocenie genialnej, która oglądałam przez dośc długi okres czasu, miedzy innymi dlatego, że wiedziałam, że żal będzie mi ją kończyć. Miałam też długa przerwę w związku z sesją itd. ale kilka dni temu skończyłam, i niewątpliwie zasługuje na miejsce w tym temacie, nawet jeśli nikt go nie czyta :P
Po tym jak zobaczyłam MiSa oraz wcześniej opisane "Stars falling from the sky" cięzko będzie znaleźc coś równie dobrego...
Mowa o...

mianhada, saranghanda
I'm Sorry, I Love You / MiSa

Najtragiczniejsza historia jaką można sobie wyobrazić. Kiedy oglada się dramy z nieuleczalną chorobą jako głównym tematem, bohater ma rodzine i przyjaciół. Kiedy nie ma rodziny bądź jest biedny ma przyjaciół i spotyka dziewczynę swojego życia z która w końcu, po pewnych przeszkodach, będzie mógł być itd itd. A tutaj?
Moo Hyuk miał tylko dwie wartościowe rzeczy - dziewczynę ... i myśl o tym, że zarobi wystraczająco dużo pieniędzy, żeby wydostać matkę z biedy. Jako dziecko został porzucony i adoptowany przez australijską rodzinę, która w końcu wyrzuciła go na ulice Sydney, gdzie został zdany sam na siebie. Przez cały czas wierzył, że matka nie miała innego wyjścia, jak go oddać. Ale nawet te dwie rzeczy traci. Dziewczyna wychodzi za mąż za australijsckiego gangstera (mówiąc, że go kocha, ale tamten ma pieniądze), a Moo Hyuk zostaje na jej ślubie postrzelony. Musi uciekać z Australii więc wraca do Korei, gdzie dowiaduje się, że jego matką jest słynną aktorka. Zresztą...czy przeżycie operacji po postrzale w głowę można nazwać cudem, jeśli pocisku nie można usunąć i zostało mu najwyżej kilka miesięcy życia?
Jeszcze przed ślubem poznaje ją, stylistkę sławnego koreańskiego piosenkarza, która zostaje w Australii okradziona. Ponownie spotkają się w Korei, gdy okaże się, że owy piosenkarz, w którym od lat jest zresztą zakochana, jest bratem Moo Hyuka. Oczywiście o wszystkim wie tylko Moo Hyuk, starzec będący sąsiadem jego siostry oraz ojciec Eun Chae.
16 godzinnych odcinków, tu trochę się wydarzy, a końcówka będzie naprawdę... zresztą wiadomo, to nie może się dobrze skończyć, ale i tak zakońćzenie zrobi wrażenie (ja jednak się czegoś takiego spodziewałam).


Moo Hyuk nie jest dobry, knuje, dąży do zemsty po trupach, co tak właściwie wcale nie jest przenośnią, nieuprzejmy. Potrafi dbać o osoby na których mu zależy, jednoczesnie będąc dla nich naprawdę niemiłym. Ale mimo wszystko wzbudza sympatie, nawet nie litość, choć przecież wychował się na ulicy. W tej roli So Ji Seop.
Jeśli kogokolwiek w tej dramie można nazwać osobą dobrą (postacie nie są ani trochę wyidealizowane, duży plus) jest to Song Eun Chae (Im Su Jeong). Menadżerka Choe Yun, jej rodzina jest daleko spowinowacona z rodziną Yuni, dlatego praktycznie cała rodzina pracuje dla niego bądź jego matki.
Choe Yun (Jeong Gyeong Ho, debiut) jest znanym piosenkarzem, zachowującym się bardzo dziecinnie, wychowanym przez wręcz nadmiernie kochającą matkę, egoistycznym, choć w taki bardzo dziecinny, więc nie bardzo negatywnie rażący sposób. Zakochany w Gang Min Ju, poznajemy go gdy grozi, że popełni samobójstwo jeżeli jej nie zdobędzie.
Gang Min Ju (Seo Ji Yeong, piosenkarka, debiut), przyjaciółka Eun Chae, znana aktorka dla której miłość jest tylko grą, czego nie ma zamiaru ukrywać. Na pierwszych stronach gazet często pojawiają się historie o jej romansach, a raczej zdradach związanych z gwiazdami showbiznesu. Moo Hyuk wynajmuje apartament w jej sąsiedztwie udająć eleganckiego, bogatego, niesamowicie pewnego siebie... gbura. Co z tego wyjdzie?
Yun Seo Gyeong (Jeon Hye Jin, świetny debiut) jest siostrą Moo Hyuka, którą odnajduje po powrocie do Korei. w dzieciństwie miała wypadek, który spowodował, że mentalnie i emocjonalnie zatrzymała się na poziomie dziecka. Opiekuje się nią syn oraz "wujek" mieszkający obok nich w biednej dzielnicy.
O Deul Hui (Lee Hye Yeong) - matka Yuni, Moo Hyuka i Seo Gyeong. Niegdyś znana aktorka, obecnie narcystyczna, zapatrzona w syna kobieta.
Song Dae Cheon (Lee Yeong Ha) - ojciec Eun Chae, szofer Deul Hui. Z tak dziwaczną gromadką kobiet w domu (żona i trzy córki) nie ma łatwego życia, ale najbardziej utrudniają mu je wyrzuty sumienia w związku z tajemnicą z przeszłości.

W dramie mamy kilka postaci więcej, wszystki bardzo dobrze scharakteryzowane, jednak te są najwazniejsze i myślę, ze warto o nich wspomnieć.





SPOILER
Genialna scena w jednym z końcowych odcinków. Moo Hyuk wraz ze swoim rywalem, Yuni, w środku nocy na tle różowych tablic edukacyjnych pije wodę z butelki po soju. Rozmawiają o tym, że chciał go zabić, że powinni umrzeć razem… i dowiaduje się czegoś co wreszcie to jego szokuje. Okazuje się, że działania przez które wpadł we własną pułapke, były umotywowane na błędnym założeniu. Mimo, że spodziewałam się takiego zakończenia kilka rzeczy przed nim jest… zaskakujących i naprawdę dobrych, a mimo tego, że mówił, że ciosy są wymierzone w Yuni i niesłusznie obrywa Eun Chae, ironio losu… zemsta trafia najbardziej w osobę w którą powinna, czyli jej ojca. Powiedział, że resztę życia stracił na zemstę i nienawiść wobec osoby niewinnej, którą jednocześnie kochał, ale tak naprawdę skutkiem wszystkiego było coś co uderzyło w winnego, a raczej między innymi w niego.

Katariina - 2011-09-14, 22:58

Ostatnio oglądam sporo dram, teraz skończyłam jedną, która niewątpliwie zasługuje na wspomnienie i chyba nie była tutaj opisywana, dlatego reanimuję temat (RK-O).

Nappeun namja (Bad Guy)


Jedna z nowszych dram (2010 rok) produkcji koreańskiej.
Shim Gun Wook pracuje jako statysta. Ma obsesję - odegrać się na ludziach, którzy zniszczyli mu dzieciństwo, czyli na rodzinie dyrektora Honga, właścicielach znanej w całym kraju firmy Haeshin. Shim Gun Wook, gdy był mały, został w szczególnych okolicznościach adoptowany przez dyrektora Honga (miał być jego synem z nieprawego łoża), a potem wyrzucony z domu (gdy się okazało, że nastąpiła pomyłka). Pamiątką po tych wydarzeniach jest blizna na plecach.
Shim Gun Wook, który wychowywał się w USA, opracowuje plan zniszczenia rodziny Hong i przystępuje do jego realizacji, wykorzystując do tego najmłodszą córkę, naiwną Hong Mo Ne. Przypadkowo poznaje Moon Jae In, która pracuje dla matki Mo Ne, madame Shin. Jae In, porzucona przez bogatego ukochanego z powodu swojego niskiego statusu społecznego własnie podjęła decyzję - weźmie odwet na byłym chłopaku, uwodząc młodszego syna Honga, potencjalnego spadkobiercę firmy Haeshin Hong Tae Seonga (w tej roli znany z "Mary Stayed Out All Night" Kim Jae Uk). Tak się składa, że w wyniku zbiegu okoliczości Moon Jae In sądzi, że Gun Wook jest Tae Seongiem. Mężczyzna nie wyprowadza jej z błędu. Drobne matactwo Gun Wooka wkrótce wyjdzie na jaw, ale losy jego i Jae In będą już nieodwracalnie splecione. Wkrótce oboje niezależnie od siebie wyjeżdżają do Japonii. Tam Moon Jae In poznaje Hong Tae Seonga, przy którym już kręci się Gun Wook, bowiem najmłodszy syn dyrektora Honga, przynajmniej na początku, jest głównym celem Gun Wooka. W grę wchodzi nie tylko zemsta za przerwaną sielankę z dzieciństwa (gdy Gun Wook został zastąpiony Tae Seongiem), ale także pewna kobieta. Stopniowo, w retsrospekcjach, ukazana zostaje historia Gun Wooka i innych bohaterów. Ale nawet pragnący zemsty Gun Wook nie zna całej prawdy o przeszłości.

Fabuła jest ciekawa i zaskakująca. Widz jest stopniowo wprowadzany w historię przeszłości rodziny Hong dzięki retrospekcjom. Równocześnie drama utrzymuje dynamikę dzięki częstym zwrotom akcji. Historia jest dobrze wyreżyserowana, aktorstwo na naprawdę wysokim poziomie, a do tego, co w każdej dramie istotne - bardzo ładna ścieżka dźwiękowa.

Krótko o najważniejszych bohaterach.


Shim Gun Wook/Choi Tae Seong/Hong Tae Seong - tytułowy Bad Guy, ale czy naprawdę był złym człowiekiem - to już trzeba indywidualnie ocenić. Miał traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa i to zdeterminowało całe jego życie. Obsesyjnie pragnący zemsty, bezwzględnie przeprowadza wendettę przeciwko tym, których nazywa "Haeshin People", czyli tak naprawdę całej rodzinie właściciela Haeshin Group. Nie zwracając uwagi na to, że dzieci dyrektora nie są odpowiedzialne za to, co jemu się przytrafiło.
W roli Gun Wooka wystąpił Kim Nam Gil. Pierwszy raz miałam okazję obejrzeć dramę z tym aktorem, trzeba przyznać, że zaprezentował naprawdę wysoki poziom. Rola Gun Wooka była wymagająca, najtrudniejsza w całym serialu, a Nam Gil zagrał przekonująco, sprawiając, że trudno pozostać neutralnym w stosunku do tej postaci. Co więcej, wykreował postać dokładnie tak jak powinien - jako człowieka, który wydaje się całkiem w porządku, niepozbawionego emocji, ale też w sprawie swojej zemsty bezwzględnego i prawie do samego końca pozbawionego wątpliwości czy skrupułów.


Moon Jae In - ambitna dziewczyna z klasy średniej, która przez zranioną miłość postanawia upolować bogatego męża. Uparcie dąży do celu, a mimo to nie jest cyniczną łowczynią posagów. Jej relacja z Gun Wookiem jest bardzo skomplikowana, z czego oboje szybko zdają sobie sprawę. Mają do siebie słabość, ale jeśli chcą zrealizować swoje cele, nie mogą być razem. W roli Jae In wystąpiła Han Ga In.


Hong Tae Seong - najmłodszy syn dyrektora Honga, lekkoduch i kobieciarz, wyraźnie cierpiący na syndrom niekochanego dziecka. Jest buntownikiem, sprawia rodzinie problemy, wytyka madame Shin, że nie jest jego prawdziwą matką, a jednocześnie cierpi, dlatego że macocha go nienawidzi. Z mojego punktu widzenia, najciekawsza i najsympatyczniejsza postać. W roli Tae Seonga wystąpił Kim Jae Uk, który udowodnił, że odnajduje się w różnych rolach.


Hong Tae Ra - najstarsza córka, która młodo wyszła za mąż zgodnie z wolą rodziny. Ma kilkuletnią córeczkę. Shim Gun Wook zmieni całe jej życie. Jedna z najciekawszych postaci. W tej roli O Yeun Su.


Hong Mo Ne - najmłodsza córka dyrektora Honga, rozkapryszona dziewczyna, która zawsze dostaje to, czego chce. Jest zaręczona z facetem wybranym przez jej rodziców, ale zakochuje się w Gun Wooku.

Madame Shin - żona dyrektora Honga, matka Tae Ry, Mo Ne i ... (nie pamiętam imienia najstarszego syna, jest mało ważny). Czarny charakter dramy. Gardzi ludźmi z niższych sfer, najlepsze co potrafi o nich powiedzieć, to to, że znają swoje miejsce w drabinie społecznej. Nienawidzi swojego pasierba Tae Seonga i na każdym kroku daje mu to odczuć. W całym serialu doszukałam się jednej sceny, w której wykazała się ludzkim odruchem.
Postać niesympatyczna, ale na swój sposób bardzo ciekawa. Kim Hye Ok zagrała rewelacyjnie.

Moon Won In - młodsza siostra Jae In, wprowadza trochę komizmu. W tej roli Shim Eun Gyeong.

Dramę na pewno można zaliczyć do ambitniejszych, widać że fabuła jest przemyślana, ucieka się od banalnych rozwiązań, przesadnie nasycone dramatyzmem sceny się zdarzają, ale można je policzyć na palcach jednej ręki. Dodatkowo szybkie zwroty akcji pod koniec sprawiają, że naprawdę nie sposób przewidzieć zakończenia, które zresztą jest bardzo dobre - ani przesłodzone, ani przesadnie tragiczne. W dramie mamy kilka bardzo ciekawych postaci, których życie drastycznie zmienia się w wyniku przedstawionych wydarzeń. Bohaterowie zmieniają się, co czyni z nich postaci dynamiczne. Przechodzą przez tragedie, które ściąga na nich Gun Wook. Ostatecznie jednak, to główny bohater najbardziej ucierpiał na całej historii. Nie może poradzić sobie z wyrzutami sumienia, gdy poznaje całą prawdę o przeszłości i dowiaduje się, co tak naprawdę zrobił. Wendeta obróciła się przeciwko niemu.


Zły - 2012-02-14, 10:32

Nie oglądam dram. Jednak czasami wchodzę na blog "Azjatycki Cukier". To niestety w większości treści mało mnie interesujące jak np. moda koreańska, ale są też fajne rzeczy. Nawet poza opowieściami o duszy azjatyckiej (które preferuję) są rzeczy niezwykłe. Przemiana w Azjatkę ( http://www.youtube.com/wa...gowYcnX_YBg9MQR ), kocie uszy z włosów ( http://www.youtube.com/wa...rYeM75MMU0P6T3X ). Po prostu perełki.

W tym momencie Moderator sobie myśli (SPAM), ale uzasadnię ten wpis. Ostatnia notka jest o koreańskich dramach.

Cytat:
Oglądacie K-Dramy? :3

W Singapurze codziennie w planie dnia przewidziana jest godzina na lunch - nie da się z niej wymigać. Więc codziennie tłumy Singapurczyków maszerują w południe do tzw. "hawker center" albo "kopi shop'ów" po dzienną dawkę smażonego makaronu w sosie sojowym. A co robię ja? Wcinając kanapki oglądam K-Dramy, czyli koreańskie seriale! :D

Jakimś wielkim koneserem dramatów nie jestem.. ale, że ostatnio chodzę też na lekcje koreańskiego, który nic a nic nie chce wchodzić do mej głowy, mam wymówkę.... znaczy się motywację, aby dramy oglądać.
Poniżej zamieszczam listę seriali, które oglądam lub oglądałam: od najnowszej do najstarszej (prawie zawsze oglądam je na dramacrazy.net)

- Marry Stayed Out All Night - jestem chyba dopiero na szóstym odcinku, ale drama jest przeurocza... a aktorzy bardzo urodziwi! :D Na główną bohaterkę można się gapić, jak na obrazek :3



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group