NarutoFAN Forum

Hyde Park - Zabijanie i spożywanie karpia.

lolek - 2009-12-04, 18:07
Temat postu: Zabijanie i spożywanie karpia.
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i Wigilia. W świątecznej gorączce miliony Polaków udają się do sklepów by kupić karpia a następnie go zabić i zjeść. Jak jest w waszych domach? Spożywacie karpia na Wigilię czy nie? Kto u was karpie zabija? A może kupujecie już zabitego lub każecie w sklepie go zabić?

Ponadto... kiedyś była debata publiczna dotycząca nieszczęsnych karpi, które są masowo zabijane na Wigilię. Podniosły się głosy, że to jest niehumanitarne, że karp to żywe stworzenie i też ma prawo do życia, a walenie mu tłuczkiem w głowę i odcinanie głowy na żywca to zło. Czy macie jakieś zdanie w tym temacie? Może właśnie nie jecie karpi bo to wynika z waszych przekonań, takich jak powyżej?

Jeśli chodzi o mnie, to u mnie w domu kupuje się karpia, zabija się go i zjada na Wigilię a także w Nowy Rok. Także karpia jadam. Karpie u nas od lat zabija... mama bo faceci... się boją ^^" Karpie pływają w wodzie parę dni, jak już leżą na boku, to wtedy mama je wyciąga, wali tłuczkiem w łeb (podobno to humanitarne ^^" ), odcina głowę nożem i patroszy, potem mrozi gotowe kawałki. Co do tego, że karp to też żywa gadzina i ma prawo do życia, to jakoś się nigdy nad tym nie zastanawiałem ^^" Jestem przyzwyczajony do tego, że u nas od lat tradycyjnie się go je i nikt się nigdy nad tym nie zastanawiał czy to złe czy dobre postępowanie.

hinania - 2009-12-04, 18:32

Lolku, bardzo ciekawy temat.

W mojej rodzinie wygląda to teraz inaczej i zmieniło się na przestrzeni lat.
Pamiętam, że kiedyś mama kupowała jednego nieżywego karpia i przyrządzała go tylko na wieczerzę wigilijną w galarecie. Nie wiem ile razy, ale chyba tylko raz zdarzyło się, że mama kupiła żywego karpia i pływał w wannie parę dni. Z siostrzyczką go uwielbiałyśmy, nazwałyśmy Maksiem *_____* , miałam wtedy chyba ok 10 lat. Niestety nadszedł dzień jego końca, tata go zabił, ale chyba kilka ciosów zadał, jakoś to ciężko mi było przeżyć :( . I wspólnie stwierdziliśmy, ze to pierwszy i ostatni raz, że kupujemy rybkę żywą i zabijamy, już lepiej dostać zabitą w sklepie.

A od kilku lat, ok 5, nie jadamy już karpia, bo i tak nikt go specjalnie nie lubiał i bardziej z tradycji mama go przyrzadzała. Tacie tylko smakował. Teraz mama przygotowuje pstragi i śledzie :D

Chyba wypowiedziałam się wystarczająco :D

KnoLLeK - 2009-12-04, 19:10

U mnie nie liczac zeszlego roku [gdzie kupilismy juz martwego] zawsze karp byl kupowany zywy i przez ojca zabijany. Tata juz nie mial nerwow do trzaskania go siekiera ^^" Zawsze uderzal najpierw tepa strona w glowe - zeby go ogluszyc a potem jednym sprawnym ciosem odcinal glowe. Z tym ze u nas nigdy nie bylo czegos takiego jak "plywanie w wannie". Kupowany, tata przyjezdzal do domu i od razu na dworze - bah - i karp nie ma glowy. Samo takie przyrzadzanie karpia, ze tak powiem, od poczatku jest bardziej z tradycji, bo kupujemy zazwyczaj procz niego jeszcze ze 2 rodzaje ryb ale jako filety - zazwyczaj panga i ... morszczuk? Nie jestem pewien ^^" W kazdym razie kazdy je jaka rybe chce, ale samo przyrzadzanie karpia to juz jakos tak z tradycji :) Ja osobiscie nie jadam karpia - nie lubie jadac ryby, gdy mi sie pelno osci przewija przez usta ^^" Zazwyczaj wybieram pange - prawie w ogole nie smierdzi ryba, zero osci, bardzo smaczna jak dla mnie xD
Chi - 2009-12-04, 20:43

Odkąd żyję te 17 lat, nigdy nie widziałam u siebie na stole na Boże Narodzenie karpia ^^" U mnie po prostu nikt tego nie je, nie wiem, może rodzicom nie smakuje, po prostu o tym zwyczaju dowiedziałam się baaardzo niedawno i tak jakoś... nie będzie u mnie dalej karpia, mamy pierogi, barszcz, jakieś sałatki, kiełbasę i to wszystko, 12 potraw też nie ma, kto by to wszystko zjadł :PP A sama jestem jakąś anomalią, dla mnie Świąteczny stół w pierwszej kolejności wiąże się z tym jednym obrazem, smakiem i zapachem, na który wyczekuję z apetytem cały rok- RUSKIE PIEROGI *___* i żadne inne i niczyje inne jak mojej mamy i dla mnie to zawsze są radosne święta, gdy mogę się nimi do oporu napchać, tak, u mnie w domu pierogi są tradycją, raz mieliśmy też kaczkę, ale szybko zrezygnowaliśmy z niej, chyba nawet jej nie jadłam, nie pamiętam, wiem tylko, że piekielnie trudno się ją przyrządzało xP
Nen Yim - 2009-12-04, 23:04

U mnie karpia nigdy nie było na wigilijnym stole, żywego ani nieżywego ^^ Zwykle wcinamy jakieś panierowane rybki, pangi, mintaje i takie tam :D Karpia jadłam jeden raz w życiu, mama zaszalała na świąteczny obiad, był pieczony bodajże w piwie, ale z całą pewnością został kupiony całkowicie martwy a nawet poćwiartowany. xD I nie pamiętam, czy mi smakował...

Chi napisał/a:
A sama jestem jakąś anomalią, dla mnie Świąteczny stół w pierwszej kolejności wiąże się z tym jednym obrazem, smakiem i zapachem, na który wyczekuję z apetytem cały rok- RUSKIE PIEROGI *___* i żadne inne (...)


A mi z pierogami z kapustą <cute2> Zawsze bezczelnie wyjadam je babci z garnka, jeszcze przed rozpoczęciem Wieczerzy.
I niezwykła rzecz, z którą kojarzy mi się wigilia, i w czym tkwi cała jej magia, to to, że wszyscy jak jeden mąż jemy z jednego talerza xD <endemiczny zwyczaj, nikt ze znajomych tak nie ma <dance> >

Lolek napisał/a:
Podniosły się głosy, że to jest niehumanitarne, że karp to żywe stworzenie i też ma prawo do życia,(...)


Rozbraja mnie takie podejście, najlepiej to w ogóle nic nie jedzmy, może kalafior też chce żyć, ale nie umie nam tego powiedzieć? ^^" Litości... Toż kupowany w sklepie filet z pangi też sobie kiedyś pływał.
Całe to mordowanie karpia mnie odstręcza, podobnie jak np ucinanie łepka kurze przed zrobieniem rosołu, i nie wyobrażam sobie takich procederów w domu :PP Fakt, że przed zjedzeniem delikwent powinien zostać ubity, ale najlepiej przed jego zakupem. :)

KnoLLeK - 2009-12-04, 23:09

nen_yim napisał/a:
Całe to mordowanie karpia mnie odstręcza, podobnie jak np ucinanie łepka kurze przed zrobieniem rosołu, i nie wyobrażam sobie takich procederów w domu :PP

Ja pamietam jak moja babcia kiedys jak jeszcze miala gospodarstwo na wsi - odcinala kurom glowy nieraz. A taka potem bez glowy biegala xd.
nen_yim napisał/a:
Toż kupowany w sklepie filet z pangi też sobie kiedyś pływał.

A owszem plywal w zabrudzonym wietnamskim stawie :P

Nen Yim - 2009-12-04, 23:13

Knollek napisał/a:
Ja pamietam jak moja babcia kiedys jak jeszcze miala gospodarstwo na wsi - odcinala kurom glowy nieraz. A taka potem bez glowy biegala xd.


Mimo wszystko nie robiła tego chyba w domu :PP

KnoLLeK - 2009-12-04, 23:14

nen_yim napisał/a:
Mimo wszystko nie robiła tego chyba w domu :PP

Na podworzu :P Ale karpia tata tez nigdy w domu nie zabija tylko bierze na dwor, decha i trzaska siekiera :P

Katariina - 2009-12-04, 23:16

U mnie w domu nie ma przywiązania do tradycji, zwykle nie ma karpia na świątecznym stole. A już na pewno nie kupuje się go żywego, cieszę się w związku z tym, że moi rodzice nie żywią przywiązania do takich pseudo-tradycji, choć wynika to z wygody, a nie z humanitaryzmu.

W sklepach i na targach zawsze wszędzie jest pełno wanien i beczek z karpiami, stłoczonymi jeden na drugim. Nawet ludzie, którzy deklarują się jako wrażliwi na krzywdę zwierząt nie widzą w tym problemu. Ślepota i znieczulica, bo ryba też czuje.
Gadki o polskiej tradycji to zwykła bzdura. Jak ludzie koniecznie chcą karpia na świątecznym stole, proszę bardzo, ale nie do pojęcia jest, dlaczego koniecznie trzeba się nad tymi rybami tak znęcać. Nie można kupić juz martwej ryby, bo tradycja nakazuje aby dłużej się pomęczyła?

Lolek, napisałeś o trzymaniu karpi w wannie i tłuczeniu młotkiem w głowę. Może to humanitarne, może nie, nie próbowałam na własnej skórze. Ale przecież jest jeszcze jeden aspekt - jak karpie trafiają do tej wanny.
Trzyma się je stłoczone w pojemnikach napełnionych wodą, gdzie ledwie mogą oddychać, kalecząc się nawzajem o swoje skrzela. A potem wrzuca się do plastikowych toreb czy reklamówek. Przecież ryba bez wody się dusi.
Kogo to obchodzi - przecież społecznie akceptowaną tradycją jest traktowanie ryby jak przedmiot.
Nie potrafię sobie wyobrazić, co Ci - powiedzmy, dla uproszczenia, ludzie - mają w głowie, że potrafią żywe stworzenie wrzucić do wora, niech się poddusi, żeby potem półżywe wrzucić do wanny i ostatecznie i tak zamordować.

To jeden z powodów dla którego nienawidzę świąt.

Szycha - 2009-12-04, 23:17

U mnie karpia w wigilię (i nie tylko, bo mama często robi jakieś inne potrawy zawierające w sobie karpia) świąteczną rybkę jedzą tylko rodzice i szwagier. Osobiście z siostrą nie jemy rzeczonego karpia, gdyż po prostu nie lubimy. Jemy raczej jakieś paluszki rybne itp.

Samym zabijaniem karpia, od 6 lat zajmuje się ja. Mama kupuje żywego na dzień, dwa przed wigilią i 24 grudnia, z samego rana ja ją ubijam. Robię to w najmniej wydaje mi się bolesny sposób dla niej, gdyż przywiązuje ją sznurem do ławeczki i odrąbuje głowę siekierą (a cela mam dość dobrego) ostrą jak brzytwa.

Sam osobiście czekam zawsze w wigilię najbardziej na ZUPĘ RYBNĄ, która to najczęściej znika z garnka w trybie ekspresowym przy udziale moim i mojego taty.

P.S. Ktoś tu wspomniał o dyskusj nt. tego, że masowe zabijanie karpii jest niehumanitarne. Ja wyznaję odwieczną zasadę panującą w naturze, "Zjedz albo zostań zjedzonym", typowe prawo silniejszego, które obowiązywało, obowiązuje i obowiązywać będzie.

Katariina - 2009-12-04, 23:19

nen_yim napisał/a:
Rozbraja mnie takie podejście, najlepiej to w ogóle nic nie jedzmy, może kalafior też chce żyć, ale nie umie nam tego powiedzieć? ^^" Litości...

Przydałoby się trochę litości dla karpia.
To co sie z nimi robi nie jest nawet niehumanitarne, to bestialstwo.
Ryba to nie zabawka, choś niektórzy myślą inaczej.

Katariina - 2009-12-04, 23:21

Szycha napisał/a:
Samym zabijaniem karpia, od 6 lat zajmuje się ja. Mama kupuje żywego na dzień, dwa przed wigilią i 24 grudnia, z samego rana ja ją ubijam. Robię to w najmniej wydaje mi się bolesny sposób dla niej, gdyż przywiązuje ją sznurem do ławeczki i odrąbuje głowę siekierą (a cela mam dość dobrego) ostrą jak brzytwa.

Gratulacje.

Nen Yim - 2009-12-04, 23:26

Sim, ale ja mam litość dla karpi. Zgadzam się z Twoim postem w całej rozciągłości. Czepiłam się samego sformułowania "Karp to żywe stworzenie i też ma prawo do zycia", no cóż, świnka też ma pewnie prawo do życia, ale ja wegetarianką nie jestem i szynkę jadam. Byłabym bardziej za stwierdzeniem, że karp ma prawo do humanitarnej śmierci i przechowywania przed śmiercią, a do życia... cóż, nie zjemy go żywcem ^^"

A w ogóle to zawsze mi się wydawało, że trzymanie karpia w wannie jest strasznie upierdliwe, bo gdzie się wtedy kąpać? :PP
Z karpiem się kąp :PP
I tak preferuję prysznic :PP

myszka - 2009-12-05, 12:30

Jak daleko sięga moja pamięć, to w Wigilię na naszym stole nigdy nie królował Karp. Nikt nie lubił jeść tej ryby ze względu na spore ilości ości, które ma w sobie. Z tego co pamiętam, to Karpia zawsze mieli na stole moi dziadkowie ale tylko u jednego dziadka widziałam jak zabijał te rybki. Pamiętam, że 2 sztuki pływały w małej wanience a potem zostawały pozbawiane życia. Od zawsze Karpia zabija też mój wujek, gdyż on i jego rodzina jedzą go na wigilię co roku wraz z babcią. U nas za to, Karp na stole nie występuje ( i całe szczęście ) Nie mogłabym patrzeć jak spokojnie i niewadząca nikomu rybka, która pływa sobie spokojnie w wannie, pewnego dnia zostaje zabita i wypatroszona.. Zwłaszcza że będąc w wannie tak uroczo na Ciebie patrzy *_*

Skoro wspomniano też tu o tradycji, to u mnie mama zawsze przyrządza 12 dań, ale nie są one aż tak zgodne z tradycją. Co do ryb, to mamy pangę, filet i paluszki rybne i inne potrawy. Jednak najbardziej wyczekiwanym daniem dla mnie w Wigilię są MAKÓWKI *___* wprost je uwielbiam ! Zawsze nakładam ich sobie najwięcej a potem podjadam resztę w kuchni xD xD ( paluszki lizać )

fan_Hinaty - 2009-12-08, 21:54

Ummm u mnie jest podobnie jak u mychy. Nigdy nie było karpia u nas na stole. Tak właściwie to nigdy nie jadłem tej ryby. Nie lubię zbytnio ryb. Ponadto nie wyobrażam sobie by zjeść coś co by mi pływało w wannie. Coś co widziałem żywego...
Jednak parę razy widziałem pływającego w wannie karpia u dziadków. Podobno babcia zabijała.

Katariina napisał/a:
Gadki o polskiej tradycji to zwykła bzdura. Jak ludzie koniecznie chcą karpia na świątecznym stole, proszę bardzo, ale nie do pojęcia jest, dlaczego koniecznie trzeba się nad tymi rybami tak znęcać. Nie można kupić już martwej ryby, bo tradycja nakazuje aby dłużej się pomęczyła?

Zgadzam się. Złą tradycje trzeba zmienić (tekst z plakatów w autobusach). Jednak myśle ze to wynika jeszcze z czegoś innego. Ludzie chcą mieć świeższe ryby więc jak najdłużej podtrzymują je przy życiu.

lolek napisał/a:
Karpie u nas od lat zabija... mama bo faceci... się boją ^^"

No patrz tak samo było u mnie z babcią i dziadkiem ^^"

Katariina - 2009-12-08, 22:37

Necro02 napisał/a:
Ludzie chcą mieć świeższe ryby więc jak najdłużej podtrzymują je przy życiu.

Może. A może chcą mieć pewność, że to karp, w sklepie tak na dobrą sprawę nigdy na 100% nie wiadomo co się kupuje i co z tym robiono :P .
Kwestia świeżości w ogóle do mnie nie przemawia, to tak jak z Włochami, którzy chcą mieć świeżą konine i dlatego organizuje się kilkudniowe transporty przeładowanymi ciężarówkami. Właściwie to to samo.

Necro02 napisał/a:
lolek napisał/a:
Karpie u nas od lat zabija... mama bo faceci... się boją ^^"

No patrz tak samo było u mnie z babcią i dziadkiem ^^"

Bo kobiety to ZUO :P

swietej-pamieci - 2009-12-08, 23:05

Byłam jeszcze bardzo mała, kiedy pierwszy i ostatni raz widziałam karpia pływajacego w wannie babci od strony taty. Pyszczek mu sie tak śmiesznie ruszał :D Ale nie pamiętam kto go zadźgał... Nie wiem jak nakazuje tradycja, najczęściej takie widoki widzi się na filmach albo już w niewielu rodzinnych domach. Teraz przeważnie kupuje się karpie już gotowe w sklepie. Chociaż czasami jak przed wigilią chodzę do marketu, to tam sobie pływają świeże karpie, więc pewnie ludzie nadal kupują, jak w jakimś sklepie z rybkami i akwarium :P Owsze, jem karpia w wigilię, tak jak i pozostałe potrawy. Wszystkiego po trochu ;) Ale na prawdę nie mam pojęcia co babcia teraz robi z tym karpiem, bo jak przyjeżdżamy na wieś to większość praktycznie jest już przygotowane, więc mogę się tylko domyślać, że dziadkom nie chce się już zabijać rybek (mój dziadzio tym bardziej nie miałby serca ;) ) No.. ale swoją drogą ciekawe gdzie w tym roku spedzę wigilię... Może sama ^^"
Katariina - 2009-12-08, 23:32

swietej-pamieci napisał/a:
Nie wiem jak nakazuje tradycja, najczęściej takie widoki widzi się na filmach albo już w niewielu rodzinnych domach

SP, mnóstwo ludzi kupuje żywe karpie, i to nie tylko na wigilie. Pełno jest ich wszędzie, i w supermarketach, i na targach, i to na dwa tygodnie przed wigilią, w okolicach świąt często ludzie je kupują. Dlatego dziwi mnie, że piszesz, że to dotyczy niewielu domów ^^"

swietej-pamieci - 2009-12-08, 23:38

Katariina, może dlatego tak piszę, bo tak mi się wydaje. Jakoś nie często widzę w moich okolicach, żeby ludzie kupowali żywe karpie, albo je zabijali. Nawet chyba nie słyszę o tym od znajomych, więc pewnie nie mam realnego pojęcia jak wiele ludzi to robi. Ja mówię z tego, co widzę :)
lolek - 2009-12-09, 00:05

nen_yim napisał/a:
wszyscy jak jeden mąż jemy z jednego talerza xD <endemiczny zwyczaj, nikt ze znajomych tak nie ma <dance>

O takim czymś nie słyszałem :D

nen_yim napisał/a:
Rozbraja mnie takie podejście, najlepiej to w ogóle nic nie jedzmy, może kalafior też chce żyć, ale nie umie nam tego powiedzieć? ^^" Litości... Toż kupowany w sklepie filet z pangi też sobie kiedyś pływał.

Dokładnie. Większość rzeczy, które jemy kiedyś żyła, chodziła, pływała etc. i po co z tego robić wielkie halo? Tak jest świat urządzony, człowiek je zwierzęta. Kiełbasa, którą jemy czy szyneczka pochodziła od jakiejś świnki, czemu nikt nie żałuje świnki a żałuje karpia tylko z tego względu, że jest on związany z Wigilią? ^^" A panga, którą większość z was je, szprycowana jest by się rozmnażała i hodowana jest w takim ścisku, że tylko chyba ta ryba jest w stanie przeżyć taki tłok. I to jest nawet większy tłok niż karpie w Tesco. Zaraz mi ktoś powie, że zrywanie jabłek z drzewa, czyni temu drzewu ból, to może już w ogóle nic nie jedzmy, żyjmy powietrzem.

Katariino, liczyłem na twój post w takim tonie i się nie zawiodłem ^^ niemniej jednak

Katariina napisał/a:
Gadki o polskiej tradycji to zwykła bzdura.

nie neguj czegoś takiego jak tradycja, bo tradycja istnieje i to nie żadna bzdura, skądś się to wzięło w końcu by tego karpia jeść we Wigilię, no nie? Szukałem coś na ten temat:

Kod:

"Karp na polskich stołach gości już od wieków. Sprowadzili go i rozpoczęli hodowlę mnisi w XIIw. Już sto lat później istniały wielkie gospodarstwa stawowe w okolicach Milicza i na południu Polski. W miarę upływu czasu  Polska stała się potentatem w dziedzinie hodowli najlepszego karpia. Dziś na blisko 70000 ha stawów odławia się prawie 20000 ton rocznie. "


Ponadto: http://liturgia.wiara.pl/...&art=1040502489

Szycha napisał/a:
ZUPĘ RYBNĄ

U mnie tak samo, je się zupę rybną we Wigilię, czyli zupę z karpia.

Katariina napisał/a:

To co sie z nimi robi nie jest nawet niehumanitarne, to bestialstwo.
Ryba to nie zabawka, choś niektórzy myślą inaczej.

Oj tam od razu bestialstwo, to tylko karp. Ryba. Mniejszy poziom, że się tak wyrażę rozwoju niż np. świnia czy krowa, a je się zabija i jakoś nikt o to nie krzyczy, a psy, w Chinach czy w ich okolicach je się pieski, to dopiero bestialstwo.

Katariina - 2009-12-09, 10:24

Lolku, nie zgodzę sie z Tobą.

lolek napisał/a:
Dokładnie. Większość rzeczy, które jemy kiedyś żyła, chodziła, pływała etc. i po co z tego robić wielkie halo?

Tak jak pisałam wcześniej, owszem, zwierzęta są przez ludzi zjadane i można się na to oburzać, ale zmienić tego nie możemy. Natomiast chodzi o to jak się zabija te ryby, a nie ogólnie o to, że się je zjada na wigilię. Przynajmniej mnie o to chodzi. Na ulotkach różnych organizacji podaje się tez ten argument, że zabija się tysiące karpi z okazji świąt, i to jest takie okropne, ale tu się zgodzę, co za różnica - panga czy karp.

lolek napisał/a:
A panga, którą większość z was je, szprycowana jest by się rozmnażała i hodowana jest w takim ścisku, że tylko chyba ta ryba jest w stanie przeżyć taki tłok.

O tym nie wiedziałam, oświeciłeś mnie ;) .

lolek napisał/a:
nie neguj czegoś takiego jak tradycja, bo tradycja istnieje i to nie żadna bzdura, skądś się to wzięło w końcu by tego karpia jeść we Wigilię, no nie?

Jak już napisał Necro, uważam, że złą tradycję należy zmienić. Tłumaczenie się tym, że tak jest od wieków, nie umniejsza odpowiedzialności za to, co się robi.

lolek napisał/a:
Oj tam od razu bestialstwo, to tylko karp.

Cóż, to Twoje zdanie.
Może ryby przedstawiają niższy poziom rozwoju niż ssaki, ale nie ma żadnej pewności, że w mniejszym stopniu odczuwają ból.
Pewne jest, że go odczuwają, mają nerwy które odbierają bodźce, i mnie to wystarczy. Ich życie jest tak samo wartościowe jak wymienionych przez Ciebie świnek.

lolek napisał/a:
niż np. świnia czy krowa, a je się zabija i jakoś nikt o to nie krzyczy,

Lolku, krzyczy się ;) . Są różne organizacje, i jesli ktoś jest wegetarianinem ze względu na zwierzęta, to jest to moim zdaniem wyraz protestu przeciwko zabijaniu zwierząt na mięso.

lolek napisał/a:
w Chinach czy w ich okolicach je się pieski, to dopiero bestialstwo.

Obiektywnie rzecz biorąc, nie ma różnicy między jedzeniem psów czy świń. Różnica jest czysto kulturowa, u nas psy są inaczej traktowane. Dla hindusów zabijanie krów to świętokradztwo, a dla nas to normalne. To kwestia umowna.
Ale u nas się zabija psy siekierą na smalec, i to jest bestialstwo ^^"

Zły - 2009-12-10, 23:45

Nie podoba mi się podduszenie ryby w wannach i supermarketach. To zły aspekt świąt, ale jeden pozytyw mogę znaleźć. Zabijanie karpi w domu oducza trochę hipokryzji. Chcesz jeść musisz zabijać. Szkoda, że nie wymyślono jakiejś lepszej formy kultywowania tej tradycji. Z rybą, która nie pływa w supermarkecie w nieprawdopodobnym zatłoczeniu i brudzie, by następnie dusić się w wannie w oczekiwaniu na często nieumiejętnie zadaną śmierć.
lolek - 2009-12-12, 14:25

Katariina napisał/a:
O tym nie wiedziałam, oświeciłeś mnie ;) .

A chodziło mi dokładnie o to:

"Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do Europy pochodzi z Wietnamu, a dokładnie z Mekongu. Jeśli żyje w stanie naturalnym, samice rok w rok płyną w górę rzeki, aby tam złożyć ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza granicami Wietnamu, więc z ekonomicznego punktu widzenia, to dla Wietnamczyków cios. Dlatego zakładają masowo sztuczne hodowle - na mniejszą skalę (interesy rodzinne) lub na większą (hodowle i przetwórnie zatrudniają tysiące osób, a będą jeszcze większe). Aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi się zastrzyk hormonalny. Używa się do tego importowanych z Chin fiolek zawierających hormon pobierany z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży - hormon, który u ludzi wyzwala akcję porodową. Umieszczone w niewielkich basenach pangi rosną w potwornym ścisku - wyglądało to tak, jakby w zamkniętych basenach było więcej ryb niż wody. Podobno żaden inny gatunek nie wytrzymałby takiej koncentracji.

Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je specjalnymi granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana z Peru), witaminy, ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się ręcznie, przekłada do ażurowych koszy i na małych motorkach, jak tylko szybko się da, przewozi na stateczki ze zbiornikami wody, skąd ryby płyną, już nie o własnych siłach, do przetwórni. Dalej następuje standardowa droga - filetowanie, mrożenie, pakowanie, transport do Europy."

Zły - 2009-12-13, 17:22

Nic dziwnego, że nie lubię Pangi.

Tylko nie pisz, że z Solą jest podobnie (choć zdziwiłoby mnie, to przecież jest poławiana z morza Celtyckiego, Irlandzkiego i kanału La Manche, więc raczej powinno być wszystko ok.).

Arlin - 2009-12-13, 19:26

Mam dylemat z kim tu się zgodzić jeśli chodzi o mordowanie a raczej dręczenie karpi w czasie Wigilii ale jednak przyznam rację lolkowi. Rozumiem poglądy Kasi bo nie można pozwolić by jakiekolwiek żywe stworzenie tak traktowano. Jednak nic na to się nie poradzi. Człowiek od zawsze zabijał i pożerał zwierzęta. Takie jest życie i musimy się temu podporządkować. Jednak nie trzeba sprawiać im niewiadomo jakich cierpień tylko dlatego by ułatwić sobie życie bądź powiększyć sprzedaż. ^^" Ale pisać to ja sobie moge wiele na forum a G mi to da :P

W moim domu nie ma karpia z kilku powodów. Po 1 nikt u nas nie zdołałby go zabić. Nawet ojca mojego jakos odtrąca myśl iż mógłby chwycić za tasak i odciąć jakikolwiek organ czy część ciała jeszcze żywej istocie ^^" Nastepnym jest fakt iż osobiście nie lubie karpia jednak reszta rodziny nie podziela mojego zdania ^^" Mimo to przy argumentach najbardziej przemawiających dla mojej mamy <czyi zaoszczędzanie czasu> karp już nie zagości na moim stołu w Wigilię.

Co do innych ryb. Panga własnie królowała w moim jadłospisie przez cały rok jednak ostatnio moja mama zaprzestała jej kupowania. Sama zastanawiałam się dlaczego ale wyjaśniła mi właśnie to co zrobił lolek. Czyli warunki w jakich żyją te biedne ryby^^" Nie wiem czy ona wchodzi na te forum bo to dziwny zbieg okoliczności ale po takim przedstawieniu sprawy samej odechciało mi się jeść ryb. Wszystkich nie tylko Pangi >>

byMrr - 2009-12-13, 20:48

U mnie w domu karp nie gości od 8 lat. Zamiast niego jemy łososia :P .A stało sie to przeze mnie.
* 8 lat wcześniej kilka dni przed Wigilią:
Babcia moja kochana bierze karpia z wanny (z pomocą dziadka oczywiście) i bierze go do kuchni, gzie ma zamiar go zabić. Bierze tasak i <bum> karpik nie ma główki. Nagle do kuchni wpadam ja, bo myślałam, że babcia robi schabowe. Patrzę, a na blacie leży ruszający się karp BEZ GŁOWY!!! Ja w pisk no i więcej go nie było:P

Katariina - 2009-12-17, 20:27

Wreszcie!

Dzięki nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt przetrzymywanie żywych karpi w ciasnych pojemnikach i ich sprzedawanie w foliowych torbach lub siatkach bez wody jest uznane za przestępstwo.

http://www.newsweek.pl/ar...ochrona,50293,1

swietej-pamieci - 2010-01-20, 20:15

A ja byłam w szoku jak przegladałam zdjęcia kumpla i na jednym dwóch wyhaczyłam, że... normalnie w misce trzymał kapria a w drugiej ręce noża o.O !! Nie myslalam ze w moim otoczeniu bedzie ktoś, kto własnymi rękoma może udusić i zadźgać rybkę xP Do tego to chyba trzeba mieć jednak mocne nerwy... wolę już jeść tą rybkę jak jest gotowa, a w przyszłości jak bede miała rodzinkę, będziemy jeździć w gości i będę miała coś przygotować to na pewno nie będzie to karp! Mogę zrobić kluski z makiem, kutie, śledzie, pierogi, itp byle nie karpia... ^^"

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group